Wg aktorki Joanny Szczepkowskiej wtedy w Polsce skończył się komunizm. Tak przynajmniej oznajmiła widzom z ekranów telewizorów 28 października 1989 r. Ciekawe, czy powiedziała by to samo po 27 latach…

 

 

03bf6e443c9aa3cb4421caa1f9202317,640,0,0,0Wspomnienia tych, którzy wtedy zasiadali w rozmaitych komitetach i komisjach wyborczych zdominowały media. Niektóre, szczególnie te spod znaku Michnika e tutti franti wmawiają nam, że dzień ten to dzień odzyskania wolności.

Tymczasem wolności nie odzyskaliśmy nawet w połowie. Wskutek rozmów, oficjalnie prowadzonych w Magdalence, dopuszczono część opozycji, zwanej już wtedy „koncesjonowaną”, do władzy.

Układ zawarty z juntą Jaruzelskiego określał, że tylko 35% miejsc w Sejmie będzie należeć do posłów wybieranych demokratycznie. 65% natomiast zachować mają dotychczasowi właściciele PRL.

Jedynie nowopowstały Senat miał być w całości obsadzony w wyniku wolnych wyborów.

fot.-1-800px-okragly_stol_1989_640x260

I tak się stało. 65% miejsc w ławach sejmowych należało do przedstawicieli PZPR i jej satelitów. Jedynie Senat w 99% należał do koncesjonowanej opozycji i 1 senatora niezrzeszonego.

To, że Naród pokazał figę ówczesnej władzy i dlatego musiała być druga tura wyborów (18 czerwca) nie zmieniło sejmowej arytmetyki. Sejm kontraktowy bez politycznej zgody ludzi junty nie mógł uchwalić ani jednej ustawy.

Układ ten przetrwał aż do 30 października 1991 roku.

Wtedy już od ponad roku nie było NRD (od 3 października 1990 r.), w Czechosłowacji rządził od prawie dwóch lat Vaclav Havel (od 29 grudnia 1989 r.) a od roku współpracownicy ichniej SB oraz funkcjonariusze partii komunistycznej od szczebla powiatowego wzwyż mieli zamkniętą drogę do działalności politycznej i udziału w zarządzaniu gospodarką. W Rumunii minęły prawie dwa lata od rozstrzelania Nicolae Ceausescu z małżonką.

Polska stała się skansenem, w którym władza należała nadal do ostatnich władców PRL. I nie mam na myśli jedynie prezydenta Wojciecha Jaruzelskiego, ale, przede wszystkim, przejęcie gospodarki przez pretorian komunistycznego reżimu, który to proces trwał mniej więcej od połowy lat 1980-tych.

Ówczesny obserwator, gdyby oczywiście wtedy już istniał Internet i był dostępny w kraju, dostrzegłby powołanie przez  G. Sorosa fundacji im. Batorego już  5 listopada 1987 roku. Wtedy jednak byliśmy skazani na „dziennik telewizyjny” i Jerzego Urbana, oraz nasłuch jedynej rozgłośni, niosącej masowy przekaz „wolnego świata” – radia Wolna Europa.  Dlatego nikt, przynajmniej na dole, nie myślał, że doczeka końca Związku Sowieckiego (8 grudnia 1991 roku – prawie w tym samym czasie, co rozwiązanie polskiego Sejmu kontraktowego) ani zmiany ustroju PRL.

4czerwca 1Jakiż to dzień wolności należy więc zapytać?

 

To przecież tylko miękkie lądowanie ekipy, której znaczna część dopiero teraz powinna zacząć starania o warunkowe zwolnienie z więzienia.

Tymczasem wtedy zachłyśnięci byliśmy odmienianą na wszelkie sposoby „wolnością”. Dzisiaj widzimy, że słynny artykuł Michnika z 3 lipca 1989 r. „Wasz prezydent, nasz  premier” tak naprawdę miał tylko ten skutek, że odtąd Solidarność II zaczęła być postrzegana jako współodpowiedzialna za stan kraju. Ba, dziś środowiska skrajnie lewicowe twierdzą, że „solidaruchy zniszczyły Polskę”.

Tymczasem junta Jaruzelskiego dysponowała większością parlamentarną 65% (PiS ma do dyspozycji niespełna 52% głosów) i była faktyczną grupą trzymającą władzę w tym czasie. Bez ich woli nic się nie działo.

Kolejne wybory, tym razem całkowicie wolne, miały miejsce 27 października 1991 roku. Byliśmy jednym z ostatnich państw byłego bloku wschodniego, w którym takie przeprowadzono.

Ugruntowane mechanizmy kontroli magdalenkowych ustaleń działały wtedy już wystarczająco silnie.

5 grudnia 1991 roku prezydent Lech Wałęsa desygnował na premiera Jana Olszewskiego. Dzisiaj artykułuje się pierwszą w dziejach III RP przymiarkę do lustracji i rzekomą nadgorliwość Antoniego Macierewicza w tym zakresie.

Tymczasem zapomina się, że rząd Jana Olszewskiego zmienił także koncepcję prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych. Całkowite zahamowanie prywatyzacji spowodowało otwarty konflikt rządu z ugrupowaniami liberalnymi w parlamencie. W marcu 1992 konsternację wywołało wysunięcie przez Lecha Wałęsę niekonsultowanych z rządem koncepcji NATO-bisEWG-bis, które kolidowały z dotychczasowym euroatlantyckim kursem gabinetu.

22 maja 1992 premier Jan Olszewski (mimo parafowania dokumentów 10 dni wcześniej przez wiceministra w tym rządzie) sprzeciwił się podpisaniu klauzuli polsko-rosyjskiego traktatu o przyjaźni i dobrosąsiedzkiej współpracy, która przekazywała bazy, opuszczane przez wojska rosyjskie wycofujące się z Polski, w ręce międzynarodowych spółek polsko-rosyjskich. Premier przekazał sprzeciw rządu, wysyłając depeszę szyfrową do Moskwy na ręce Lecha Wałęsy, który po osobistej rozmowie z Borysem Jelcynem zmienił kontrowersyjny zapis w umowie. Doszło jednak do otwartego konfliktu rządu z prezydentem Lechem Wałęsą.

(za: wikipedia)

4 maja 1992 rada Unii Demokratycznej podjęła uchwałę wzywającą rząd Olszewskiego do ustąpienia. 26 maja 1992 prezydent Lech Wałęsa przesłał do marszałka Sejmu formalne pismo, informując o utracie zaufania do rządu i o cofnięciu swojego poparcia. 27 maja 1992 prezydium klubu parlamentarnego UD, a następnie rada koalicyjna „trójki” (UD, KLD, PPG), podjęły decyzję o zgłoszeniu w Sejmie wniosku o wotum nieufności wobec rządu.

link_8hsL8HmLVA40rnTGi0XdHalkENhB1cuqw300h223Następnego dnia, 28 maja 1992, Sejm na wniosek posła Janusza Korwin-Mikkego przyjął głosami KPN, PC, ZChN, „Solidarności”, PSL-PL, PChD i UPR, przy bojkocie głosowania przez UD i KLD, uchwałę zobowiązującą ministra spraw wewnętrznych „do podania do dnia 6 czerwca 1992 pełnej informacji na temat urzędników państwowych od szczebla wojewody wzwyż, a także senatorów, posłów (…), będących współpracownikami Urzędu Bezpieczeństwa i Służby Bezpieczeństwa w latach 1945–1990”. Uchwała pomijała współpracowników WSI. 29 maja 1992 przedstawiciel Unii Demokratycznej Jan Rokita złożył w imieniu 65 posłów z UD, KLD i PPG wniosek o wotum nieufności dla rządu Jana Olszewskiego. 2 czerwca 1992 w trakcie ostatecznych rozmów na temat poszerzenia koalicji z KPN minister Antoni Macierewicz spotkał się z wicemarszałkiem Sejmu Dariuszem Wójcikiem z KPN i poinformował go o tym, że nazwisko przywódcy KPN Leszka Moczulskiego znajdzie się na liście, którą dwa dni później przekaże Sejmowi. Rozmowy z KPN zakończyły się niepowodzeniem.

Gabinet został odwołany przez Sejm w nocnym głosowaniu po północy 5 czerwca 1992 (co w publicystyce prawicowej otrzymało później miano nocy teczek), kilkanaście godzin po wykonaniu przez ministra spraw wewnętrznych Antoniego Macierewicza uchwały Sejmu o ujawnieniu tajnych współpracowników Służby Bezpieczeństwa (tzw. lista Macierewicza), na której znalazło się m.in. 3 ministrów i 8 wiceministrów rządu Jana Olszewskiego. Premier, popierając decyzję Antoniego Macierewicza, zaproponował w porozumieniu z I prezesem Sądu Najwyższego Adamem Strzemboszem powołanie niezależnej komisji dla oceny prawdziwości przedstawionych materiałów. Sejm nie rozpatrzył tego wniosku. Na przyspieszenie rozpatrywania wniosku o odwołanie rządu wpłynął prezydent Lech Wałęsa, który złożył 4 czerwca 1992 własny wniosek o odwołanie premiera.

(ibid.)

Tak oto szansa na uratowanie polskiej gospodarki, wyeliminowanie z życia politycznego ludzi niegodnych,  zbyt często mających swoje teczki w Moskwie, została zaprzepaszczona.

Dzisiaj są środowiska, które wbrew faktom i doświadczeniu Narodu trwającym dłużej, niż jedno pokolenie, chcą, by symboliczny dzień miękkiego lądowania junty Jaruzelskiego nazywać dniem wolności.

4-czerwca-swietem-wolnosci_23214741

Oficjalnie od trzech lat – Dzień Wolności i Praw Obywatelskich.

Tymczasem 4 czerwca 1989 roku zniewolenie jawne zostało zastąpione zniewoleniem bardziej subtelnym – ekonomicznym.

Polska w najbliższej przyszłości stać się miała neokolonią, rynkiem zbytu dla towarów drugiej jakości, oraz eksporterem niewykwalifikowanej siły roboczej.

I tylko w takich kategoriach datę tę należy postrzegać.

 

4.06 2016