Kiedy protest rolników rozpoczynał się, był protestem w ramach ogólnoeuropejskiego strajku rolników, co jest logiczne i zrozumiałe. Ale w tej chwili ten protest przemienia się w bałagan, który jest już niekorzystny tylko groźny dla kraju.

Powiem wprost, byłoby o wiele lepiej, gdyby rząd podjął samodzielnie ostre decyzje i zablokował granice, zatrzymał w ogóle import i tranzyt z Ukrainy. Byłoby to zrozumiałe i wytłumaczalne. To można by uzasadnić przed naszymi sojusznikami na Zachodzie. Ukraina mogłaby protestować, ale w tej chwili już ma inne drogi eksportu i też niewiele w praktyce może zrobić. Ten konflikt przyjąłby formę „cywilizowanej”, o ile to jest możliwe w tym wypadku, wojny handlowej między państwami.

Zamiast tego, kolejny już polski rząd z powodów politycznych po prostu nie chce podejmować żadnych decyzji. Nie chce ryzykować i pozwala powodzić się rozlewać. To ma swoje konsekwencje, bo konflikt tylko eskaluje. Ale ma to konsekwencje nie tylko w wymiarze pogorszenia się relacji z Ukrainą. Z wojną handlową, tego się nie uniknie. To ma też konsekwencje w wymiarze bezpieczeństwa.

Po pierwsze, polskie państwo nie panuje nad sytuacją na własnej granicy, która w tej chwili jest ważną granicą z powodu wojny dla większości naszych zachodnich sojuszników. Możemy ile wlezie przekonywać USA, że to my jesteśmy godnymi zaufania i kompetentnymi sojusznikami, na których warto postawić zamiast stawiać na wahające się Niemcy. Ale po tych słowach Amerykanie widzą bałagan na granicy, nad którym nie panujemy, i to nie jest obrazek, który kogokolwiek przekona. Znowu powtarzam, jeżeli blokada zostałaby wprowadzona przez służby państwowe, to byłoby uzasadnione i zrozumiałe. Polski rząd mógłby to odpowiednio przedstawić na arenie międzynarodowej. Zamiast tego dajemy możliwość popisać się bardzo dziwnym marginalnym postaciom o bardzo nietypowych poglądach. Delikatnie rzecz ujmując.

Ale jest też inna kwestia warta być może osobnego tekstu. Jeżeli opisać ją krótko – to demonstracja bałaganu i słabości polskiego państwa dla naszego potencjalnego wroga. Rosja jest krajem rządzonym przez czekistów. Destabilizacja i sprzyjanie podziałom – to jest ich świat. Dla mnie niepojęte jest, dlaczego tak wielu w Polsce jest przekonanych, że Rosja w swoich kalkulacjach o tym, czy warto kogoś atakować, czy nie, będzie się kierować ilością czołgów Abramsa, samolotów F35 i słynną „300 tysięczną armią”. Nie to w rosyjskiej percepcji jest najważniejsze. Oni na ogół czują wielką pogardę do państw demokratycznych jako słabych i podzielonych. I sytuacja polityczna i społeczna w Europie jest w ich percepcji ważniejsza od siły militarnej pod względem ich własnych przygotowań do wojny. Pod względem decyzji, czy atakować, czy nie.

Im większe podziały mamy wewnątrz Polski i im większy pokazujemy światu bałagan, tym mniej warte jest nasze odstraszanie i nasz wysiłek zbrojeniowy.

p.s. Nie, to poniżej nie jest fotomontażem. Sam nieco się na tym znam i miałem nadzieję, że to fake, dopóki nie zbadałem tego obrazka w szczegółach. Już istnieje wiele zdjęć tego plakatu z wielu innych źródeł.

______________________________________________________________
Zachęcam do wspierania mojej niezależnej publicystyki:
Patronite.pl : https://patronite.pl/Frontiersman
buycoffee : https://buycoffee.to/frontiersman
Patreon : https://www.patreon.com/frontiersmannews