Kapitulacja Francji 22 czerwca 1940 roku pozostawiła na placu boju samotną Anglię, stawiającą czoła reszcie kontynentu. Bowiem prócz Niemiec i państw wasalnych wobec III Rzeszy (Bułgaria, Węgry, Słowacja) po „złej stronie mocy” stało „zagłębie surowcowe” – Związek Sowiecki i znajdująca się pod jego wpływami Jugosławia. Oraz „Imperium Romanum 2.0” Mussoliniego – dysponujące flotą nowoczesną, pod wieloma względami jedną z najsilniejszych na świecie (ilością okrętów podwodnych ustępowała jedynie sowieckiej!).

Kolejnym celem Wehrmachtu w sposób naturalny stawał się Albion.

2 lipca 1940 roku Hitler nakazuje podjęcie przygotowań do operacji „Lew morski” (Seelowe).

Dzisiaj wiemy, że taki kierunek agresji na rękę był Józefowi Stalinowi.

Anglicy już w 1939 roku czynili przygotowania na wypadek upadku Francji.

Koncepcję lotniczego desantu należało odrzucić – ówczesne samoloty miały zbyt mały udźwig, by moc zapewnić dostawy dla całej armii. Dopiero rok później z przerażeniem brytyjskie dowództwo zostanie zaskoczone desantem na Kretę.

Wg szacunków sztabowców Jego Królewskiej Mości jedynie opanowanie Kanału La Manche i desant morski mogły zapewnić powodzenie kolejnej agresji.

Ale wskutek przegranej I wojny światowej nawodna flota III Rzeszy stała się jedną z najmniejszych w Europie. I najsłabszych. Dość powiedzieć, że dwa pancerniki, jakimi III Rzesza dysponowała w chwili wybuchu II wojny światowej, były uzbrojone w działa o niespotykanym w innych flotach kalibrze 280 mm (11 cali) i zasięgu mniejszym, niż działa polskich niszczycieli, podczas gdy równie stare sowieckie – 305 mm (12 cali). Pozostałe europejskie floty dysponowały armatami o kalibrze od 330 mm do 381 mm (13-15 cali). Opancerzenie poziome (pokłady) było na poziomie krążowników ciężkich z połowy I wojny.światowej. TirpitzBismarck natomiast były na etapie wyposażania końcowego.

Również ilość okrętów podwodnych, jaka była w posiadaniu Kriegsmarine, nie imponuje. Włochy bowiem miały ich ponad dwa razy, Związek Sowiecki – blisko 5 razy więcej!

W takiej sytuacji niebezpieczeństwo przejęcia francuskiej floty i wykorzystania jej przeciw Anglii było zbyt prawdopodobne, aby je lekceważyć.

Na mocy art. 8 francusko – niemieckiego zawieszenia broni okręty francuskie miały udać się do portów wyznaczonych przez Kriegsmarine i tam pod kontrolą niemiecko – włoską przeprowadzić rozbrojenie i demobilizację załóg. Choć gros floty francuskiej stacjonował we francuskiej Afryce Północnej, to przecież bliskość baz włoskich (bazy w Libii, Panteleria) groziła desantem lotniczym i opanowaniem floty.

Prócz portów afrykańskich część francuskiej floty znajdowała się także w portach południowej Anglii – 2 stare pancerniki, 4 niszczyciele, parę okrętów podwodnych i blisko dwie setki jednostek pomocniczych.

W należącej do Korony Aleksandrii (Egipt) znajdował się 1 pancernik oraz 4 krążowniki (3 ciężkie) itp.

Największy potencjalny problem stanowiła eskadra stacjonująca w Mers el Kebir, w Oranie (dzisiaj Algieria).

Okręty znajdujące się w brytyjskich portach zostały zajęte przez zaskoczenie. Ofiary były nader nieliczne, i w większości po brytyjskiej stronie.

O godz. 2.25 1 lipca 1940 roku dowódca brytyjskich sił „H” wiceadmirał James Somerville został obudzony depeszą: BE PREPARED FOR CATAPULT JULY 3.

3 lipca 1940 roku około 9 rano flota brytyjska, w skład której wchodził najpotężniejszy wówczas okręt wojenny świata, Hood, pojawiła się pod Oranem.

 Flota znajdująca się w Mers el Kebir otrzymała ultimatum.

Albo podejmie wspólną walkę u boku Anglików przeciw Niemcom i Włochom, łamiąc tym samym postanowienia zawieszenia broni;

albo zostaną przekazane Wolnym Francuzom;

albo też przejdą do któregoś francuskiego portu w Indiach Zachodnich i tam pozostaną do końca wojny.

O godz. 18 brytyjskie ultimatum zostało odrzucone.

Zagrzmiały działa.

Po raz pierwszy (i przedostatni) w tej wojnie wymierzone w niedawnych sojuszników.

Po 10 minutach francuski admirał Gensoul depeszował do wiceadmirała Somerville:

MOJE OKRETY NIEZDATNE DO BOJU. PROSZĘ O ZAPRZESTANIE OGNIA.

.

.

Efekty:

8 lipca 1940 roku rząd Vichy zerwał stosunki dyplomatyczne z Wielka Brytanią.

Również społeczeństwo francuskie potępiło zdradziecką napaść. Ba, słów krytyki nie szczędził nawet de Gaulle: „nie ma ani jednego Francuza, który by nie odczuł bólu i upokorzenia na wiadomość, że okręty francuskiej marynarki wojennej zostały zatopione przez naszych sojuszników”.

Atak spotkał się z krytyką nawet wśród oficerów Royal Navy.

Historia kolejnych lat wojny wykazała, że był pozbawiony sensu tak operacyjnego, jak i taktycznego.

Podobnie zresztą, jak i odmowa podporządkowania się ultimatum pozostawała bez wpływu na dalsze losy wojny.

Jednak w chwili ataku pytanie, czy francuskie okręty mogły stać się niemieckimi było nader aktualne.

Dzisiaj pamiętamy jedynie, że choć pozbawiony sensu strategicznego i operacyjnego atak był drugim co do wielkości atakiem na morską bazę wojenną.

Taką wiedzą nie dysponowali jednak nasi dziadowie.

2.07 2018