Przyznam, że ledwie nadążam. Jeszcze niedawno w Gliwicach na długie lata osiadł Adam Opel AG. Przez moment przeistoczył się we francuski koncern PSA, by aktualnie zaistnieć jako Stellantis – motoryzacyjny moloch amerykańsko-francusko-włoski.

W jednej grupie mamy zatem Fiata, Opla, Peugeota, Citroena, DS, Alfę Romeo, Dodge’a, Maserati, Jeepa, Lancię i Vauxhalla.

To oznacza, że europejskie samochody bez przeszkód będą dostępne na amerykańskim rynku. W to, że Jeep czy Dodge stanie się zagrożeniem dla europejskich i azjatyckich (choć może w odwrotnej kolejności) marek raczej nie wierzę.

I wszystko byłoby gites, gdyby nie… polscy pracownicy. Najwyraźniej mentalnie tkwią jeszcze w minionej epoce. Marzy im się, aby praca była organizowana podobnie jak… w Hucie Lenina. ;) Prawdopodobnie tak właśnie uważa obecny zarząd i walczy z reliktami socjalizmu poprzez… przywrócenie zasad drapieżnego kapitalizmu z połowy XIX wieku.

Dlatego zarząd Stellantis podchodzi do problemu czasu pracy wyjątkowo dynamicznie.

– Obecnie obowiązujące, wprowadzone przez pracodawcę jednostronnie, bez uzgodnienia ze związkami zawodowymi i w tajemnicy przed załogą, regulaminy pracy oraz wynagradzania są skrajnie niekorzystne dla pracowników. Przełożeni mogą zmieniać harmonogramy pracy według własnego widzimisię z dnia na dzień, a właściwie z godziny na godzinę, bez żadnego wyprzedzenia. W praktyce załoga musi być w ciągłej gotowości do pracy po 10, a nawet 12 godzin dziennie. To jest praca jak na gwizdek – mówi Mariusz Król, przewodniczący NSZZ „Solidarność” w Stellantis Gliwice. – Pracownik nie wie rano, o której wyjdzie z pracy, nie wie, o której będzie mógł np. odebrać dziecka z przedszkola, czy ze szkoły. To totalnie rozbija życie rodzinne – dodaje przewodniczący.

https://www.solidarnosc.org.pl/aktualnosci/wiadomosci/branze/item/21724-dzisiaj-protest-przed-zakladem-stellantis-w-gliwicach

Prawnie wszystko jest OK. W gliwickich zakładach obowiązuje bowiem roczny okres rozliczeniowy czasu pracy. Na stronie NSZZ Solidarność Stellantis Gliwice czytamy:

Jak skrajnie antypracownicze, dezorganizujące życie i niebezpieczne dla zdrowia są zapisy wprowadzonych przez pracodawcę jednostronnie w naszym zakładzie (formalnie początkowo w PSA MP, zaś od stycznia 2022 – w Stellantis Gliwice) regulaminów pracy i wynagradzania zwracaliśmy uwagę już trzy lata temu. Dzisiaj każdy pracownik Stellantis Gliwice odczuwa to na własnej skórze. Ciągłe, praktycznie z dnia na dzień zmiany harmonogramów (rozkłady grafików) pracy, 10-godzinne dniówki i robocze soboty bez grosza dodatku, brak możliwość planowania życia rodzinnego – i to w tak podstawowych kwestiach, jak odebranie dziecka z przedszkola – oraz dojazdów do pracy w kilka osób (aby zaoszczędzić, w czasach drogiego paliwa i szalejącej inflacji) – to niestety nasza rzeczywistość. Którą po prostu trzeba pilnie zmienić.

Dlatego też dzisiaj nasza międzyzakładowa NSZZ „Solidarność” Stellantis Gliwice wystąpiła w trybie sporu zbiorowego z żądaniami:

(1) ustalanie rozkładów (grafików, harmonogramów) czasu pracy obejmujących cały okres rozliczeniowy, czyli bez „wiszących” dni roboczych („od odrobienia” nie wiadomo kiedy) oraz wolnych (udzielonych, gdy pracodawcy będzie wygodnie);

(2) ustalenie czteromiesięcznych okresów rozliczeniowych czasu pracy, pokrywających się z rokiem kalendarzowym (tj. rozpoczynających się 1 stycznia, 1 maja oraz 1 września każdego roku);

(3) ustalenie niezmienności ogłoszonych pracownikom rozkładów (grafików, harmonogramów) w okresie ich obowiązywania;

(4) zagwarantowania pracownikom co najmniej dwóch wolnych weekendów (sobota – niedziela) w każdym miesiącu kalendarzowym, dodajmy znanych od początku okresu rozliczeniowego;

(5) ustalenie, że sześciodniowe tygodniowe rozkłady czasu pracy nie mogą być planowane w następujących po sobie tygodniach;

(6) ustalenie jako podstawowego 8-godzinnego dnia pracy pracowników produkcyjnych (pracownicy nie produkcyjni mają takie dniówki cały czas).

Dodajmy, że 8-godzinny dzień pracy jest standardem obowiązującym w Polsce od listopada 1918, czyli odzyskania Niepodległości po rozbiorach. Tylko jakość w Stellantis nie może się przyjąć…

http://www.solidarnosc-opel.pl/news.php?readmore=977

Mariusz Król, przewodniczący Solidarności w gliwickich zakładach Stellantis mówi, jak do tego doszło.

– Nowe regulaminy zostały wprowadzone przez pracodawcę jednostronnie, z pominięciem dialogu społecznego, bez uzgodnienia ze związkami zawodowymi i w tajemnicy przed załogą. Przełożeni mogą zmieniać harmonogramy pracy według własnego widzimisię z dnia na dzień, a właściwie z godziny na godzinę, bez żadnego wyprzedzenia. W praktyce załoga musi być w ciągłej gotowości do pracy po 10, a nawet 12 godzin dziennie. Pracownicy nie wiedzą, o której wyjdą z pracy, co dezorganizuje życie rodzinne.

Obecny na pikiecie szef śląsko-dąbrowskiej Solidarności Dominik Kolorz mówi, że taka organizacja pracy dotyczy także innych zakładów motoryzacyjnych, znajdujących się w Polsce.

Określa warunki panujące w zakładzie krótko – to jest obóz pracy.

To, co dzieje się za ogrodzeniem b. zakładów Opla powoli zaczyna przenikać do świadomości mieszkańców Gliwic.

Czasy, gdy wybranie miasta nad Kłodnicą dla lokalizacji zakładów produkujących wówczas więcej samochodów osobowych niż Polska w latach 1980-tych było powodem do dumy. Tak samo jak praca w Adam Opel A.G.

Dzisiaj jednak nastroje się zmieniły. I nie tylko dlatego, że łatwo teraz o pracę. Przede wszystkim ludzie zaczynają dostrzegać różnice pomiędzy traktowaniem pracownika u nas i na zachód od Odry.

Takie traktowanie pracowników francuskich, niemieckich a nawet włoskich prędziutko zakończyłoby karierę ludzi z zarządu. Firma zaś wypłaciłaby odszkodowanie.

Ale tu jest Polska, więc można inaczej.

Czy jesteśmy bezradni, nie tylko jako pracownicy konkretnego zakładu, konkretni związkowcy ale jako Naród, wobec takiego traktowania?

Z jednej strony dyrekcja nic złego nie robi, bowiem porusza się w obszarze dozwolonym przez prawo.

Co jednak będzie, gdy przemęczony pracownik padnie ofiarą wypadku przy pracy? Albo go spowoduje?

Z drugiej zaś pamiętamy nie tak dawne protesty w Tychach.

Jak wynika z naszych obliczeń około półtora tysiąca osób protestowało we wtorek (09.06.2015 r.) przed siedzibą Fiat Chrysler Automobiles Poland w Tychach przeciwko łamaniu praw pracowniczych i związkowych w firmie. Pracowników tyskiej fabryki wsparli związkowcy z Regionu Śląsko-Dąbrowskiego i Regionu Podbeskidzie.

Jeżeli ktoś chce robić zysk w Polsce, to musi polskiego prawa przestrzegać. Jeżeli to jest wolny rynek, to niech będzie wolnym rynkiem, ale nie może stać się wolną amerykanką. A wy tutaj jesteście tak traktowani: robić, przynosić zyski właścicielowi i milczeć – powiedział podczas demonstracji przewodniczący śląsko-dąbrowskiej Solidarności Dominik Kolorz. – To, co dzieje się w Waszym zakładzie, jest przerażające. Pracujecie we włoskiej fabryce samochodowej, ale nie wiem, czy nie jest to włoski obóz pracy. Żaden protest nie uda się, jeżeli pracownicy będą się bali, będą podzieleni – dodał szef śląsko-dąbrowskiej „S”.

http://pressmania.pl/dominik-kolorz-o-fabryce-fiata-w-tychach-nie-wiem-czy-nie-jest-to-wloski-oboz-pracy/

Obecnie tyski zakład wchodzi w skład tej samej megafirmy, co gliwicki opel.

Jedyna różnica między nimi to krótszy okres rozliczeniowy i niższe pensje w Tychach.

Czy Stellantis znajdzie sposób na gliwickich związkowców tak jak Fiat Chrysler siedem lat temu w Tychach?

14.09 2022