Dyrekcja spółki Nexteer Automotive Poland w Tychach wyrzuciła z pracy przewodniczącego „Solidarności”. W przeszłości Grzegorz Zmuda był już dwukrotnie zwalniany, a następnie przywracany do pracy przez sądy. W ocenie związkowców postępowanie zarządu tyskiej spółki to bezprawie. Zapowiadają pozwy sądowe i akcje protestacyjne. Pomoc i wsparcie deklaruje prof. Józef Brynkus (czytaj więcej), który od lat pomaga pracownikom tej firmy. Szef Katowickiej SSE dr Janusz Michałek twierdzi, że w „specjalnej strefie” wszyscy są równi wobec prawa (czytaj więcej).

W poniedziałek 22 sierpnia 2022 roku, gdy Grzegorz Zmuda przyszedł do pracy, okazało się, że jego przepustka nie działa. Po kilkudziesięciu minutach oczekiwania na bramie zakładu, został wpuszczony na teren firmy, ale jako gość. – W dziale kadr dowiedziałem się, że nie jestem już pracownikiem Nexteer. Na moją uwagę, że nie dostałem żadnego wypowiedzenia, powiedziano mi, że pismo w tej sprawie zostało podobno wrzucone do mojej skrzynki na listy. Następnie pokazano mi rzekomą kopię tego dokumentu. Tak się zwalnia ludzi w Nexteer – opisuje Grzegorz Zmuda.

Śląsko-dąbrowska „Solidarność” zapowiada, że w najbliższych dniach do sądu zostanie skierowany pozew o przywrócenie Grzegorza Zmudy do pracy. Związek rozpoczął również przygotowania do akcji protestacyjnych. – Nie ma naszej zgody na łamanie prawa i próby niszczenia ludzi tylko za to, że ośmielili się działać w związku zawodowym. O szczegółach protestów poinformujemy w ciągu najbliższych kilku dni – mówi Piotr Nowak, wiceprzewodniczący Zarządu Regionu Śląsko-Dąbrowskiego NSZZ „Solidarność”.

Zwolnienie z pracy to nie jedyne działanie pracodawcy, które w ocenie Zmudy jest całkowicie bezprawne. – w dniach 3 i 4 sierpnia, kiedy ja byłem w pracy, pod moim domem przez cały dzień stał zaparkowany samochód, w którym siedział mężczyzna i kobieta, blokując wjazd na posesje. W końcu żona zadzwoniła na policję. Gdy na miejsce przyjechał patrol, okazało się, że byli to przedstawiciele kancelarii prawnej wynajętej przez Nexteer. Moim zdaniem takie postępowanie, to jest nic innego jak nękanie i to nie tylko mnie, ale również mojej rodziny – mówi Grzegorz Zmuda.

Zdaniem związkowców powodem zwolnienia Zmudy z pracy jest jego działalność związkowa. W firmie trwają dwa spory zbiorowe dotyczące podwyżek płac. W ostatnim czasie „Solidarność” inicjowała również kontrole Państwowej Inspekcji Pracy, które wykazywały nieprawidłowości. – Ktoś chyba doszedł do wniosku, że „spacyfikuje” związek, niszcząc przewodniczącego. Od chwili, gdy zażądaliśmy podwyżek i rozpoczęliśmy spór zbiorowy, w firmie trwa wobec mnie kampania pomówień. Ja jednak nie dam się zastraszyć, bo wiem, że mam wsparcie załogi. Do „Solidarności” w tyskim Nexteer należy trzy czwarte pracowników produkcyjnych – mówi przewodniczący.

Opony zimowe czy całoroczne? Które marki opon samochodowych wybrać?

Grzegorz Zmuda w przeszłości był już zwalniany z pracy w Nexteer dwukrotnie. Pierwsze wypowiedzenie otrzymał w czerwcu 2011 roku. Kilkanaście dni po tym, jak w spółce został przeprowadzony dwugodzinny strajk ostrzegawczy, zorganizowany przez „Solidarność”. Po długiej sądowej batalii Zmuda wrócił do pracy 11 lutego 2013 roku i tego samego dnia otrzymał kolejne wypowiedzenie. W listopadzie 2015 roku Sąd Okręgowy w Katowicach po raz kolejny przywrócił związkowca do pracy. W sierpniu 2022 roku dyrekcja Nexteera twierdzi, że zwolniła emailem – szefa zakładowej „Solidarności” – pomimo, że prawo na to nie pozwala. – Wypowiedzenie umowy o pracę nie zostało skutecznie wręczone Panu Grzegorzowi Zmudzie, który zgodnie z literą prawa jest nadal pracownikiem firmy. Jednak to będzie musiał ustalić sąd. Mam nadzieję, że tym razem będzie to szybki proces. To ewidentne bezprawie i łamanie prawa z premedytacją – podkreśla Jerzy Trojanowski, zszokowany prawnik w rozmowie z nami.

Nie wolno stać z boku. – Grzegorz Zmuda, to związkowiec z krwi i kości, który walczy o przestrzeganie prawa pracy w Nexteer. Znam go od wielu lat i deklaruję wsparcie oraz solidarność z nim i jego rodziną. Zrobię wszystko, co w mojej mocy, by ruszyć instytucje państwa w tej sprawie. NIE wolno pozwalać na łamanie prawa. Tutaj w Tychach przed bramą tej firmy powinni się zjawić ludzie „Solidarności” z całej Polski, by pokazać temu pracodawcy i innym, że nawet korporacje NIE stoją ponad prawem. Sytuacja jest kuriozalna i jak żywo przypomina mi wyrzucenie z pracy Anny Walentynowicz. Wtedy to był impuls do strajku generalnego – podkreśla prof. Józef Brynkus, poseł VIII kadencji Sejmu RP i wykładowca akademicki.

Zapraszamy na wywiad Krzysztofa Sitko, redaktora naczelnego Magazynu Pressmania.pl z Grzegorzem Zmudą, Adamem Gmurkuem i prof. Józefem Brynkusem przed bramą Nexteer Automotive Poland w Tychach.