Do niczego są te wszystkie wywiady, ktore mają do dyspozycji wszelkie doskonałości techniczne, aby widzieć z góry, z dołu, podsłuchiwać i podsyłać fałszywe informacje. Wymyśliły, że to dziś, albo jutro rozlegnie się huk dział.
Nie jestem żadna panna Marple, ale nawet nafty do lampy naftowej jeszcze nie kupiłam, ani kohera, aby na nim zagotować zupę z papierka. No i okazało się, że miałam rację. Nic jeszcze nie huknęło, a ja mogę iść do Ogrodu nie tyle już Botanicznego, co zohydzonego miejsca z oświetlonymi zagadkami:
„Co ma na glowie wódz indiański: a) pioropusz
b) korone
c) basebolówkę”.
No , bo niby po kiego mialo hukać. Przecież i Rosja, i Niemcy mają to, czego chciały od samego początku przedstawienia ogólnoświatowego. Zgodę na uruchomienie Nordstrim 2.
Ba, więcej. Podzieliły swoje strefy wpływów, czy raczej je utrwaliły. Rosja ma cichutkie przyzwolenie świata na szarogęsienie się w Białorusi i zaczepki na naszej granicy, co nas finansowo rujnuje (a o to przecież chodzi i Rosji i Niemcom) oraz na jakiś raczej wcześniejszy niż późniejszy pucz na Ukrainie i wprowadzenie nowego Janukowicza czy innego – icza, a to na zasadzie „Ukraińcy nie istnieją, wszyscy jesteśmy Rosjanami i braćmi Slowianami”.
Polsce Rosja odpuściła. Niech Niemcy sobie robią z tym durnym krajem co chcą. Bez Majdanka i zamieniania miast w gruzy i tak sobie kraj podporządkują, co będzie z większym dla nich finansowym pożytkiem. A do pracy w Niemczech, czy do pracy dla Niemców nie trzeba łapanek, bo Polacy sami, na ochotnika się zglaszają. A przede wszystkim idzie ku cichej zgodzie świata na Nordstrim 2.
Czego jeszcze trzeba?
Putin wsztysko, co chcial, osiągnął. Będzie chciał więcej- też osiągnie. A my będziemy bardzo dumni, żeśmy powstrzymali wojne atomową.
Czy nie macie przypadkiem wrażenia, że te wszystkie spotkania na szczycie i na mniejszych szczytach, dwustronne i wileostronne nie mają na celu ustalenie, jak pomóc Ukrainie, ale jak nie pomagając wyjść z „twarzą”? Jak udając starsznie zagniewanego na Rosje nie zerwać ani jednego intratnego kontraktu czy interesu jaki łączy z nią światowe mocarstwa?
Czasem wydaje mi się, że tylko Polska potraktowała sprawę poważnie, a inni niby przytakują nam, kiwają głowami, że „tak, tak, w zasadzie macie racje”, ale w istocie to patrzą na nas jak na ufoludków, które nie znają życia na tej ziemi i przypominają Małego Księcia z całkiem innej planety.
Rosja – moim emeryckim zdaniem zrobi na Ukrainie i z Ukrainą co chce, może nie od razu, żeby nie skłopotać innych państw, ale tak stopniowo, pomalutku. A Niemcy, Francja, USA i udadzą, że tych drobnych kroczków nie dostrzegają i Nordstrim 2 może ruszyć i działać, bo „komu (poza tą durną Polską) to przeskadza.
Jak donoszą korespondenci z Ukrainy, życie tam toczy się normalnym torem i nikt nie panikuje. Jakoś nie wiem czemu (a może wiem czemu) przypomnial mi się przyrodniczy film, jak to wąż złapał żabe, leży sobie spokojnie i wsysa ją pomalutku. Zaczynajac od tylnych lapek. Żabka przebiera przednimi, łepek i oczka ma na wierzchu więc niby wciąż jest jeszcze żabą.
Autor: Jolanta Makowska
Absolwentka socjologii UW, doktorantka Instytutu Pedagogiki, dziennikarka i publicystka m.in. Twojego Dziecka, „Przegladu Katolickiego”, „Przegladu Tygodniowego”, „Listu do pani”, redaktorka „Wiadomości o Senacie”, autorka książek dla dzieci, ksiażek wspomnieniowych, varsawianów oraz wielu powieści obyczajowych.
Stary Clausewitz powiadał, że do prowadzenia wojny są potrzebne trzy rzeczy:
pieniądze,
pieniądze,
i jeszcze raz pieniądze.
I dlatego wojny nie będzie, tylko napinanie muskułów przez coraz słabszą Rosję.