Dwie są zdumiewające rzeczy w tej sprawie. Pierwsza – że Dworczyka sypnął adwokat Marcin Wawrzyniak. Z reguły adwokaci, nawet ci najbardziej rozgadani, pewne rzeczy zachowują dla siebie. Druga, to ta, że gdyby taka rzecz zdarzyła się lat temu np. 15, to nie schodziłaby z pierwszych stron gazet i portali przez wiele dni. Dzisiaj pies z kulawą (Gazeta Wyborcza) się tym zainteresował, ale nikt ponadto.
W tym wypadku min. Dworczyk podłożył się podwójnie. Po pierwsze nie zgłosił zawiadomienia do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa naruszenia prywatności korespondencji i przede wszystkim tajemnicy adwokackiej.
Po drugie sam to przestępstwo popełnił, a w najlepszej dla niego wersji – usiłował popełnić.
Kiedyś, któryś ze zwolenników tamtej władzy zapytał mnie dlaczego jestem przeciwny korzystaniu z owoców zatrutego drzewa. Odpowiedziałem, że rodzi to pokusę władzy do stwarzania prowokacji i do nielegalnych działań.
Przede wszystkim jednak możliwość korzystania z owoców zatrutego drzewa pozwala władzy kreować przestępstwa. Ta sprawa pokazuje jak to wygląda w praktyce.
Niestety, pokazuje również, że na czele PiS stały osoby, które nie wahały się dokonywać takich czynów i współpracować przy ich wykonaniu. To uzasadnia tezę, że w ramach PiS działała zorganizowana grupa przestępczą, której członkowie opanowali ośrodek zarządzania tej partii.
Czy ci ludzie szykowali nam dyktaturę? Na pewno nie w stylu putinowskim – myślę, że na to by sobie Amerykanie nie pozwolili. Ale grunt badali.
Zachęcam do obejrzenia tego materiału i udostępniania go dalej.
Foto: Gov.pl
W ramach palestry, szczególnie warszawskiej, działają oszuści podszywający się pod nieistniejące kancelarie prawne. Możesz coś bliżej na ten temat???