Marcin Jop: #Pokój_Analiz
#Raport_z_Ukrainy!

Dziś 23 sierpnia 2022 roku, mija dokładnie pół roku od rozpoczęcia rosyjskiej inwazji na Ukrainę.

Jak się wydaję, obie strony nadal tkwią w zadyszce spowodowanej olbrzymim zużyciem wojsk i środków materialnych. Przy czym trwający z góra miesiąc proces hamowania działań ofensywnych i regeneracji nadal trwa mimo co rusz pojawiających się doniesień o zaognianiu walk w wybranych rejonach. Po kolei:

1) Obwód Charkowski
Relatywnie spokojny odcinek frontu – Rosjanie powrócili do prowadzenia ostrzału celów cywilnych w Charkowie, ale ukraińska artyleria mimo słabości stara się lokalizować i likwidowac systemy rakietowe używane do terroryzowania mieszkańców drugiego miasta Ukrainy. W chwili obecnej obie strony zachowują status quo w kwestii pozycji zajmowanych przez wojska lądowe i nie zanosi się na to, by wkrótce miało się to zmienić.

2) przedpola Izjum
Po zakończeniu z sukcesem operacji likwidacji rosyjskiego włamania w rejonie Kurulki działania przygasły. Straty poniesione przez Rosjan w ciągfu zeszłego tygodnia wykluczają próby kontrataku bez radykalnego wsparcia sił pierwszej linii rezerwami, do czego dowództwo agresora sie nie pali. Jedyna aktywność w tym rejonie to działania o charakterze rozpoznawczym prowadzone przez Rosjan w rejonie Bochorodycznego i Dowhenke siłami pojedynczych kompanii. Na tym odcinku obie strony zajmują swoje pozycje w zasadzie bez zmian.

3) Bachmut-Sołedar
Trwające w ciągu ostatnich kilku dni zacięte walki na przedpolach Sołedaru nie przyniosły Rosjanom powodzenia. zarówno Iwano-Dariwka, jak i Spirne będące obiektami ataków sił „Separatystów” pozostają w rękach ukraińskich. Na południe od tego odcinka niepowodzeniem zakończyły sie też kolejne próby Rosjan zajęcia nowego „łamacza fal” – Kodymy. Działająca tutaj ukraińska 72 Brygada Zmechanizowana radzi sobie bardzo dobrze i nadal jedynym obszarem wymagającym szczególnej troski pozostaje zachowanie łączności łokciowej z zajmująca swe pozycje dalej na południowy zachód 46 Brygadą Desantową w związku z zajęciem przez siły rosyjskie Zajcewe.

4) ATO
Dowództwo ukraińskie zareagowało na rosyjskie postępy w kilku punktach tego odcinka frontu i wzmocniło obsadę rejonu Zołota Niwa-Pawliwka ściągniętą z rezerw operacyjnych nowo utworzoną 66 Brygadą Zmechanizowaną. Juz w zeszłym tygodniu jednostka ta pojawiła się na zapleczu frontu w Donbasie, w rejonie Siwierska, a teraz otrzymała swoje pierwsze zadanie – zablokować dalsze postępy Rosjan na kierunku Wielkiej Nowosiółki i pozostaje życzyć chłopcom udanego debiutu.
W rejonie Piskiego Ukraińcy cofnęli się nieco oddając te miejscowość całkowicie, ale uczynili to we wzorowym porządku i obecnie tworzą nową rubiez obrony wzmocnieni dwoma batalionami piechoty morskiej.
Kolejnym odcinkiem na którym Rosjanie zdecydowani są odepchnąc obrońców jest Marinka, ale tutaj wiedzie im się znacznie gorzej, zwłaszcza, że ukraińskie systemy artyleryjskie poraziły system dowodzenia niszcząc lokalny sztab „Separatystów”, oraz duży skład amunicji ulokowany we wschodniej części Doniecka. Ciose te z pewnością znacznie ograniczyły rozmach kolejnych ataków na tę dość istotną pozycję stale zagrażającą zachodnim dzielnicom Doniecka, ale także osłaniającą flankę i tyły pozycji sił ukraińskich ciągnących się w rejonie Wielkiej Nowosiłki i Wuhłedaru.
W rejonie Awdijewki dobrze radzi sobie nowo przybyła na front ukraińska 110 Brygada Zmechanizowana – także zupełnie nowa jednostka, aktywowana już podczas działań wojennych.

5) Zaporoże i Chersoń
O ile na zaporoskim odcinku frontu poza awanturą o elektrownię atomową w Enerhodarze panuje niezmącony spokój, to w rejonie Chersonia znacząco uaktywniły się siły rosyjskie podejmując aż trzy większe operacje zaczepne. Pierwsza z nich wyparła siły ukraińskie z pasa nadmorskiego – obrońcy wyparci ze Stanisławowa i Ołeksandriwki obecnie utrzymują się w Trarijskim. Druga operacja zaczepna w rejonie Błachodatnego przyniosła Rosjanom jeszcze większe sukcesy. sama miejscowość znajduje się obecnie w rękach Rosjan a szczególnie wysokie straty poniosły ukraińskie pododdziały artylerii lufowej i rakietowej. Ostatni z ataków wymierzony w przyczółek na Ingulcu nie przyniósł powodzenia – tutaj dla odmiany spore straty ponieśli Rosjanie.
Należy odnotować pierwsze konsekwencje skierowania przez Rosjan dużej części posiadanych zestawów przeciwlotniczych S-300 do atakowania celów naziemnych. W minionych dniach głównie w rejonie Chersonia lotnictwo ukraińskie wykonywało aż 60 do 70 lotów bojowych dziennie, co jest ogromnym wzrostem aktywności. O ile ataki przeciw celom położonym na linii frontu nie przynoszą większego powodzenia, to ataki na systemy radarowe nadzorujące pracę rosyjskiej obrony przeciwlotniczej za pomocą odpalanych z pokładów MiGów-29 amerykańskich pocisków antyradarowych AGM-88 HARM przynoszą spore straty i znacząco wpływają na obniżenie zdolności śledzenia celów i ich przechwytywania przez pozostające w dyspozycji baterie rakietowej obrony przeciwlotniczej. To bardzo dobry prognostyk na przyszłość.

Konkluzje:
– Siła bojowa używanych przez Rosjan jednostek do ataków w rejonie ATO i w Donbasie, oraz dynamika tych działań wskazują wyraźnie znaczną erozję rosyjskich sił. Ewidentnie brakuje im odświeżenia i uzupełnienia w środki walki i ludzi. Gros operacji militarnych wykonują jednostki „Separatystów”, więc oczywistym wnioskiem jest próba „oszczędzania” posiadanych jednostek liniowych na lepsze czasy. Pytanie, czy te lepsze czasy w ogóle nadejdą, gdyż dowództwo rosyjskie mimo intensyfikacji zabiegów i narastającej presji ma corez większe problemy z naborem nowych ochotników do służby w armii. Jak się wydaje niskie tempo odtwarzania i uzupełniania wielu jednostek wynika też z względnej słabości organizacji paramilitarnych mających onegdaj w założeniu stanowić naturalny rezerwuar siły żywej dla wojsk operacyjnych. Liczebność organizacji spadochroniarskich, quasi milicji, towarzystqw patriotycznych i związków weteranów obliczano nawet na kilkaset tysięcy członków, a wraz z Rosgwardią nawet na 900 000 ludzi w ten, czy inny sposób przygotowanych do służby wojskowej. Teraz jak na dłoni widać słabośc tak obmyślonego systemu. Poziom wyszkolenia Rosgwardii i innych organizacji – nazwijmy je junackimi – mówiąc najogólniej jest mocno niedoskonały. Najlepiej wyglądają tutaj oczywiście organizacje zrzeszające weteranów, ale dostarczają one ludzi o średniej wieku wynoszącej w przybliżeniu 40 lat i starszych, chętnych do służby z przyczyn stricte ekonomicznych, natomiast jak wiemy – nie jest wiek optymalny do olbrzymiego wysiłku fizycznego i psychicznego jakim jest służba na froncie i to pomimo z pewnościa ogromnej motywacji. Pozostają jeszcze młodzi mieszkańcy republik i obszarów autonomicznych, ale ten strumyczek też powoli wysycha. Ochotnicy z tych stron ponieśli wysokie straty we wcześniejszych fazach działań i ich ewentualni następcy mają ten fakt z tyłu głowy, zatem nawet podnieta finansowa w znacznej mierze nie rekompensuje wysokiego ryzyka, tym bardziej, że jasną jest zupełna niewydolność rosyjskiego systemu zapomóg dla rodzin poległych, a także dla inwalidów.

– Także strona ukraińska cierpi na braki w zasobach przeszkolonych żołnierzy. Lista wykrwawionych i zdekompletowanych po nieszczęsnej batalii donbaskiej brygad i mniejszych związków jest nadal bardzo długa i jak dotąd nie odnotowałem poważniejszego wzmocnienia ich potencjału bojowego. Kryzys ten będzie z pewnościa jeszcze przez długi czas odczuwalny, gdyż jednostki takie jak 4 Brygada Szybkiego Reagowania Gwardii Narodowej, czy 24 Brygada Zmechanizowana muszą zostać skompletowane własciwie od podstaw. Po ostatnich sukcesach rosyjskich w rejonie Chersonia nie widać także nadzwyczajnych efektów prób zerwania komunikacji sił rosyjskiej 49 Armii i 22 Korpusu Armijnego z zapleczem. Po prostu samo zerwanie mostów spinających oba brzegi Dniepru nie jest gwarantem automatycznego ustania dowozu zaopatrzenia. Gdyby poziom dostaw zmalał radykalnie zostalibyśmy świadkami zorganizowania mostu powietrznego z użyciem śmigłowców lub zrzutów paletowych z samolotów transportowych, a także wzmożonego ruchu przybrzeżnego barek desantowych. Na razie nic takiego się nie dzieje, więc lepiej nie pokładać nadziej w szybki finał rosyjskiej obecnośc w Obwodzie Chersońskim wyłącznie dzięki atakom na linie zaopatrzeniowe. Wydaje mi się, że dowództwo ukraińskie zanadto rozproszyło swe wysiłki na tym odcinku frontu usiłując osiągnąć zbyt wiele, zbyt małymi siłami. Być może wyniki będą lepsze, jeśli uda się skoncentrować wysiłki w jednym, krytycznie ważnym punkcie.

– Pocieszające sa doniesienia o kolejnej transzy dostaw uzbrojenia i materiałów wojennych. Każda kolejna transza mopże być określana mianem „kroplówki”, ale warto docenić wysiłki państw wspierających Ukrainę, które gotowe są wciąż wysyłać bardzo zaawansowane systemy uzbrojenia. Zwłaszcza ciekaw jestem wyników użycia eksperymentalnych pocisków artyleryjskich 155 mm „Vulcano”. To amunicja, która w wariancie 155 mm GPS/SAL słusznie porównywana jest do M982 „Exalibur”. Pocisków tych Republika Federalna Niemiec wysyła około 250, ale należy zaznaczyć, że jest to amunicja, która nie weszła jeszcze na wyposażenie sił zbrojnych, więc trudno o jej większe ilości. Poniżej zamieszczam link do prospektu producenta – „Diehl Defence” z grupy „Leonardo”.

https://electronics.leonardo.com/documents/16277707/18299996/VULCANO+155+%28mm08723%29+HQ.pdf?t=1643365268931

Drogi Czytelniku, jesli ten artykuł przypadł ci do gustu – udostępnij go i postaw Autorowi kawę, link do kawomatu: buycoffee.to/marcin_jop