W związku z tym, że PiS obiecał objęcie programem 500+ również cudzoziemców z prawem pobytu w Polsce, sytuacja nabrała nowego kolorytu. A mówiąc szczerze zaczyna zastanawiać, na ile działania sejmu i rządu są podyktowane oczekiwaniami Rady Europy i wychodzą im naprzeciw. Wiemy już doskonale, że Polska wbrew swej woli przyjmie imigrantów. Wiemy też, że na ten cel będą przeznaczone ogromne środki. Objęcie programem 500+ przymusowo przyjmowanych imigrantów stawia pod znakiem zapytania cele tego programu i niezależność PiS od UE.

Przytoczę kilka faktów i kontrargumentów do nich:

1) ziemia jest przeludniona (ponad 7 mld ludzi) {ale chodzi tu o polskie dzieci};

2) program 500+ nie obejmie wszystkich polskich dzieci {ale chodzi o zwiększenie dzietności};

3) program 500+ obejmie dzieci cudzoziemców z prawem pobytu (takie prawo uzyskuje się po roku) {chodzi o osoby, które w przyszłości będą pracować na polskie emerytury};

4) program gratyfikuje posiadanie dużej ilości dzieci, czyniąc pracę zarobkową nieopłacalną, zarówno dla bezrobotnych Polek, jak i obcokrajowców {ale chodzi o zwiększenie dzietności};

5) w środowisku rodzinnym, w którym rodzice są bezrobotni i bezradni – bezradność i bezrobocie bardzo często są dziedziczone {nie zawsze, nie we wszystkich przypadkach};

6) liczne dzieci niepracujących rodziców (w tym imigrantów) nie będą pracować na nasze emerytury, przeciwnie – będą na utrzymaniu państwa albo wyjadą za granicę, ponieważ już jest ogromne bezrobocie, a jak wzrośnie populacja, obniży się wiek szkolny i podwyższy emerytalny, to będzie jeszcze większe, ale … no właśnie, ale co?…Zebrane kontrargumenty jakoś dziwnie pełne są sprzeczności.

Objęcie programem wszystkich drugich i dalszych dzieci zamieszkałych w Polsce (ciekawa jest sytuacja polskich rodzin czasowo przebywających za granicą) wraz ze świeżo przybyłymi imigrantami czyni z naszego kraju ziemię obiecaną dla tych ostatnich.

Zastanawia mnie jeszcze jedna sprawa – wygląda na to, że z grubsza licząc rodzina imigrantów przybyła do Polski otrzyma za nic znacznie więcej pieniędzy, niż zarabia przysłowiowa samotna matka od 20 lat płacąca podatki, ZUS-y itp.

To dyskryminacja, bezprawie i niesprawiedliwość.