Redaktor Naczelny Do Rzeczy Paweł Lisicki stwierdza w swoim wstępniaku (vide zdjęcie) w najnowszym numerze tygodnika, że w związku z presją UE na kwestie związane z prawami mniejszości seksualnych być może Polska powinna jednak opuścić Unię Europejską. Czyli w końcu doszliśmy jednak do tego punktu, gdy już nie tylko jawni rosyjscy agenci suflują nam, że oto najlepiej byłoby nam się wypisać ze świata Zachodu. Tyle bowiem oznaczałoby dla Polski wyjście z Unii Europejskiej.

Pan redaktor Lisicki rosyjskim agentem nie jest, ale najwyraźniej nie wie, że tak się jakoś w Europie porobiło, że jak się nie jest Szwajcarią z jej bankami, Norwegią z jej ropą naftową, albo Wielką Brytanią z jej City, bronią jądrową i kanałem La Manche to się albo jest w UE, albo w rosyjskiej strefie wpływów. No można być jeszcze ew. Ukrainą.

Najwyraźniej ta prosta prawda nie ma znaczenia dla sporej części polskiej prawicy, dla której „tradycyjne wartości” (czytaj wszystko, co związane jest z seksem, który jest grzeszny i w ogólnie należy robić to przy zgaszonym świetle) jest ważniejsze od bezpieczeństwa narodowego, od dobrobytu, rozwoju etc. Polsce nie zagraża oto Władimir Putin i nowo tworzona I Gwardyjska Armia Pancerna, nie zagrażają nam Iskandery z Obwodu Kaliningradzkiego ani też ugrzęźnięcie w strefie średniego dochodu i utrata szansy na zakotwiczenie na dobre na Zachodzie. Polsce, wg pana Lisickiego zagrażają geje, gender i LGBT.

Postawiłbym tu kropkę gdyby nie to, że gdy widzę ludzi tak zasadniczych w sprawach tradycyjnych wartości jak pan redaktor Lisicki to się zawsze zastanawiam czy sami żyją wg tych reguł, które tak ochoczo głoszą. W wypadku pana redaktora takie oczywiste to bynajmniej nie jest. Kiedyś o tym skądinąd napisałem, ale potem swój wpis skasowałem uznając, że nie wypada zajmować się życiem prywatnym pana redaktora. Dziś myślę, że myliłem się. Gdyby pan Lisicki nie był taki zasadniczy w sprawach wartości to w istocie przypominanie mu jak to rozbił małżeństwo swojego kolegi i zostawił przy okazji też swoją żonę byłoby nie w porządku. Skoro jednak pan redaktor Paweł Lisicki uważa, że ma prawo posługiwać się argumentami moralnymi i w ich imię postulować coś, co byłoby szkodliwe dla Polski, a z czego cieszyliby się jedynie w centralach GRU, FSB i SVR to może warto zacząć przypominać mu, że romanse z mężatkami są tak jakby nie całkiem zgodne z tymi wartościami, które pan redaktor głosi.

Fascynuje mnie skądinąd świat polskiego konserwatyzmu od pasa w górę. Mam czasem wręcz wrażenie, że porządny polski konserwatysta tym się różni od np. brytyjskiego, że ten brytyjski musi mieć tweedową marynarkę, a ten polski musi się przespać z żoną kolegi.

Autor: Witold Jurasz
(tekst pochodzi z konta Witolda Jurasza na Facebook’u)