Cały świat obserwuje z oburzeniem wydarzenia na Ukrainie. Zarówno media, jak i politycy wypowiadają się jednym głosem: atak wojsk rosyjskich na Ukrainę nie może ujść płazem agresorom! Nie powtórzy się sytuacja z 2014 roku, kiedy to Putin w drodze użycia siły zbrojnej zajął Krym. I świat na to nie zareagował.
Mainstream i Prezydent Zełeński jednak pocieszają: może za szybko obwieściliśmy zwycięzcę w tej tak nierównej walce? Początek ofensywy dla Rosji okazał się pełnym blamażem: Putin wysłał na wojnę prawie dzieciaków, zupełnie nie znających się na wojaczce. Czołgi agresora stawały w polu, bo brakowało im paliwa. Ruskich ośmieszają nie tylko ukraińscy żołnierze, ale także zwykli wieśniacy, rozbrajając nieudolnych okupantów – jak przedszkolaków. A więc dobra nasza?
Proszę Państwa: sorry, ale ja tego przekazu kompletnie nie kupuję! Co zatem mi w opisanych powyżej relacjach nie pasuje? Wszystko! Ale może zacznijmy od początku. Zadajmy sobie następujące pytanie:
O co właściwie w tej wojnie chodzi?
Może oddajmy najpierw głos w tej sprawie Churchillowi, który ponoć z takiej maksymy niegdyś zasłynął:
„Wojnę zakończyć można zazwyczaj łatwo. Znacznie trudniej ją rozpocząć”
No właśnie. Putin ruszył na Ukrainę – a mamy wszak XXI wiek i rzecz dzieje się w tzw. cywilizowanym świecie – niespecjalnie mając do ataku powody. Bo ani Ukraina na Rosję nie napadła, ani też nic się nie wydarzyło, co mogło by zmusić Putina do zbrojnej akcji przeciwko sąsiadowi.
Ale, wiadomo, jak czegoś nie wiesz – zajrzyj do mainstreamu. Właśnie to zrobiłem, oto publikacja z portalu tvn24.pl
w której czytamy:
„Dlaczego Rosja zaatakowała Ukrainę?
BBC powołuje się na przemówienie Władimira Putina z 24 lutego, w którym prezydent Rosji oświadczył, że jego kraj nie może się rozwijać i czuć się bezpiecznie z powodu stałego zagrożenia ze strony współczesnej Ukrainy”
Może – jako stuprocentowy pacyfista – jestem w kwestiach wojennych za mało wyedukowany, ale jakoś taka argumentacja do mnie nie dociera. Widzę to inaczej. Parafrazując inne sowieckie powiedzonko, można by rzec tak:
„Dajcie mi kraj, a znajdziemy powód, aby rozpocząć z nim wojnę”
Jeszcze innymi słowy: powodem rozpoczęcia wojny na Ukrainie, była wyłącznie chęć jej prowadzenia. A ponieważ leje się krew, giną niewinni ludzie i nie jest wiadome, kiedy nastąpi rozejm, musimy zadać sobie następne pytanie:
Kto winien jest temu ludobójstwu i dlaczego tak się stało?
I tu znowu nieocenioną pomoc dostaniemy z mainstreamu. Oczywiście winny jest Putin (dokładnie tak – Putin, a nie Rosja), a powodem ten bezsensownej agresji jest szaleństwo przywódcy Rosji. Prawda, jakie proste? Niestety: tak samo mało wiarygodne…
Putin wszak nie jest osobą anonimową. Dużo możemy się o nim dowiedzieć z licznych publikacji i wywiadów. Choć chroni swoje życie prywatne i status majątkowy, wiemy, że jest jednym z najbogatszych ludzi na świecie i od kilku lat związany z piękną, o 30 lat młodszą Aliną Kabajewą. A więc: żyć nie umierać, szczególnie, kiedy mieszka się w takim oto królewskim pałacu:
https://www.facebook.com/watch?v=288548156735232
Na dodatek Putin – co było widać przez okres ostatnich 20 lat – darzył Rosję dziwnym, bardzo zaborczym uczuciem (pewnie nazywał je „patriotyzmem”), dążąc w swoich działaniach do uznania Rosji, jako największego mocarstwa na świecie. Z pewnością był to bardzo chory afekt, ale chyba nikt nie miał wątpliwości, że wielkość Rosji leżała Putinowi na sercu.
Czemu ma służyć ten opis?
Jakoś bowiem „nie spina” mi się, że Putin jednym ruchem, w pełni świadomie to wszystko zniszczył: wpisał się na listę zbrodniarzy wojennych, jednocześnie dewastując swój kraj, co już prawie się ziściło – mimo, że wojna trwa ledwie 10 dni…
Że niby Putin zwariował?
W historii takie przypadki się zdarzały, ale wtedy najbliższe otoczenie umiało sobie poradzić ze świrem-przywódcą, co przydarzyło się m.in. cesarzom Rzymu: Kaliguli i Neronowi, wcześniej w ten sposób uśmiercono samego Juliusza Cezara.
Jak na razie: nic mi się nie zgadza. Zadajmy sobie więc kolejne pytanie:
Kto na wojnie z Ukrainą traci, a kto zyskuje?
Oczywiście, jako najbardziej poszkodowanego każdy wskaże Ukrainę. A co z Rosją? Przecież kraj ten za chwilę zostanie położony na kolanach, sankcje wprowadzone na ten Rosję, szybko doprowadzą agresora do bankructwa. Podobnie, straszną cenę osobistą zapłaci autor napaści – Putin. Na dodatek było to bardzo łatwe do przewidzenia: także błyskawiczna wygrana Rosji nie zmieniłaby sytuacji, pod kątem skutków dla najeźdźcy i dla samego Putina.
Jest jeszcze jeden wielce poszkodowany – to naród rosyjski. Co już widzimy: nie tylko pełen ostracyzm świata dla wszystkich obywateli Rosji, także upokorzenie Rosjan, oraz wyniszczenie tychże psychiczne i finansowe. Czy naprawdę sądzisz, że Putin wobec swojego narodu byłby aż tak wredny? Co miałby na tym zyskać?
Jednak w przyrodzie, a tym bardziej w finansach – nic nie ginie. Jak ktoś zanotuje potężną stratę, to ktoś inny musi na tym zarobić. Kto zatem skorzysta na tej zgoła zupełnie absurdalnej wojnie?
Bez wątpienia: firmy zbrojeniowe. W poniższej publikacji
https://www.dw.com/pl/sipri-%C5%9Bwiatowy-przemys%C5%82-zbrojeniowy-kwitnie-mimo-covid-19/a-60037065
czytamy:
„W 2020 roku 100 największych producentów broni zwiększyło sprzedaż, która wyniosła łącznie 469 miliardów euro”
Na tę chwilę, mimo, że wojna na Ukrainie trwa ledwie 10 dni, wiele krajów zdecydowało o znaczącym zwiększeniu wydatków na zbrojenia, w tym m.in. Niemcy:
Oto cytat z powyższej publikacji:
„Kanclerz Niemiec Olaf Scholz zapowiedział gigantyczne wydatki na obronność kraju. Mowa jest o 100 mld euro. Wszystko przez, jak to określił, „nową erę, w którą wkroczył świat”.”
Nieźle, jak na początek – nieprawdaż? A mowa tu tylko o jednym kraju.
Ale… może chodzi też o zupełnie inne pieniądze? I inne cele?
Były sobie mocarstwa trzy …
Były: tak, celowo użyłem tu czasu przeszłego. Mowa oczywiście o Chinach, USA i Rosji. Parę dni wojny i zostały dwa. Wszak to majstersztyk!
Rosja, która w tak krótkim czasie została ośmieszona, upodlona i niemal zniszczona finansowo: na pewno już się nie „odkuje”. Choćby ze względu na katastrofalny pi-ar, jaki przylgnął do tego imperium od czasu ataku na Ukrainę.
Ale Rosja przecież to nieprzebrana ilość bogactw, to takie przysłowiowe dziesiątki kopalni złota, diamentów i platyny: wszystko w jednym! I wkrótce te precjoza będą do wzięcia za ułamek ich wartości… Jak nie domyślasz się jeszcze, kto sięgnie po te skarby, rzuć okiem na rysunek, który jest ilustracją do niniejszej publikacji.
Pewnie po przedstawionej lekturze, chodzi ci po głowie wiele pytań. Kto? Co? Jak? A przede wszystkim: dlaczego Putin tak postąpił? A co z Polską? Jaką powinniśmy przyjąć strategię?
Podpowiem: poruszyłem na tę chwilę tylko drobną część wątpliwości. Bo tu wszystko się nie zgadza. Także żałosna słabość Rosji w pierwszych dniach ataku: tak, jakby generałowie tego imperium nie mieli pojęcia jak się wojnę prowadzi.
Jeśli zainteresował Cię ten tekst i moje przemyślenia, musisz się uzbroić w cierpliwość. Ciąg dalszy nastąpi…
Written by Krzysztof Oppenheim
www.krzysztofoppenheim.pl, www.oppen-kredyt.pl
Zostaw komentarz