Będzie łopatologicznie, bo inaczej nie trafia.

1. Mam Volvo. Jak mi ktoś za moje Volvo odda Bentleya to się wymienię. A jak Dacię to się nie wymienię. Wniosek. Raz Volvo jest lepsze, a innym razem gorsze. W zależności od alternatywy.

2. W naszej kadrze narodowej na pozycji napastnika, poza Robertem Lewandowskim występuje też Arkadiusz Milik. Arkadiusz Milik to dobry piłkarz. Jakby jednak Neymar, albo Ronaldo zechcieli przyjąć polskie obywatelstwo i zastąpić Milika w kadrze narodowej to byłbym za. Jeśli jednak nie zechcą i mielibyśmy wymienić Milika na Bździągwalskiego z Unii Pcim to lepiej by Milik pozostał w kadrze. Wniosek. Raz Milik jest lepszy, a innym razem gorszy. W zależności od alternatywy.

3. Nim poznałem moją żonę miałem dziewczynę. Skądinąd bardzo ładną. Jakbym miał wówczas jednak szansę na randkę z Claudią Schiffer to mimo, że to nieładnie pewnie bym na randkę poszedł. Analogicznie jakby moja ówczesna dziewczyna wybrała zamiast mnie George’a Clooneya to bym to pewnie zrozumiał, ale jakby mnie zostawiła dla jakiegoś półmózga z przetrąconą gębą to wpadłbym w kompleksy. Wnioski jak wyżej.

4. No więc dokładnie tak to jest, czego za nic w świecie pojąć nie mogą niektórzy wyznawcy doktryny Giedroycia, z Aleksandrem Łukaszenką. Bzdurą i manipulacją albo dowodem nieumiejętności czytania ze zrozumieniem dość prostych tekstów jest twierdzenie, że ktokolwiek w Polsce twierdził, że Łukaszenka jest obrońcą białoruskiej niepodległości. Jeśli alternatywą była demokratyczna, prozachodnia Białoruś to Łukaszenka był „bad guy” i należało starać się o to, by szybciej wypoczął na emeryturze. Jeśli jednak alternatywą było pełne podporządkowanie Białorusi Rosji to z Łukaszenką (mimo, że nadal był „bad guy”) należało robić interesy.

5. Punkt czwarty (jakby ktoś nie zauważył) jest w czasie przeszłym. Teraz jesteśmy już po napisach końcowych. Game Over. Nie ma już alternatyw. Nie ma możliwości gry. Nie ma ani czym, ani kim, ani nawet z kim grać. Przegraliśmy.

6. Z wyników polityki ostatniego ćwierćwiecza niech się rozliczają jej twórcy, a nie ci, których recept nie słuchano.

P.S. uważam, że Giedroyć miał rację. Ale jak czasem dyskutuję z niewtórymi jego wyznawcami to dochodzę do wniosku, że we współczesnej Polsce nie ma żadnej różnicy pomiędzy wyznawcami Giedroycia, wielbicielami geopolityki i admiratorami Dmowskiego. Doktrynerstwo i hasła zamiast pragmatyzmu to w Polsce norma, a nie wyjątek. I dlatego nasza polityka zagraniczna po prostu nie może działać.

Autor: Witold Jurasz
(tekst pochodzi z konta Witolda Jurasza na Facebook’u)