Zawiadowca.

Chciałbym być zawiadowcą na nieczynnej stacji.

W myślach zapowiadać i odprawiać nieistniejące pociągi.

Wolałbym nazywać je, te nieistniejące znaczy.

Nie ma smutniejszego dworca kolejowego ja Ustroń Polana.

Trauma do końca życia. Tylko Goleszów Górny jest gorszy.

Młodość.

– Też kiedyś byłem młody. – słyszysz mnie?

– Słyszę, słyszę ale ciszej mów, na kacu jestem.

– A co zrobiłeś ze swoją przeszłością? – zapytałem Xd.

– Do kosza, do śmieci wyrzuciłem. Po co mi już coś co było minęło.

– A ja z przeszłości czerpię inspirację – odpaliłem papierosa bez filtra. – Wolę przypalić sobie opuszki palców paląc te staromodne papierosy, żeby nie być jak oni. (wskazał palcem na nich)

Kiedyś faktycznie byłem młody i nawet mam na to świadków.

Śmierć.

– Umarł już pan? – zapytał niski człowiek w cholewach, trącając mnie w bok.

– Jeszcze nie, bo żyć mi się chce. Myślę o przygodach, które jeszcze mogą mi się przydarzyć. – odpowiedziałem.

Jak pana przywieźli to obiecali, ze zaraz pan zejdziesz, a ja tylko do 18:00 mam płacone. Nadgodzin nie dostaję. – denerwował się koleś w cholewach.

– Gówno! – odpowiedziałem – umrę jak będę chciał.

– Ale umieranie po 18:00 jest zakazane – niech pan pamięta. Dopiero po 6 rano można umierać. Między 18:00 a 6:00 umieranie jest zakazane! A jak ktoś wtedy umrze to my udajemy, że żyje i się nim nie zajmujemy. My pracownicy cmentarza.

Leżąc obok grobu wpatrywałem się w niebo. Tysiąc gwiazd naliczyłem. Okoliczni zmarli wyszli z grobów, żeby mnie oglądać.

– Otwieraj pan furtkę, głodny jestem, idę do McDonalda – kopnąłem w bok butem swoim pracownika cmentarza.

– Czyli jak będzie ostatecznie? – zapytał.

– To ja jutro umrę, tylko się wcześniej najem i zabawię. – odpowiedziałem.

– Albo i nie jeszcze, powiedziałem sam do siebie. Pod nosem. Pożyję sobie jeszcze…