Choć urodziłem się i przez większość życia mieszkałem we Wrocławiu, od pewnego czasu coraz więcej czasu spędzam w okolicach Kobylej Góry. To właśnie tutaj, pośród lasów, ciszy i pagórków, człowiek zaczyna inaczej odczuwać upływ czasu. W takich miejscach łatwiej zrozumieć, że krajobraz nie jest tylko tłem naszego życia. Jest pamięcią. Przechowuje historie ludzi, którzy byli tu przed nami, i cierpliwie czeka na tych, którzy zechcą je odkryć.
Kobyla Góra dziś jest wsią i siedzibą gminy, ale wystarczy spojrzeć na jej centralny plac, by dostrzec, że nie powstał on przypadkiem. To dawny rynek niewielkiego miasteczka, które przez stulecia tętniło życiem.
Pierwsza potwierdzona wzmianka o Kobylej Górze pochodzi z 1387 roku. Jej właścicielem był wówczas Filip Mężyk z rodu Wieniawitów. Już dokument z 1424 roku świadczy o miejskim charakterze tej osady. W 1509 roku otrzymała prawo organizowania cotygodniowych targów oraz dwóch dorocznych jarmarków. Można wyobrazić sobie gwar kupców, furmanki ustawione wokół rynku, zapach świeżego chleba i konie pijące wodę po długiej drodze. Przez okolicę płynęła Meresznica, a jej nurt napędzał aż siedem młynów.
Los nie zawsze jednak sprzyjał temu miejscu. W 1793 roku Kobyla Góra utraciła prawa miejskie.
Jeszcze większą tragedią był pożar z 1879 roku. Ogień zniszczył niemal całą zabudowę. Ocalały jedynie świątynie i kilka domów. Resztę mieszkańcy musieli odbudować własnymi rękami. Tak rodzi się siła miejsc, które mimo przeciwności nie znikają z historii.
Przez wiele pokoleń żyli tu obok siebie katolicy, protestanci i Żydzi. W latach siedemdziesiątych XIX wieku społeczność żydowska stanowiła niemal połowę mieszkańców. Oj Braun miałby tu używanie.Dzisiaj o tej wielokulturowej przeszłości przypominają kościół św. Jadwigi Śląskiej z 1807 roku, dawny kościół ewangelicki oraz cmentarz żydowski. Zaniedbany, zapomniany ( na zdjęciu).
Filozof Martin Heidegger pisał, że człowiek naprawdę istnieje wtedy, gdy potrafi zamieszkiwać świat. Im jestem starszy, tym bardziej rozumiem sens tych słów. Dom to nie tylko ściany. Domem staje się miejsce, z którym człowiek zaczyna prowadzić cichy dialog z własnymi myślami . Myślę, że właśnie dlatego tak dobrze czuję się w okolicach Kobylej Góry.

Zostaw komentarz