Myślę, że prędzej czy później dowiemy się, co naprawdę wydarzyło się koło Isfahanu. Trudno bowiem oprzeć się wrażeniu, że informacje, które do nas docierają, niekoniecznie muszą mieć wiele wspólnego z prawdą.
Miejsce położone na odludziu, pośród wysokich gór, ale leżące w niewielkiej odległości od Isfahanu, które wykorzystano do lądowania ciężkich amerykańskich samolotów transportowych, musiało być przygotowane, a przynajmniej upatrzone z dużym wyprzedzeniem. Trudno uwierzyć, że zrobiono to dopiero w związku z zestrzeleniem myśliwca F-15E; na potrzeby prowadzonej akcji poszukiwawczo-ratowniczej mającej na celu uratowanie lotników, którzy się z niego katapultowali.
Wydaje się, że operacja poszukiwania członków załogi zestrzelonego myśliwca F-15E, owszem, miała miejsce, ale nie dlatego pojawiły się koło Isfahanu samoloty transportowe i tak wielka ilość wojska. Czy więc chodziło o przejęcie przechowywanego tam wzbogaconego uranu?
Zdaniem wielu ekspertów uważa, że tak właśnie było, przy czym operacja przejęcia uranu miała zakończyć się niepowodzeniem, a nadto utratą wielu samolotów i śmigłowców. A że przy tej okazji został zestrzelony ów myśliwiec F-15E, w związku z czym prowadzono ową akcję poszukiwania lotników, postanowiono wykorzystać to PR-owo, by przykryć to, co naprawdę się tam wydarzyło.
Ale czy istotnie tak było?
https://x.com/AnthonyAgu88102/status/2040931012159381907?s=20
https://x.com/ArmchairW/status/2040969293274251476?s=20
Autor: Wojciech Kempa
Polski historyk, dziennikarz. Jest absolwentem Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, autorem licznych publikacji historycznych, w tym pięciotomowego opracowania „Okręg Śląski Armii Krajowej”, a także prac: „Co przed Mieszkiem?”, „Na przedpolu Warszawy” czy „Śląscy Czwartacy”. Był kierownikiem produkcji cyklu filmów biograficznych „Siemianowiccy Dowódcy”.



Zostaw komentarz