Wszędzie pod tablicami, których na codzień nie zauważamy, a którymi upstrzone jest Miasto, składane są kwiaty. Jeżdżą delegacje, słychać dżwięk syren policyjnych to tu to tam.
Miejsca pamięci i miejsca, o ktorych nikt już nie pamięta. Stara Elektrownia na Powiślu, której pracownicy z nieopisanym wprost poświęceniem, prawie całe Powstanie usiłowali dostarczać prąd, jedna z ostatnich powstańczych redut, Wytwórnia Papierów Wartościowych – miejsce dyslokacji kolejnych oddziałów, właz do kanału na Placu Krasińskich i drugi właz na Świętokrzyskiej, tuż przy Nowym Świecie, którym wychodzili Powstańcy przeszedłszy kanałami z płonącej Starówki do Śródmieścia…
Ktoś kiedys powiedział, że Twoje życie warte jest tyle ile warta jest ta najmniejsza rzecz, dla której jesteś w stanie je zaryzykować.
Pojęcie wspólnoty, poświęcenia, służby… To one nadają życiu sens. Żadnych dóbr materialnych jeszcze nikt ze sobą do grobu nie zabrał, a nadmiar troski o własną samorealizację skutkuje tylko jej brakiem. Całkiem na zasadzie opisanej w Kubusiu Puchatku: „im bardziej Prosiaczek zaglądał do środka, tym bardziej Puchatka tam nie było…”.
Nasze troski o to by zapewnić sobie dobrobyt, wygodę i poczucie bezpieczeństwa, choć normalne i zrozumiałe, w jednej chwili potrafią zmienić się w pył. I warto o tym sobie co jakiś czas przypominać. Troszczysz się, zabiegasz, zawsze nosisz kask na rowerze i nie jedasz niemytych jagód z lasu, odżywiasz się świadomie, nie jadasz cukru ani smalcu ale okazuje się, że masz nieoperacyjny rozsiany nowotwor, który przez lata dawał minimalne objawy, które lekceważyłeś… i w zasadzie już nic się nie da zrobić.
Albo spada bomba, bo kolejnemu morderczemu megalomanowi udaje się realizować swoje plany manipulując ludźmi, wykorzystując ich głupotę i najgorsze instynkty i Twoje ułożone życie, w mig zamienia w kupę ruin.
GLORIA VICTIS! Bez nich nie bylibyśmy kim jesteśmy.
PS. To pierwsza rocznica Powstania Warszawskiego podczas toczącej się na Ukrainie wojny. Dziwne i straszne uczucie. Jak by to jednak nie było i straszne i dziwne, to ta wojna przywróciła ( przynajmniej tu u nas, blisko) realną, nie wydumaną, hierarchię wartości. Przywróciła na naszych oczach wartość odwagi, poświecenia i uzmysłowiła, jak ważne jest by umieć bronić własnej wspólnoty.
(Zdjęcia to nie inscenizacja ani film – autentyczne, udostepnione przez IPN, po koloryzacji)
Autor: Agnieszka Maria Romaszewska-Guzy
Polska dziennikarka prasowa i telewizyjna, dyrektor Biełsat TV, od 2011 wiceprezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.



Zostaw komentarz