Czasami mam już naprawdę dość tych wszystkich teorii spiskowych, płaskoziemców i ludzi, którzy w każdej sprawie potrafią wymyślić cuda na patyku. W takich chwilach przypomina mi się pewna historia z nauki. Historia jednej małej liczby, która kiedyś w Europie w ogóle nie istniała. Wiecie o jaką liczbę chodzi? To liczba zero.W Europie przez wieki używano liczb rzymskich, np. X, V, L, C. W tym systemie zero nie istniało, a obliczenia były bardzo trudne. Spróbuj na przykład pomnożyć XLVII × XXIII. Bez tablic i liczydła było to prawie niemożliwe.
System z zerem przywędrował do Europy z Indii przez świat arabski. Arabowie używali liczby „sifr” (pustka), która oznaczała właśnie 0. Dzięki temu powstał pozycyjny system dziesiętny, w którym znaczenie cyfry zależy od miejsca, np. 10, 100, 1000.
Do Europy system ten wprowadził w XIII wieku włoski matematyk
Leonardo Fibonacci w książce Liber Abaci.
I wtedy zaczęły się problemy.
Dlaczego Europa się tego bała:
Kościół i uczeni podejrzewali „arabską magię”.
Nowy system przyszedł z krajów muzułmańskich, więc budził nieufność.
Zero kojarzono z „nicością”.
A w średniowiecznej filozofii europejskiej nicość była pojęciem podejrzanym, wręcz niebezpiecznym teologicznie. Do tego obawiano się, że
kupcy mogą łatwo fałszować liczby.
Z 1 można było zrobić 10 albo 100, dopisując zero. Dlatego niektóre miasta włoskie wręcz zakazały używania cyfr arabskich w księgach handlowych.
Paradoks polega na tym, że system z zerem był po prostu znacznie lepszy. Umożliwił rozwój rachunków, bankowości, nauki i później całej matematyki.
Czyli liczba, której Europa się bała, stała się jedną z najważniejszych idei w historii cywilizacji.