Władza zmienia się w Warszawie, a w Berlinie i Brukseli aż się pali od planów, jak wpłynąć na wybory w Polsce. Nie pierwszy raz, bo ingerencje już były – w postaci medialnych kampanii, zagranicznych nacisków, wytycznych Komisji Europejskiej i prób ustawiania polskiej sceny politycznej pod ich dyktando. Teraz jednak przygotowywany jest nowy, bardziej wyrafinowany mechanizm – tym razem pod przykrywką „walki z dezinformacją” i „ochrony demokracji”.
Bruksela i Berlin chcą bowiem, żeby Polska była przewidywalna. Żeby rządził ktoś, kto nie będzie domagał się reparacji od Niemiec, kto potulnie przyjmie każde unijne rozporządzenie, kto nie odważy się stawiać na niepodległość i własną gospodarkę.Potrzebują takiego „lokaja”, zgiętego w ukłonach jakim był Tusk w Brukseli. Dlatego dziś zapowiadają całą machinę „zabezpieczeń wyborczych”, które w praktyce mogą być niczym innym jak cenzurą i ingerencją w suwerenne wybory obywateli.
Weźmy choćby program „Election Umbrella” – oficjalnie chodzi o ochronę wyborów przed rosyjskimi wpływami. Brzmi pięknie. Ale jeśli zajrzymy głębiej, widać w tym plan stworzenia systemu monitoringu i filtrowania treści w internecie. Platformy społecznościowe mają usuwać posty „priorytetowo”, gdy ktoś w Brukseli czy Warszawie nakaże. A kto zadecyduje, co jest „dezinformacją”? Czy przypadkiem nie ten sam układ, który boi się, że Polacy upomną się o reparacje wojenne od Niemiec?
Komisja Europejska coraz mocniej korzysta z Digital Services Act – niby neutralnego prawa o platformach cyfrowych. W praktyce DSA daje możliwość, by w okresie wyborczym jednym kliknięciem uciszyć niewygodny temat, zdławić kampanię albo zakazać reklamy politycznej finansowanej z zagranicy. Tyle że problem polega na tym, że to właśnie z Berlina i Brukseli płyną największe pieniądze i naciski.
Zapowiadają też, ten plan już był na sygnalizowany, „okrągły stół” w sprawie polskich wyborów – Komisja Europejska, NGO-sy, platformy internetowe i polski rząd. I tu rodzi się pytanie: od kiedy Bruksela ma prawo organizować „okrągłe stoły” dotyczące naszego prawa wyborczego? Czy to nie jest jawne naruszenie suwerenności? KRRiT ostrzegała , że to groźny precedens. Ale Bruksela swoje – bo wie, że jeżeli w Polsce znów rządzić będzie ktoś, kto mówi głośno o reparacjach, o obronie narodowego interesu, to niemiecki sen o dominacji w Europie runie jak domek z kart.
Dodajmy do tego jeszcze tropy o reklamach politycznych na Facebooku, które finansowane były spoza Polski. Wykryto je, ale pytanie brzmi: kto za nimi stoi? Jeśli Rosja – trzeba reagować. Ale jeśli pieniądze płyną z Niemiec albo z fundacji wspieranych przez Sorosa i jego europejskich przyjaciół? Wtedy nagle cisza.
A jakby tego było mało, w Polsce też próbują majstrować przy ordynacji wyborczej. Sędzia Żurek już zapowiedział, że chce zmienić komisarzy wyborczych i obsadzić ich „swoimi ludźmi”. To byłoby nie tylko bezprawne, ale i skrajnie niebezpieczne – bo kto liczy głosy, ten ma realną władzę nad wynikiem wyborów. To jest dokładnie ta sama logika, co w Berlinie i Brukseli: z góry ustawić boisko, żeby gra była wygrana jeszcze przed rozpoczęciem meczu.
Nie oszukujmy się – to nie jest troska o demokrację. To jest troska o to, by w Polsce nie rządził PiS, by nie było tematów reparacji, by Polska nie wyrywała się z unijnego łańcucha. To jest troska o interes Berlina i Brukseli, a nie o wolność Polaków.
Dlatego dziś trzeba jasno powiedzieć: każda ingerencja w nasze wybory, każdy pomysł, by „monitorować” kampanie, by „ustawiać” internet, by „organizować” okrągłe stoły, a nawet by bezprawnie wymieniać komisarzy wyborczych – to krok w stronę ograniczania naszej suwerenności. My, Polacy, mamy prawo sami decydować, kto będzie nami rządził. A jeśli ktoś zza Odry i z brukselskich gabinetów próbuje nam to prawo odebrać – to znaczy, że naprawdę się nas boją.
Apeluję do każdego wyborcy: nie dajcie się nabrać na ich gry, nie wierzcie w propagandę i „filtry” ustawiane pod niemieckie interesy. Wasz głos jest silniejszy niż wszystkie pieniądze Berlina i wszystkie regulacje Brukseli razem wzięte. To od nas zależy, czy Polska zostanie wolna i niepodległa.Wbrew pozorom wybory już niedługo. Przygotujmy się.
Zostaw komentarz