Czym jest dialektyka marksistowska w ujęciu na wskroś plebejskim przed laty obwieścił nam Wielki Elektryk, noblysta Lech Wałęsa: – Jestem ZA, a nawet PRZECIW. Wygląda na to, że sprawujący urząd ministra z łaski Donalda Franciszka były sędzia Waldemar Żurek jest dokładnie z tej samej stajni.

W opublikowanym w piątek na portalu X poście pan magister Waldemar pisze:

Zastępca Rzecznika Dyscyplinarnego przy Sądzie Apelacyjnym w Krakowie wszczął postępowanie dyscyplinarne wobec sędzi Dagmary P.-W. Postępowanie dotyczy zarzutu, że 22 października 2021 r. zarządziła przerwę w czynnościach służbowych sędziego Macieja Ferka bez podstawy faktycznej i z naruszeniem art. 130 § 1 ustawy Prawo o ustroju sądów powszechnych. W ocenie zastępcy rzecznika działanie to stanowiło oczywistą i rażącą obrazę przepisów prawa. Odpowiedzialność dyscyplinarna zostanie rozstrzygnięta w toku postępowania.

Po krotce przypomnijmy więc, o co chodzi.

Zapewne wszyscy pamiętają kwik ówczesnej oPOzycji, wspieranej przez niektóre quasi partie sędziowskie. Oto zmiana ustawy o KRS z 2018 roku miała rzekomo doprowadzić do powszechnej utraty prawa do sądu Polakom. Przedstawiani przez „upolitycznioną” KRS do mianowania na sędziego kandydaci mieli być in gremio pozbawieni cechy „niezawisłości”.

Do apogeum tego pożal się boshe protestu (przypominam, że dzisiaj ustawa znowu jest cacy, gdyż kompromitacja 13 grudnia nie jest już w oPOzycji i stanowiąc większość sejmową może do KRS powoływać swoich) doszło jesienią 2021 roku.

We wrześniu tego roku 11 sędziów krakowskich odmówiło orzekania wespół z neosędziami. Wspomniany zaś Ferek wsławił się tym, że odmówił nadania klauzuli wykonalności wyrokowi, gdyż w składzie sędziów rozpatrujących apelację dopatrzył się obecności jednego z nieuznawanych za powołanych prawidłowo!

Wówczas sędzia Dagmara Pawełczyk-Woicka, pełniąca wówczas funkcję prezesa Sądu Okręgowego w Krakowie, odsunęła go od pełnienia czynności służbowych, albowiem „jego zachowanie narusza powagę sądu, a także godzi w dobro obywateli i porządek prawny obowiązujący w Rzeczypospolitej Polskiej” (za: Onet).

Miesiąc później sędzia Ferek został zawieszony przez Izbę Dyscyplinarną SN.

Ten wątek jednak zdaniem Żurka i powołanego przezeń zastępcy rzecznika nie jest istotny. Dla Żurka bowiem, byłego podwładnego sędzi Dagmary Pawełczyk-Woickiej, ważna jest tylko ona.

Zajrzyjmy zatem do przepisów.

Otóż zgodnie z art. 108  ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. prawo o ustroju sądów powszechnych 

§ 1. Po upływie pięciu lat od chwili popełnienia czynu nie można wszcząć postępowania dyscyplinarnego.

§ 2. W razie wszczęcia postępowania dyscyplinarnego przed upływem terminu, o którym mowa w § 1, przedawnienie dyscyplinarne następuje z upływem ośmiu lat od chwili popełnienia czynu.

Ale przecież nie zawsze tak było. Przez 16 lat bowiem termin określony w § 1 był krótszy i wynosił tylko trzy lata.

Jego wydłużenie nastąpiło w wyniku specustawy PiS z 30 listopada 2016 r. o zmianie ustawy — Prawo o ustroju sądów powszechnych oraz niektórych innych ustaw. Tą samą ustawą wprowadzono również obowiązek publikowania deklaracji majątkowych nadzwyczajnej kasty.  O ile pamiętam Żurek należał do jej najgłośniejszych krytyków.

Ale dura lex, jak mawiali starożytni Rzymianie. Ta „pisowska” nowelizacja Żurkowi pasuje.

Przysłowiowym rzutem na taśmę udało się bowiem wszcząć postępowanie.

Tylko jest jedno ale. Sięgnijmy do cytowanej już ustawy o ustroju sądów powszechnych i spójrzmy na art. 107.

§ 1. Sędzia odpowiada dyscyplinarnie za przewinienia służbowe (dyscyplinarne), w tym za:

1) oczywistą i rażącą obrazę przepisów prawa;

1a) odmowę wykonywania wymiaru sprawiedliwości;

2) działania lub zaniechania mogące uniemożliwić lub istotnie utrudnić funkcjonowanie organu wymiaru sprawiedliwości;

3) działania kwestionujące istnienie stosunku służbowego sędziego, skuteczność powołania sędziego, lub umocowanie konstytucyjnego organu Rzeczypospolitej Polskiej;

4) działalność publiczną nie dającą się pogodzić z zasadami niezależności sądów i niezawisłości sędziów;

5) uchybienie godności urzędu.

W tej wersji przepis obowiązuje do tej pory. Wszedł natomiast w życie 14 lutego 2020 roku. Zatem w chwili dokonania wedle Żurka „czynu stanowiącego przewinienie dyscyplinarne” obowiązywał od blisko półtora roku!

Ponad wszelką wątpliwość wspomniana wyżej „ofiara” p. Dagmary swoim czynem wypełniła znamiona art. 107 § 1 pkt 3 ww. ustawy.

W takiej sytuacji prezes sądu zgodnie z dyspozycją art. 130  § 1 nie miała wyjścia.

Jeżeli sędziego zatrzymano z powodu schwytania na gorącym uczynku popełnienia przestępstwa umyślnego albo jeżeli ze względu na rodzaj czynu dokonanego przez sędziego powaga sądu lub istotne interesy służby wymagają natychmiastowego odsunięcia go od wykonywania obowiązków służbowych, prezes sądu albo Minister Sprawiedliwości mogą zarządzić natychmiastową przerwę w czynnościach służbowych sędziego aż do czasu wydania uchwały przez sąd dyscyplinarny, nie dłużej niż na miesiąc.

I tak postąpiła prezes Dagmara Pawełczyk-Woicka. Po miesiącu zaś odpowiednia izba SN zawiesiła sędziego Ferka na dalszy czas.

Tymczasem Żurek i jego mianowaniec postanowili urządzić kolejną hucpę, mającą dać paliwo różnym takim silnym-w-kupie itp. matołom.

Bowiem zarzut, że ktoś musiał zastosować prawo, którego obecna kompromitacja 13 grudnia nawet nie usiłowała zmienić to nawet nie jest absurd.

Ale czy jest to tylko kolejny dowód na skrajną niekompetencję obecnie rządzących?

Sięgnijmy raz jeszcze po wpis mgr Żurka na portalu X:

Postępowanie dotyczy zarzutu, że 22 października 2021 r. zarządziła przerwę w czynnościach służbowych sędziego Macieja Ferka bez podstawy faktycznej i z naruszeniem art. 130 § 1 ustawy Prawo o ustroju sądów powszechnych. W ocenie zastępcy rzecznika działanie to stanowiło oczywistą i rażącą obrazę przepisów prawa.

Tym zastępcą rzecznika jest skrajnie upolityczniony sędzia SO w Krakowie Rafał Lisak. W przeszłości jego nazwisko trafiło na sztandary Iustitii jako przykład… sędziego prześladowanego w latach 2015-2023. Nawiasem mówiąc zaraz obok Żurka… 😉

Porównując zatem ciągle jeszcze obowiązujące przepisy prawa oraz obecną aktywność tych dwóch widać jedno – dość mocno podstarzałe chłopaki wykorzystują swoje obecne stanowiska do… prywatnej zemsty.

A to jednoznacznie wyklucza ich nie tylko ze stanu sędziowskiego, ale i z każdego zawodu prawniczego.

Żurek co prawda ma fach w rękach – ponoć jest dyplomowanym drwalem. 😉

Ale Lisak? Nie wiadomo, by miał jakiekolwiek inne wykształcenie poza prawniczym. Czy choćby jakiś kurs…

Więc albo goniec w jakimś urzędzie, albo osoba rozwożąca pizzę.  😉

…..

A swoją drogą jak nie bać się sądów, skoro widać, kim okazują się sędziowie…

 

24.10 2026