„Jestem pewien, że prędzej czy później Ukraina straci te zachodnie ziemie. A to, co należało do Polski, Węgier i Rumunii, prędzej czy później – nie jutro, może nie pojutrze, ale za rok, dwa, dziesięć, piętnaście – ale wszystko historycznie się ułoży. Był tylko jeden gwarant integralności terytorialnej Ukrainy – Rosja” – powiedział Władimir Putin podczas spotkania z żołnierzami Marynarki Wojennej w Petersburgu.” Można Putina nie lubić, nawet nienawidzić, nim pogardzać, ale nie można, nie można zupełnie ignorować jego wypowiedzi, zwłaszcza, że wiadomości z Kijowa nie napawają optymizmem. Tamtejsza kleptokracja z Żełeńskim na czele nie ma zamiaru się zmienić, przekazać władzę , zakończyć wojny, która przecież jest okazją do bogacenia się. Putin nie jest faceciarzem , takim jak nasz minister spraw zagranicznych, czy konfabulatorem jak nasz Tusk, jest – poważny i jeśli snuje taką wizję , należy się nad nią zastanowić. Nawet podjąć pewne działania na przykład symulacyjne, teoretyczne z obliczeniem środków finansowych, jakie z tym byłyby związane. Pewnie mnie zakrzyczycie, że o tym w ogóle wspominam, że to byłoby wywrócenie ładu , ustanowionego w Teheranie i Jałcie! Ze jestem niebezpiecznym rewizjonistą, jeśli o tym piszę … i będziecie mieli rację, jestem rewizjonistą, ale pozbawionym możliwości czegokolwiek zmieniania, tylko Putin , a nie kto inny – rozbudził we mnie uczucie osierocenia, utraty jak to mówią Niemcy – Hejmatu . A to drań!