Jeszcze wczoraj nauczyciel pomocniczy świętował Wielkanoc, później cieszył się majówką, a teraz wybory.
Świat i historia pędzą, niczym sfora psów spuszczona ze smyczy.
Umarł papież Franciszek i zaraz wybrano nowego. Szarek ma nadzieje, że będzie to Leon zawodowiec, a nie amator, jak jego rodak Trump.
Bo Szarek boi się, że amerykański prezydent, chwiejny w swych decyzjach, jak pijany sołtys zataczający się od płota do płota, zostawi Polskę samą, albo przehandluje ją Rosji.
I nie będzie to dobry interes ani dla Polski, ani dla Ameryki.
Trump myślał, że może rozmawiać z Putinem, jak biznesmen z biznesmenem, ale nie zdawał sobie sprawy, że ma do czynienia nie z biznesmenem, lecz z ruskim żulikiem, który kombinuje, jak go wykiwać. Ponieważ kłamstwo i wiarołomstwo wpisane są w rosyjską duszę od czasów tatarskiej niewoli, przez rządy sowietów, aż do dziś. Trump nie wie, że Putin to pachan sprawujący władzę w wielkiej więziennej zonie, która nazywa się Rosja, I że naczelną zasadą, jaką ów wor w zakonie się kieruje, jest zasada – śmierć frajerom!
Amerykanin nie pojmuje, że Rosja nigdy nie odpuszcza i zawsze wraca na utracone terytoria, że imperium musi rosnąć, bo rosyjska psychika jest skażona bzikiem wielkości i nienasycenia, i że ruskiemu sołdatowi nie wystarczy jeden trofiejnyj zegarek – on musi opasać zegarkami całe ramię!
Trump sądził, że zmusi Putina do ustępstw groźbą silniejszych sankcji. Nie wiedział, że rosyjscy poddani wytrzymają rządy nawet największych despotów, lecz nie tolerują władców słabych. Dlatego Putin będzie grał z Ameryką i Zachodem w swoje szachy bez względu na koszty – aż do zwycięstwa. A, jak zobaczy, że przegrywa – wywróci stolik i wyciągnie broń atomową, jak żulik wyciągający w ulicznej bójce nóż z kieszeni.
Może Amerykanie o tym wiedzą, a może nie? A może mają nas i Ukrainę w dupie, bo interesują ich tylko Chiny?
I odpuszczają Europę, żeby zaangażować się w Azji? Obawiam się, że w ten sposób przegrają Europę i nie wygrają Azji. Stracą Polskę, jak kiedyś stracili pół Korei, cały Wietnam i Afganistan.
Więc może rację ma Tusk i reszta towarzystwa, marzącego o unijnej armii i europejskim superpaństwie? – Zastanawia się Szarek.
Może trzeba zrezygnować z mrzonek o suwerenności i zgodzić się na pełną integrację z Zachodem, pod dyskretnym dyktatem Niemiec?
I zamiast uparcie tkwić przy opcji narodowo – patriotycznej, jak hrabia Henryk w Okopach Świętej Trójcy, przystać do uśmiechniętych euro-przechrztów i głosować na Trzaskowskiego? Bo z dwojga złego, lepiej oddać Niemcom duszę, niż Rosji życie – myślał pomocniczy.
Ale kiedy przypomniał sobie te wszystkie frazesy, po wielokroć, nicowane i zmieniane przez kandydata Koalicji Obywatelskiej w zależności od aktualnej koniunktury – poczuł niesmak. “Bo w gruncie rzeczy była to sprawa smaku”… Jak pisał poeta.
Głosować na Rafała? – pomyślał Szarek i zrobiło mu się niedobrze.
Takiego wała, jak Polska cała! – bluzgnął i mu ulżyło, bo to prosty chłop, chociaż sadzi się na cytaty z Herberta.
-Takiego wała! – powtórzył i zgiął rękę w wulgarnym geście.
Od tego humor tak mu się poprawił, że nawet dowcip wymyślił – posłuchajcie:
Czy wiecie, jaki pomysł ma Trzaskowski na zakończenie wojny, jeśli zostanie wybrany prezydentem?
Powoła do wojska gejów, żeby zaszli ruskich od tyłu!
I tym optymistycznym akcentem, Szarek zakończył swoje medytacje. Po czym zaprzągł konie do wozu i ruszył na wybory!
Autor: Marek Szarek
Analiza zagrożeń w sumie trafiona aczkolwiek niepełna. Najbardziej odczuwalny jest aspekt możliwości udostępnienia Polsce francuskiej broni jądrowej. Zysków i strat za tym idących.
I takie pytanie?
Jak nie z Zachodem to że Wschodem?
A może lepsza jest „Wizja ustroju Polski Jarosława Kaczyńskiego”?
Zapytam kuzyna?
Czy popierasz Hanukiję w Belwederze i w Sejmie,
Jestem przekonany, że zarówno pan Karol jak i pan Rafał w przypadku zajęcia stolca kontynuować będą zwyczaj Lecha Kaczyńskiego.
PS
Nie popędzaj kuni bo na wybojach łatwo zgubić podkowę a nawet zwichnąć nogę.
Oby Polska była Polską.
Polską Pierwszej Solidarności bez KORowego dziegciu.