Widziałem miasto, w którym idąc mostem, zanim dojdziesz z jednego brzegu na drugi usłyszysz sześć, siedem języków i zobaczysz kilka intensywnych odcieni skóry;

Widziałem miasto,w którym zanim przejdziesz jakiś większy plac w poprzek zobaczysz muzułmanów, zakonników katolickich rastamanów i krisznowcow i nikt za nikim nie rzuca inwektyw;

Widziałem miasto w którym co chwila czujesz zapach palonej gandzi a jednak ludzie nie umierają na ulicy i system się nie sypie mimo że sklepów z trawą jest więcej niż z alkoholem;

Widziałem miasto pełne zwykłych sklepów ze wszystkim, bez centrów handlowych w centrum,

a w mieście tym galeria nadal oznacza przestrzeń zajętą przez sztuki plastyczne,

a ludzie czekający na tramwaj na przystanku przy Teatrze Narodowym mogą zasiąść do pianina i zagrać coś, na przykład Chopina i nie czują się od tego mniej czescy.

Widziałem miasto, w którym dla uchodźców i z uchodźcami robi się koncert i zabawę dla dzieci na wyspie i wszyscy się mają nieźle;

Widziałem miasto pełne księgarń, antykwariatów, a żadna i żaden nie należał do żadnej sieci;

Widziałem miasto w którym głośne, rytmiczne okrzyki oznaczają zabawę młodych ludzi a nie wezwanie do mordowania kogokolwiek, chociażby i wrogów ojczyzny;

Skoro mowa o ojczyźnie, w miejscu śmierci najdzielniejszych z dzielnych bohaterów tego miasta jest małe muzeum, są świeże kwiaty i widać, że pamiętają o swoich, ale

Naprzeciw miejsca pamięci jest Karczma „U Spadochroniarzy” i można się napić jasnego przy stoliku, patrząc w wyjście krypty,

Wyobraźcie sobie to w Polsce, aha. Grill „Na Wykusie”? Gospoda „Pod Arsenałem”? Restauracja „Okopy świętej Trójcy”?

Widziałem miasto, w którym są miejsca pamięci po powstaniu przeciwko okupantom, ale po takim, które wybuchło naprawdę na sam koniec wojny, tak żeby nikt nie miał sił do zrównania tego miasta z ziemią.

Kiedyś myślałem o tym jak o tchórzostwie, kunktatorstwie, ale byłem głupkiem. To była mądrość.

Bo miasto dało wolnemu światu tylu bohaterów ilu może dać stolica niewielkiego kraju w centrum Europy między Niemcami a Rosją i mimo wszystko przetrwać, aby móc uprawiać winorośl na wzgórzach wokół miasta.

Miasto z winnicami na wzgórzach. Serio. Chyba te winnice w różnych miejscach najbardziej mnie wzruszały. Dowód sensu pracy, długiego trwania, małego sensu.

Z tego nie ma sensu się śmiać.
Tego trzeba się uczyć.

Widziałem miasto które dało ludzkości kilku wielkich symfoników, kilku pisarzy, które do dzisiaj cieszy się z 1989 roku, szanuje Vaclava Havla i czci swoje wejście do Unii Europejskiej.

Widziałem miasto w którym kupujesz wodę mineralną w sklepie prowadzonym przez Marokańczyka, Chińczyka, Wietnamke.

Widziałem miasto w którym ludzie sobie pomagają w drobnych sprawach

na przykład pytają czy cię gdzieś nie podwieźć, kiedy stoisz z walizką jak idiota dziesiątą minutę przerzucając coś w komórce.

A kiedy zgubisz klucz do szafki w muzeum dają ci drugi i przepraszają, że musiałeś czekać pięć minut, chociaż to ty zgubiłeś ich kluczyk do ich skrzynki,

a kiedy zatrzaśniesz kartę do pokoju w pokoju – dają ci drugą. Bywa. Zdarza się. No problem. Uśmiech. Nie ma za co.

Widziałem miasto w którym jest trzypiętrowy sklep muzyczny, a w największych kościołach co drugi dzień odbywają się koncerty muzyki klasycznej, bo państwo nie dokłada do kościołów, więc jakoś muszą na siebie zarabiać.

Widziałem to miasto tak blisko Polski, że aż trudno w to uwierzyć.

Jak zawsze dziękuję za wszelkie udostępnienia owoców mojej pracy, wszelkie lajki, komentarze taktyczne. Te posty kosztują mnie rzeczywiście trochę pracy.

Gdyby ktoś chciał postawić mi kawę w zamian za wykonaną robotę – link tutaj.

Trzymajcie się!

Trwa nadal zbiórka na batalion medyczny Госпітальєри Госпитальеры Hospitallers. To czysty konkret. 80% rannych przeżywa dzięki dobrej organizacji ewakuacji i opieki medycznej pola walki w armii ukraińskiej. Takich wyników tamta strona nie ma i nie będzie miała. A naszym trzeba pomagać. Link TUTAJ.

Autor: Radosław Wiśniewski  Polski dziennikarz, poeta, ur.1974 – pisze wiersze, publicystykę, prozę, krytykę. Autor kilku książek z wierszami, jednej eseistycznej, jednej prozatorskiej i jednej popularno-historycznej. Tłumaczony na niemiecki, angielski, hiszpański, ukraiński, fiński oraz węgierski. Jest współzałożycielem Stowarzyszenia Żywych Poetów z Brzegu, byłym redaktorem naczelnym ex-kwartalnika „Red.”, wieloletnim współpracownikiem „Odry”.

Więcej na Facebook’u: https://www.facebook.com/autorautor74