Witam.
Już ponad tydzień obserwuję w kraju gorące dyskusję odnośnie kontraktów koreańskich. Polska idzie na wielkie zakupy do tego kraju. Skala zawieranych umów, kwoty, ilość sprzętu które się planuje pozyskać … to wszystko przewyższa cokolwiek co widzieliśmy przed tym. Do tego trzeba dodać że te zakupy idą w jednym pakiecie i przewidują również lokalizacje produkcji sprzętu w Polsce. To co wyżej opisałem, to jest obraz który przedstawił nam w wywiadzie na kanale Wolski o Wojnie ppłk Krzysztof Płatek z Agencji Uzbrojenia ( link do rozmowy dodam niżej ).
Podpisanie tej umowy stało się dla wielu niespodzianką i wywołało gorące dyskusję w przestrzeni publicznej. Obserwuję i słucham tę dyskusję i zauważyłem że ich większość niestety koncentruję się zazwyczaj na sprawach bardziej technicznych. Czyli ilości sprzętu, jego jakości, charakterystykach czołgów i samolotów, porównywaniu kosztów kontraktu, kosztów utrzymania i obsługi sprzętu, dostępności amunicji i t.d. Ja nie neguję tego, że przy tak dużej ilości zamawianego sprzętu to wszystko ma wielkie znaczenie, bo to są rzeczy od których później będzie zależało życie żołnierzy. Ważne … ale nie jedynie ważne. I tu widzę problem. W tych dyskusjach brakuje mi kontekstu geopolitycznego tego ruchu. I o tym chciałbym powiedzieć kilka słów.
Stawka w grze
Moim zdaniem ten kontrakt nie można rozpatrywać z punktu widzenia wyłącznie wymiernych zysków czy strat w krótkiej perspektywie. Nie jesteśmy na targach, czy w galerii handlowej. Nie wybieramy wśród dziesiątków zaprezentowanych opcji sobie najlepszą parę butów czy najtańszą i lepszej jakości pralkę. Wybór dostawcy sprzętu, wybór partnera w takich dziedzinach, to jest stawka w grze geopolitycznej. Oznacza ona, że deklarujesz na kogo stawiasz na najbliższe dekady i kogo uważasz za partnera godnego zaufania. W tym przypadku wiadomość którą wysyłamy w świat jest jasna. Korea Płd. jest przemysłowym gigantem i zarazem kluczowym dla USA sojusznikiem w regionie Pacyfiku. Polska aspiruje do bycia tak samo kluczowym klockiem w architekturze bezpieczeństwa dla USA w innym regionie – Wschodniej Europie. Więc wybór Korei jako partnera oznacza stawkę strategiczną. Korea przecież nie tylko jest otwarta na szybkie dostarczenie znacznych ilości sprzętu ( pod tym względem mało kto poza USA w zasadzie może przebić ich ofertę), ale również deklaruje chęć inwestowania w produkcję na terenie Polski na szeroką skalę. Nie podpisywała z nikim innym podobnych umów w przeszłości. A to już oznacza że Korea chce wejścia na rynek Europejski i traktuje Polskę jako bramę do tego. Skala tych podpisanych umów mówi sama za siebie.
Dla USA w ich globalnej grze to jest sytuacja pozytywna. Daje wymierne korzyści w postaci łączenia ich dwóch flank w grze globalnej. Jednocześnie nie wydaje się by USA same były gotowe otworzyć swoje magazyny i wypełnić lukę która powstała w Polsce po wysłaniu znacznych ilości sprzętu na Ukrainę. I tym bardziej USA nie demonstrują takiej gotowości do lokalizacji produkcji swojego sprzętu w Polsce. Można dyskutować dlaczego tak jest, ale sądzę że Stany zwyczajnie widzą inne priorytety dla siebie i wolą skoncentrować się na innych obszarach, oddając pole dla działań i do wzięcia na siebie odpowiedzialności za bezpieczeństwo w poszczególnych obszarach, swoim sojusznikom.
Korea zyskuje – Niemcy tracą
Ta sytuacja ma kolejny aspekt. Ten ruch jest, jeżeli powiedzieć w uproszczeniu, policzkiem dla Niemiec. Przed tym, mimo problemów w relacjach polsko-niemieckich, współpraca w dziedzinie produkcji wojskowej się zachowywała. Polska po tym jak oddała swoje czołgi na Ukrainę, zwróciła się do Niemiec w sprawie możliwości pozyskania Leopardów w zamian za T-72. Przy czym sądzę że już wtedy było wiadomo że Niemcy w zasadzie nie są przygotowani do takich dostaw. Nawet pomijając brak woli politycznej, mieli również zwyczajnie problem z dostępnością czołgów. A woli politycznej nie mieli żeby te problemy z dostępnością rozwiązać. Pozostawiam do samodzielnego przemyślenia pytanie : czy polski rząd zwracając się do Niemiec rzeczywiście chciał otrzymać jakiś sprzęt czy wiedział że nie będzie to możliwe i robił to z innych pobudek.
W chwili obecnej ze strony niemieckiej w prasie właśnie pojawiają się głosy które mają wyjaśnić własnej i też zagranicznej opinii publicznej dlaczego do umowy z Polską nie doszło. Niemcy usprawiedliwiają się właśnie tym że strona polska celowo wygórowała oczekiwania i niby wymagała niemożliwego zamiast podejść do sprawy rozsądnie ze zrozumieniem możliwości i ograniczeń niemieckich. Ale to wszystko tak naprawdę nie ma znaczenia. Bo z dużym prawdopodobieństwem można założyć że każda ze stron już swoją pozycję wybrała, stawkę zrobiła i to wszystko jest tylko gra. Wracając na poziom strategiczny, można powiedzieć że zwyczajnie istnieją różne koncepcję geopolityczne w naszej części świata. I ta niemiecka różni się od tej którą już tej chwili wybrała dla siebie Polska. Drogi sie rozchodzą i to rzutuje na takie obszary jak produkcja broni. Wybór kluczowych partnerów do współpracy w przemyśle zbrojeniowym jest niewielki. Lista takich krajów jest dość krótka. Taka współpraca to jest zawsze pytanie polityczne, a wcale nie tylko jakości produkcji samej w sobie.
Ukraina a kontrakt koreański.
Zadziwiające dla mnie również jest pominięcie w rozmowach o tych zakupach kwestii wojny ukraińsko-rosyjskiej. Ogół dyskusji często wygląda tak jakbyśmy nadal byli gdzieś we względnie spokojnym 2010 roku. Ale tak nie jest. Po pierwsze Ukraina swoją walką daje Polsce czas. I to oznacza że Polska może sobie pozwolić da decyzje obliczone na zyski strategiczne długotrwałe. Ma na to czas. Ma czas na rozwinięcie produkcji we współpracy z Koreą. Jeżeli by Ukraina przegrała, to sytuacja byłaby zupełnie inna i Polska potrzebowała by broni tu i teraz, a więc i priorytety byłyby inne.
Po drugie, nie możemy w tych naszych obliczeniach pomijać faktu … że Ukraina w najbliższych latach w dużym stopniu będzie zmuszona polegać na Polsce jako swoim zapleczu … również pod względem produkcyjnym. Ten kraj nie wydaje się by zamierzał się poddać rosjanom. Więc raczej już nie zniknie z mapy w najbliższe lata. Ale wojna może potrwać długo i może mieć kilka etapów, jakieś z których będą aktywniejsze, a inne bardziej pasywne. Ukraina nie będzie w stanie odbudować w pełni swego potencjału w przemyśle zbrojeniowym będąc ciągle zagrożona uderzeniami rakietowymi ze strony rosji. A to oznacza że będzie się starała budować ten potencjał w oparciu głównie o Polskę, ale też inne zaprzyjaźnione sobie kraje. Ilość zakupionych haubic Krab już na to wskazuje. Bez większych szczegółów wiemy również że ukraiński przemysł już w jakimś stopniu po prostu się przemieścił do Polski. Dla Ukrainy będzie w następnych latach bardzo ważne mieć twarde zaplecze, najlepiej takie które ma kompetencje własne i produkuje sprzęt na swoim terenie. Także byłoby logicznym przewidzieć że Ukraina byłaby bardzo zainteresowana pozyskaniem tego sprzętu który będzie obecny w siłach zbrojnych RP, będzie serwisowany w Polsce i produkowany tu na miejscu.
A więc myśląc o produkcji dużych ilości sprzętu koreańskiego w Polsce, nie możemy pomijać tego faktu że leżący obok kraj z wielkimi potrzebami co do pozyskania nowego sprzętu może być bardzo nim zainteresowany. Jego potrzeby nie będą ograniczały się tylko okresem najbliższych gorących miesięcy, ale i następnych lat kiedy armia znów będzie reformowana. I kasy na to Ukrainie zapewniam, nie zabraknie.
Wniosek
Tak że wzywam ludzi dyskutujących na ten temat, spojrzeć na niego w szerszym zakresie i dłuższej perspektywie, niż tylko i wyłącznie liczenie potocznych kosztów zakupu i charakterystyk sprzętu. W końcu nie warto zapominać, że jak pokazuje nam wojna na Ukrainie … bezpieczny tył, rezerwy i wyszkolenie jest często ważniejsze od jakości posiadanego sprzętu. Albo przynajmniej jest równie ważne.
Dla chętncyh wesprzęć moją twóczość: https://www.patreon.com/frontiersmannews
Wolski o Wojnie, rozmowa z ppłk Krzysztofem Płatkiem
Na zdjęciu: wizualizacja komputerowa czołgu K2PL.
Zostaw komentarz