Prawdy i mity

Rozumiem emocje i problemy protestujących rolników, ale antyukraińskie inwektywy i wysypywanie zboża uważam za niedopuszczalne. To tylko eskaluje konflikt zamiast go rozładować oraz daje pożywkę kremlowskiej propagandzie. Poza tym, w tej całym tym zbożowym zamieszaniu jest wiele półprawd, a nawet dezinformacji z ich strony wynikających z połączenia protestu przeciw importowi ukraińskiego zboża ze sprzeciwem przeciwko „zielonemu ładowi”. Od kwietnia ub. roku zboża z Ukrainy nie importujemy.

Jak to jest z importem ukraińskiego zboża?

Już od kwietnia ubiegłego roku Polska go nie importuje, ale zezwala jedynie na tranzyt pomimo zniesienia embarga przez UE we wrześniu dwa tysiące dwudziestego trzeciego roku. Powtórzmy, Polska nie sprowadza już ukraińskiego zboża.

To prawda, polski rynek przed tą cezurą zalała powódź tzw. zboża technicznego, które było zwykłym szajsem bo nie ma czegoś takiego jak zboże techniczne. Jest albo konsumpcyjne, albo paszowe, które muszą odpowiadać odpowiednim parametrom. Tzw. techniczne ich nie spełniało, ale było za to o wiele tańsze co skusiło wiele firm do jego zakupu. Podobno było ich pięćset. Odpowiedzialność za to ponosi rząd premiera Morawieckiego, który dziś – wraz z partyjnymi kolegami – domaga się embarga na ukraińskie artykuły spożywcze. Zaiste hipokryzja do potęgi entej.

Ceny zbóż spadają na świecie na łeb na szyję

W lutym tego roku na paryskiej giełdzie Matif po raz kolejny odnotowuje się dalsze spadki cen zbóż Dotyczy to głownie pszenicy i żyta. Cena tony ukraińskiej pszenicy spadła poniżej dwustu euro. W Polsce cena pszenicy z Ukrainy II klasy wynosiła od siedemset dwudziestu sześciu do ośmiuset dwudziestu dwóch złotych za tonę. Polskiej zaś: konsumpcyjnej – dziewięćset jedenaście złotych/t, a paszowej – osiemset siedemdziesiąt trzy złote/t. To spadek o ok. czterdziestu procent w stosunku do ubiegłego roku kiedy, odpowiednio, pszenica kosztowała tysiąc czterysta trzydzieści złotych/t i tysiąc czterysta pięćdziesiąt dziewięć złotych/t. Jak więc widać za spadek cen zbóż w Polsce nie odpowiada ich import z Ukrainy, ale tendencje na giełdach światowych. Wg ekspertów ten spadek ma się utrzymywać przez cały obecny rok. Jest też prawdą – co mówią protestujący rolnicy – że obecne ceny zbóż powoli zbliżają się do progu opłacalności w związku ze znacznym wzrostem kosztów produkcji spowodowanych podwyżkami cen nawozów sztucznych i preparatów ochrony roślin.

Embargo to durny pomysł

Rolnicy mają też rację mówiąc, że do Polski napływają inne tańsze artykuły spożywcze z Ukrainy m.in. miód. Jednak wprowadzenie embarga na nie – jak tego chce PiS, jest pomysłem durnym i niebezpiecznym bo to mogłoby spowodować, w ramach odwetu, zamknięcie ukraińskiego rynku dla polskich produktów spożywczych m.in. artykułów mleczarskich, warzyw, jabłek itd. Jednak ta sytuacja zmusza Polskę i UE do przemyślenia całej polityki cłowej wobec artykułów spożywczych z Ukrainy przed jej ewentualnym wejściem do Wspólnoty. Niekontrolowany napływ tańszej żywności do państw członkowskich może tylko zaostrzać rolnicze protesty, które z kolei będą miały wpływ na nastoje społeczne w tych państwa, a w konsekwencji, politykę rządów wobec członkostwa Ukrainy w UE.

Ukraiński „problem zbożowy” to zaiste gordyjski węzeł, który trudno będzie rozsupłać. Z jednej strony, jest czymś niemoralnym by wprowadzać embargo na ukraińską żywność, w sytuacji kiedy ten kraj broni się od dwóch lat przed rosyjskim najeźdźcą i potrzebuje każdej hrywny. Z drugiej, podstawowym obowiązkiem każdego rządu, jest przede wszystkim, obrona interesów własnych obywateli. Problem mogłoby rozwiązać utworzenie przez Brukselę specjalnego funduszu na zakup ukraińskich produktów, które by następnie można było przekazać krajom, w których panuje głód – co proponuje poseł PSL, Marek Sawicki.

Antoni StyrczulaAutor: Antoni Styrczula
Opinii publicznej kojarzę się jako rzecznik prasowy Prezydenta RP, a także dziennikarz radiowo-telewizyjny i prasowy. Od wielu lat zajmuję się szkoleniami i doradztwem w zakresie public relations i marketingu politycznego. Jestem ekspertem w kreowaniu wizerunku firmy w e-przestrzeni i social mediach oraz zarządzaniu informacją w sytuacjach kryzysowych. W wolnych chwilach podróżuję. Przede wszystkim do Azji. Więcej tekstów autora przeczytacie na blogas24.pl