Ja też się spodziewałem tej kontrofensywy w formie efektownej graficznie. Długie strzałki w zdecydowanym kolorze zarysowujące oskrzydlenie, okrążenie, znaki zlikwidowanych bojowych grup bojowych – batalionowych, pułkowych, brygadowych. Albo już nie okrążenia, oskrzydlenia ale jakikolwiek manewr widoczny na powierzchni, dający się wyrysować, skalkulować, dający pojęcie o impecie, sile, szybkości.

A tutaj nic z tych rzeczy. Kolejne wyrzutnie rakiet docierają do Ukrainy, przyznaję trochę mi się już mylą te liczby trzy obiecane, trzy dosłane, cztery w drodze, dwie licencyjne. Może niebawem Gdzie zaczyna się wojsko zrobi kolejny raz jakieś podsumowanie dostaw z zachodu i coś się wyjaśni. Na razie jest tych wyrzutni chyba ponad dwadzieścia, w tym nie mniej niż 16 w wariancie 6 prowadnicowym i kilka, kilkanaście na gąsienicach w wariancie 12sto-prowadnicowym. To daje salwę możliwych do odpalenia jednocześnie rakiet powyżej setki. Teraz to kłopotem może być właściwe rozpoznanie i wskazanie celów, a nie możliwość porażenia celu.

Tutaj zwrócę uwagę, że dwa dni temu HIMARS-y trafiły w pociąg, jakim jechało zaopatrzenie z Krymu. I go zhimarsowały dosyć doszczętnie. To bardzo ciekawe. Może skład stał na stacji i de facto był celem nieruchomym, ale musiał zostać wykryty a jego dane musiały jakoś trafić do Ukraińców i przejść wszystkimi strukturami łączności i dowodzenia do chłopaków, którzy wprowadzili dane do strzelania i nacisnęli spust. To robi wrażenie. Niezależnie od tego czy mówimy o trafieniu HIMARS-em w cel ruchomy czy o szybkim transferze danych z rozpoznania.

Zapytacie, czy to wystarczy? Nie jestem taki mądry, ale to się robi ciekawe. Zamiast śmiałego manewru uparte, powolne, systematyczne obniżanie zdolności bojowych przeciwnika, bicie do znudzenia po składach paliw, smarów, amunicji, sprzętu, centrach łączności. W tym – tak, czterdziesty raz w Czornobajewce i znowu w Nowej Kachowce.

Dziwne jest w tym wszystkim, że Ukraińcy jasno mówią co będą robić, że idą na południe, na Chersoń. Tego się nie robi na wojnie. Nie mówi się przeciwnikowi gdzie się idzie i jakimi metodami będzie się działać. A skoro tak – to po co mówią?

Jarosław Wolski w rozmowach z Pułkownikiem Piotrem Lewandowskim wysnuli przypuszczenie, że być może to taka akcja de-dezinformacyjna, kłamstwo w kłamstwie, matrioszkowy taki komunikat, że ja się posiadam, że ty się nie posiadasz, że ja się nie posiadam ze zdumienia.

Siły morgulców przerzucane z Donbasu na południe są szacowane na nawet 30 taktycznych batalionowych grup bojowych. To sporo, biorąc pod uwagę, że rosjanie zaczynali te wojnę ze 119 takimi grupami, a po łupniu pod Kijowem ich liczba spadła do 90.

To powoduje, że postępy rosyjskie w Donbasie i okolicach w zasadzie nie istnieją. Dreptanie w miejscu przy wyczerpujących się zasobach ludzkich i sprzętowych.

Ale.

Dwadzieścia batalionowych grup bojowych rosyjskich znikło z radarów. Były w okolicach Biłegorodu i nie ma. Bywały już takie zjawiska w tej mgle.

Na przykład ten słynny konwój na północ od Kijowa. Pamiętacie? Miał 20, 30, potem nawet 60 kilometrów, wszyscy zastanawiali się co to jest, co to będzie jak ten korek się rozładuje i rzekome rezerwy, które w nim utknęły wejdą do akcji. Okazało się, że ten korek to były kolumny logistyczne walczących już grup taktycznych.

No bo idea batalionowej czy jakiejkolwiek innej grupy bojowej, kampfgruppe, że tak odwołamy się do klasyków, jest taka, że to samodzielna całostka – ma piechotę, wsparcie, artylerię, rozpoznanie, saperów, łączność i swoją logistykę. No jak tam napchali tych grup batalionowych na Kijów od północy, który miał paść jak wiadomo po dwóch dobach, a bronił się i bronił – to się wszystko spiętrzyło, stłoczyło, zagrzało i stanęło.

Z drugiej strony nie widzę ciągle w użyciu setek przekazanych przez tak zwany zachód transporterów M113 i w gruncie rzeczy niewiele widać też „naszych” czołgów, a tych jak wiadomo ma być tez kilka setek i ta liczba ma rosnąć. Z tego moim zdaniem jest tylko jeden wniosek. Wyposażone w nie jednostki nadal się ćwiczą i zgrywają, nie weszły do akcji.

Wiele jednostek, ukraińskich, które brały udział w pierwszej fazie działań też znikło z radarów.

I jeszcze jedno – ostatniej doby rosjanie wystrzelili łącznie osiem rakiet kierowanych Ch-101 w stronę Lwowa. Siedem zostało zestrzelonych, jedna trafiła. To coś mówi, między wierszami. Mija szósty miesiąc wojny a system obrony przeciwlotniczej Ukrainy nie został porażony, a nawet wydaje się wzmacniać. A może to był zwykły fuks? Nie mam pojęcia. Inna sprawa, że Ch-101 to pociski manewrujące, poddźwiękowe, relatywnie łatwe do trafienia. Relatywnie.

Jak zatem może to wyglądać dalej? A może być tak, że codziennie jakaś wieś, osiedle będzie przechodziła w ręce ukraińskie. Od początku lata takich miejscowości w obwodzie chersońskim jest już ponad 50. Mało widowiskowe. Tak jak powszednieją jakieś łuny na horyzoncie z płonących składów. Ale pomyślcie jak się czują słudzy saurona. (nawet bardzo dbający o słownictwo Pułkownik Piotr Lewandowski w ostatnim nagraniu z Jarosławem Wolskim powiedział, że nie umie o nich myśleć jak o żołnierzach). Jak się czują kiedy widzą trzydziesty, pięćdziesiąty płonący skład, kiedy mają świadomość, że dwa z trzech mostów to się nadają wyłącznie dla ruchu pieszego więc w razie czego wiać trzeba będzie z buta.

Tak to może wyglądać – pozbawianie zdolności do walki, osłabianie morale i spychanie, nieustanne spychanie, żeby tylko nie wrąbać się w jakiś kontrmanewr przeciwnika.

Jest w tym echo myśli wojskowej NATO, która jest echem myśli amerykańskiej, szczególnie z drugiej wojny światowej. Amerykanie mieli wpisane, że najpierw ważny jest żołnierz, potem zadanie i jego realizacja a potem sprzęt. Bo tak jak ruscy chwalili się, czasem na wyrost, że u nich ludzi mnogo, tak u amerykanów sprzętu i amunicji było zawsze w bród. Kiedy więc ich dowódca – upraszczając sprawę – natrafiał na umocnienie przeciwnika to i wtedy i teraz – najpierw wzywa wsparcie ogniowe albo lotnicze. Bo nie ma zamiaru narażać żołnierzy bez powodu.

Jak powiedział generał Patton, to że żołnierz ma oddać życie za ojczyznę to kompletny bullshit. Żołnierz ma sprawić by to wróg oddał życie za swoją ojczyznę.

Zatem najpierw wsparcie ogniowe, lotnictwo, a potem ewentualnie jak ktoś tam będzie jeszcze miał kręgosłup – to wejdziemy piechotą dokończyć robotę.

To zupełnie inna zasada ogólna niż na przykład w armii niemieckiej w drugiej wojnie światowej gdzie stawiano na inicjatywę indywidualną i walkę. Niemiecki dowódca natrafiając na opór instynktownie szykował się do szturmu, ataku, walki bezpośredniej. Nie bez wsparcia, ale walka, atak, zaangażowanie było zasadą, miało pierwszeństwo, przed pakowaniem w przeciwnika czterdziestu ton amunicji na godzinę. Ale to tez zkaładało, że nie wszyscy z podkomendnych tego niemieckiego dwódcy dożyją jutra – walka to zadanie rany i wystawienie się na ranę.

To dlatego, jak spojrzeć na mapy amerykańskich ofensyw w latach 1943-45 to nie wyglądają one efektownie na mapach bo nie muszą.

Niemieckie są pełne śmiałych manewrów, ale im dłużej trwała wojna, tym częściej utrącanych na wstępie. Poatrz – Ardeny, grudzień 1944. Zamiar śmiały, spojrzysz na mapę dwa korpusy pancerne jak dwa groty strzał wymierzone w Brukselę i Antwerpię. A utrącone przy nasadzie, 80 kilometrów od pozycji wyjściowych.

Zatem patrząc jak grają Ukraińcy – to może być tak, że będą to himarsowe wakacje, eMeLeReSowa jesień, aż rosyjski żołnierz pozbawiony poczucia bezpieczeństwa, jedzenia, snu, wypoczynku, możliwości rotacji, z brakami amunicji zostanie pchnięty i się przewróci, ze zmęczenia.

Pamiętacie „Pustynną Burzę”? Ponad miesiąc przygotowania lotniczego do 100 godzin lądowej ofensywy.

W walce nie chodzi o zabicie przeciwnika, zniszczenie czołgu. Gdyby tak było, cytując Kmicica – matki nie nadążałyby nas rodzić.

W walce chodzi o wymuszenie swojej woli, o obezwładnienie woli przeciwnika i pozbawienie go zdolności do dalszej walki. Także wytrwałości trzeba i braku zniechęcenia.

także jest dobrze, ale nie beznadziejnie.

The illegal and unprovoked invasion of Ukraine is continuing

A ja powtarzam

Слава Україні

I codziennie coś najdrobniejszego dla wspólnego zwycięstwa.
_______________________________________________________________________

Z ogłoszeń duszpasterskich:

Dziękuję za wszystkie lajki, szery, komentarze.

Proponuję ponownie współudział w zbiórkach finansowych. Dzisiaj wysłałem kolejne 850 USD ze zbiórek dla batalionu medycznego Медичний Добровольчий Батальйон Госпітальєри • Hospitallers Paramedics.

Trwają zbiórki na polskie drony dla Ukrainy i ważna sprawa, ruszyła bardzo konkretna zbiórka UA Future na sprzęt dla 47 окремий батальйон.

Gdyby ktoś – biorąc pod uwagę, która jest godzina kiedy wieszam ten post i na którą jutro wstaję do roboty – chciał wesprzeć mnie kawą, wdzięczny będę niesłychanie.

Po zupełnym zsanowaniu wróciła stronka Konflikty po II wojnie światowej 3.0 . Wersja 3.0. albowiem kolega buduje ją trzeci raz od zera.

Chętnie opowiem w komentarzach historię jego bana od Kongo banana, ale tymczasem lajkujcie proszę i Konflikty, aby szybko odzyskał zasięgi i wigor.

(Zdjęcia 1 окрема танкова Сіверська бригада, ulubiona jednostka ukraińskich sił zbrojnych Jarosława Wolskiego i Pułkownika Piotr Lewandowski)

Jak zauważyliście – nie dziękuję już indywidualnie pod udostępnieniami, ale staram się odpłacać udostępniającym w taki sposób, że skoro udostępniający zwiększają moja widoczność to i ja zwiększam waszą lajkując ile wlezie.

Niebawem rusza nowa dla Fundacji UA Future, bardzo konkretna, co polecam już uwadze.

Za kawy taktyczne dla mnie – niezmiennie dziękuję. Powtórzę, to co zawsze, wasza kawa mnie dyscyplinuje i sprawia, że oprócz pasji włączam tryb pracy i researchu.

Bardzo dziękuję też za taktyczne kawy na buycofee.to – to mnie pionizuje i mobilizuje do roboty.

Gdyby ktoś chciał postawić mi kawę w zamian za wykonaną robotę – link tutaj.

Trzymajcie się!

Trwa nadal zbiórka na batalion medyczny Госпітальєри Госпитальеры Hospitallers. To czysty konkret. 80% rannych przeżywa dzięki dobrej organizacji ewakuacji i opieki medycznej pola walki w armii ukraińskiej. Takich wyników tamta strona nie ma i nie będzie miała. A naszym trzeba pomagać. Link TUTAJ.

Autor: Radosław Wiśniewski  Polski dziennikarz, poeta, ur.1974 – pisze wiersze, publicystykę, prozę, krytykę. Autor kilku książek z wierszami, jednej eseistycznej, jednej prozatorskiej i jednej popularno-historycznej. Tłumaczony na niemiecki, angielski, hiszpański, ukraiński, fiński oraz węgierski. Jest współzałożycielem Stowarzyszenia Żywych Poetów z Brzegu, byłym redaktorem naczelnym ex-kwartalnika „Red.”, wieloletnim współpracownikiem „Odry”.

Więcej na Facebook’u: https://www.facebook.com/autorautor74