Oto Japonia XXI wieku!

11 współczesnych samurajów przegrało wczoraj to niezwykłe spotkanie, którego byliśmy dzięki mediom świadkami, ale to co w jego trakcie pokazali przeszło wszelkie wyobrażenia nieprzygotowanych na taki obrót piłkarskich wydarzeń widzów. Zaatakowali od samego początku i nie odpuszczali do samego końca, jak na potomków wielkich wojowników przystało. I polegli na finiszu, w bohaterskiej walce, dzięki w ostatniej chwili strzelonej przez ich przeciwnika, i skutecznie wykonanej bramce, na ostatku doliczonego przez sędziego czasu. Belgia w końcu się wprawdzie ocknęła i pokonała  swoich bardzo groźnych, jak się okazało rywali 3:2, ale to był piękny mecz!

Gdyby Japonia zdołała to spotkanie wygrać, byłaby największą piłkarską sensacją rosyjskiego mundialu, bo Belgia to tradycyjnie przeciwnik pierwszej klasy. I choć tak się nie stało, i było to widać dobitnie w zmartwionych minach zaskoczonych finałem meczu kibiców z kraju kwitnącej wiśni, ich reprezentanci zapisali kolejny niezwykły rozdział w historii futbolu. Ta potyczka oznacza jedno. Do finałów przechodzą najlepsi. Ale niektórym nie sprzyja szczęście, nawet gdy do końca nie opuszczają ich siły, i wola walki. Piłka nożna może być efektowna lub nie, to już jest sztuką samych grających, ale musi być skuteczna. Przebudzeni z letargu Belgowie okazali się jeszcze na tyle przytomni, aby odrobić stratę z małą nawiązką. Z pewnością mogło się to jednak skończyć zupełnie inaczej. I kto wie, czy za cztery lata tak też nie będzie, bo jak wiadomo, apetyt rośnie w miarę jedzenia. A to była uczta.

O meczu Brazylii z Meksykiem nie ma sensu zbytnio się rozpisywać. Zaskoczenia nie było, poza tym że Canarinhos grali w miarę sprawnie i skutecznie ale tak interesująco, że zasnąwszy grubo przed przerwą obudziłem się dopiero przy strzale pierwszej bramki w drugiej połowie. Nie wiem ile straciłem, ale chyba niewiele. Potem było już tylko dobicie. Chciałbym by ci słynni artyści z Copacabana choć raz zachwycili na tym turnieju a nie urządzali wieczny teatr z kontuzjami i wymuszonymi przerwami w grze. Na tym poziomie to naprawdę nie wypada. Szkoda dzielnego Meksyku, zaczynał fenomenalnie, najwyraźniej zabrakło jednak sił aby wygrać jeszcze i ten mecz, i pomysłu na wykiwanie Brazylijczyków. A przydałoby się. Czy dokona tego w ćwierćfinale Belgia? Zobaczymy!

Pamiętam jeszcze dobrze inne spotkanie, także z Belgią, na Mundialu w roku 1982 na Camp Nou w Hiszpanii i trzy strzelone przez Zbigniewa Bońka z podań Grzegorza Laty i Andrzeja Buncola bramki. Główki, jakimi Boniek przeszedł wtedy wraz z polską drużyną do historii.  Ależ to była reprezentacja, chciałoby się aż zapytać, kiedy doczekamy się znowu takich sukcesów naszej jedenastki na międzynarodowym turnieju? Bo bardzo za czymś takim tęsknimy, czego ostatnie wzburzenie publiczności po opuszczeniu fazy grupowej przez Polskę było jednak głośnym dowodem. Czy już za 4 lata, Panowie? Czekamy! Polska gola!

Foto: Cyfraplus