9 października ulicami Warszawy przeszedł kolejny marsz protestu. I choć jeden z najmniejszych, jakie ostatnimi miesiącami przeszły przez Stolicę, to przecież jeden z ważniejszych.

Kolejny raz psychiatrzy i ich podopieczni starają się zwrócić uwagę na narastający od dekad problem, jakim jest zbyt mała ilość Centrów Zdrowia Psychicznego.

Tusk co prawda obiecywał, ale jeszcze przed wyborami październikowymi 2023 roku.

Na dzień dzisiejszy rząd obiecuje, że sprawa ruszy już w przyszłym roku.

Ale żeby start był udany trzeba bacznie obserwować te istniejące. 😉

Tzw. pilotaż centrów ma potrwać do czerwca przyszłego roku.

Przekładając to na język zrozumiały dla każdego – w przyszłym roku na centra zdrowia psychicznego rząd Tuska nie wyda ani złotówki.

Bo jeśli pilotaż zakończy się w czerwcu 2026 roku to z całą pewnością opracowanie jego wyników może potrwać nawet do… marca 2027.

A to oznacza, że zamiast realnych działań znowu z ust Tuska popłyną obietnice.

Tymczasem problem osób psychicznie chorych, czy też delikatniej mówiąc, z zaburzeniami osobowościowymi, wraz z rozwojem Internetu staje się coraz bardziej widoczny.

Nie ma bowiem portalu, na którym przynajmniej jeden bloger nie byłby zaburzony psychicznie.

Najczęstszym przypadkiem jest paranoja.

Spośród wielu ich rodzajów najbardziej istotna wydaje się paranoja prześladowcza.

 Paranoja prześladowcza to jeden z najczęstszych rodzajów zaburzeń paranoicznych. Osoby dotknięte tą formą paranoi doświadczają urojeń dotyczących bycia obserwowanymi, kontrolowanymi lub prześladowanymi przez innych ludzi lub siły pozaziemskie [np. Mosad, FSB, przed 1989 r. CIA – przyp. HD]. Urojenia te są głęboko osadzone w przekonaniu, że istnieje konkretny spisek przeciwko danej osobie.

Osoby z paranoją prześladowczą mogą żyć w stałym strachu i lęku, czując się nieustannie zagrożone przez wyimaginowane wrogie siły. Mogą wierzyć, że są śledzone, podsłuchiwane lub że inni ludzie – nawet sąsiedzi, czy członkowie własnej rodziny – knują przeciwko nim. Ta stała niepewność i obawa może znacząco wpływać na codzienne funkcjonowanie, prowadząc do izolacji społecznej i trudności w nawiązywaniu i utrzymywaniu relacji interpersonalnych.

https://psychoterapiacotam.pl/paranoja-jak-rozpoznac-osobowosc-paranoiczna/

Ale paranoja często wiąże się z urojeniami wielkościowymi.

Chory kompensuje własną marność w życiu realnym. W epoce przedwirtualnej każdy psychiatra przynajmniej kilka razy w ciągu dekady stykał się z jakimś „tajnym agentem” czy innym „wysłannikiem” często pozaziemskich sił…

Teraz manię wielkości ludzie realizują poprzez Internet.

Trawestując słowa pewnej znanej piosenki – pisać każdy może…

Źle jest wtedy, gdy ktoś uzna swój gniot, zawierający praktycznie wyłącznie wyzwiska pod adresem Żydów, mających tworzyć złowrogi żond światowy za przejaw absolutu i chwali się nim na coraz to kolejnych portalach zupełnie nie zdając sobie sprawy z tego, że normalny czytelnik odrzuca to „dzieło” już w połowie drugiej stronki. Bo to nic innego jak tylko bełkot wariata.

Ale to paranoika nie zraża. Bo to przecież jest wynikiem… talmudyczno-kacapskiego wychowania młodzieży! Gdyby odebrał wykształcenie równie staranne (szkoła podstawowa za późnego Gomułki i niedokończona zasadnicza budowlana) jak nasz bohater pewnie podczas czytania tych grafomańskich bluzgów doznawał by orgazmu intelektualnego co akapit. A na końcu każdej strony jeszcze trzy w bonusie… 😉

Taki zapoznany geniusz atakuje każdego, kto tylko ośmieli się mieć inne zdanie niż on. To przypomina nieco „dysputę” ze Świadkiem Jehowy. Ten również wie, jak jest, i nie dopuszcza do siebie innych poglądów. Jego interlokutor może więc tylko „przyjąć prawdę”, gdyż inaczej skończy jako nawóz na polach Pana.

Paranoik owładnięty manią wielkości nie ma jednak tej pewności, jaka wynika z przekonań religijnych.

Dlatego reaguje agresją niewspółmierną do bodźca.

Co można zrobić w takim przypadku?

Teoretycznie jest to tylko rodzaj upierdliwego trolla, którego sensem życia staje się wyzywanie swoich „wrogów” w Internecie. W rzeczywistości jednak nie ma sposobu, żeby zniechęcić go do aktywności zwyczajnie zlewając głupka, co jest zalecane w przypadku normalnego trollingu.

Takie postępowanie wobec trolla paranoicznego prowadzi do odwrotnego efektu.

Nasze milczenie będzie on odbierał jako strach, objaw załamania itp. W efekcie będzie upajać się swoim „zwycięstwem” i trollować ze zdwojoną siłą.

Niestety, by pozbyć się kogoś takiego trzeba wdać się w jego grę.

I to nawet za cenę uznania przez postronnego obserwatora za podobnego mu świra.

To po prostu zwykła tresura a la Pawłow.

Innej drogi niestety nie ma.

Pamiętać jednak należy, że zupełnie inaczej postępujemy z paranoikiem w realu, gdy faktycznie chcemy mu pomóc.

Ale to już zupełnie inna historia.

11.10 2025