Były dominikanin, dzisiaj natomiast jeden z bardziej widocznych krytyków Kościoła, 55-letni Tadeusz Bartoś tekstem zamieszczonym w piątkowym wydaniu Gazety Wyborczej uderza w jedną z najstarszych instytucji Kościoła katolickiego.

Pisze:

Istnieje precyzyjny sposób badania wiarygodności reformatorskiej katolickich reformatorów. Papierkiem lakmusowym ich faktycznych intencji jest kwestia celibatu. Celibat jest przepisem dyscyplinarnym (nie jest dogmatem), papież może jednym dekretem ogłosić: „Kochani, od dziś celibat jest dobrowolny. Nie chcecie się żenić, to się nie żeńcie, a jak chcecie, to się żeńcie”.

Papież jednak tego nie zrobi, mimo że celibat jest współodpowiedzialny za ogrom seksualnych przestępstw kleru. Celibat czyni duchownych w swej masie nieszczęśliwymi, demoralizuje ich, infantylizuje, uniemożliwia dojrzewanie ich związków miłosnych (hetero i homo), które okazują się czystym złem. Celibat sprawia, że w mentalności katolickiej seksualność jest zdemonizowana. Celibat nie jest zachowywany przez większość kleru, dla większości kleru jest wymogiem nie do spełnienia. Zaburza to głęboko świadomość moralną duchownych. Trwale podkopuje ich samoocenę (poczucie winy, które trzeba jakoś racjonalizować i kompensować). Duchowni na co dzień nie respektują tego, czego na co dzień nauczają wiernych. I tak całe życie! A wstręt do siebie przenoszą na potępienie wszelkiego seksu, który staje się grzechem wszystkich grzechów. Ofiarami są świeccy katolicy, poddani od dziecka edukacji seksofobicznej.

https://wyborcza.pl/7,75968,29102456,nie-wierze-ze-franciszek-zainicjuje-przelom-w-kosciele-polemika.html

Na pierwszy rzut oka trudno nie przyznać racji. Z całą pewnością istnieje spora liczba duchownych, dla których celibat jest ciężarem. Bo w głębi serca tęsknią do normalnej rodziny, co czasem owocuje nieformalnym związkiem z parafianką i „księżowskim” dzieckiem (czasem nawet dziećmi).

Ale eksdominikanin Bartoś pisze wszak wyraźnie – celibat jest współodpowiedzialny za ogrom seksualnych przestępstw kleru.

Moment, panie doktorze. Wszak zrobienie dziecka kobiecie, a nawet dalsze życie z nią bez ślubu, nie jest karalne w żadnym kraju wywodzącym się z kręgu cywilizacji śródziemnomorskiej. Ba, nie jest karalne nawet w Rosji czy też Kazachstanie.

Ten wątek należy zatem odrzucić.

Powiedzmy sobie wprost – problemem są przypadki pedofilii. Czasem, i to wyjątkowo rzadko, słychać jest o dziewczynce, która padła ofiarą rozbuchanych żądz jakiegoś kapłana. 95-99% przypadków dotyczy wyłącznie homopedofilii.

Należy więc tylko przyklasnąć pomysłowi eksdominikanina.

Kapłan powinien założyć normalną rodzinę. Dla tych, którzy chcą pozostawać w samotności Kościół powinien udostępniać jedynie zakony, i to raczej te o ścisłej regule. Możliwie jak najbardziej ograniczające kontakty ze zwykłymi ludźmi.

Natomiast na styku społeczeństwo – Kościół powinni działać wyłącznie kapłani mający rodziny. Co więcej, awansowanie w hierarchii również winno być uzależnione od posiadania żony i dzieci.

Tymczasem dr Bartoś jest zdania, że zniesienie celibatu powinno dać możliwość swoistego dojrzewania również związków homoseksualnych. Na takich samych warunkach, jak związki hetero.

W wyobrażeniu eksdominikanina mielibyśmy zatem Kościół na wskroś nowoczesny, w którym zapewne rychło zabrakłoby krzyża, rażącego rzekomo oczy innowierców. A ze względu na ich uszy zamilknąć powinny z kolei dzwony. Mniej więcej jak dzisiaj w Norwegii.

Aż w końcu w Rzymie zasiadłaby papieżyca, której żoną byłaby np. prymaska Togo.

Czy jednak zlikwidowane w ten sposób byłyby przestępstwa seksualne?

Przecież pedofilia zdaniem lewicy jest w porzo.

Ponoć daje ofiarom wiele korzyści.

Nadający na tych samych falach, co Bartoś, niejaki Andrzej Dominiczak pisał o tym zupełnie otwarcie.

Ba, nawet uzasadniał „naukowo”.

Trzeba mocno podkreślić, że nie zaważyło to w żaden sposób na postrzeganie go jako autorytetu przez lewicę!

Kościół wg marzeń rozmaitych Obirków, Bartosiów a także nieżyjącego już Kiszczaka w pełni zaakceptowałby ten pogląd.

Co prawda w takiej Instytucji trudno znaleźć by miejsce dla katotalibów, jak pięknie określają współczesnych wierzących wspomniane kręgi, to jednak na nowo taki kościół stałby na czele nowego wspaniałego świata. Gdyby do takiej ewolucji Kościoła doszło, a na dodatek większość sejmowa byłaby równie postępowa, można iść o zakład, że w pierwszej kolejności znikłyby z Kodeksu karnego przepisy penalizujące pedofilię.

Nie tylko.

Do znanych już dzisiaj orientacji doszłyby następne – kazirodztwo tak chwalone przez głupiego Jasia z Krakowa oraz pedofilia. A wówczas każdy, kto odważyłby się choćby tylko zmarszczyć brew potępiając takie praktyki stawałby przed sądem oskarżony o „mowę nienawiści”.

Do tego zapewne jeszcze jakaś kościelna pokuta

Mimo to pomysł eksdominikanina wydaje się zupełnie sensowny. W dłuższej bowiem perspektywie pozwoliłby na pozbycie się tzw. lawendowej mafii. Po prostu dla ludzi o pewnej orientacji Kościół rozumiany jako możliwość kariery przestałby być atrakcyjny.

Swoją drogą ciekawy jestem, co wtedy pisałby eksdominikanin Bartoś? Eksjezuita Obirek? Nie wspominając już o „szczególnie umiłowanym przez Chrystusa” (tak pisał sam o sobie) Adamie Michniku.

Czytając ww., a także całą masę popłuczyn laickiej lewicy, czyli zstępnych stalinowskich oprawców można odnieść wrażenie, że tak naprawdę poza pedofilią w Kościele nie kryje się nic innego.

Dlatego trzeba pamiętać o słowach ks. prof. Dariusza Oko:

W Kościele zawsze byli, są i zapewne będą ochrzczeni, którzy żyją jak Kain czy Judasz, ale nie można z powodu Kaina potępiać Abla, a z powodu Judasza odrzucać jedenastu pozostałych Apostołów i w końcu samego Chrystusa. To byłby fundamentalny błąd, Judasz to tylko około 8% spośród 12 Apostołów.

Kto wie, czy zniesienie celibatu i wprowadzenie drogi awansu wyłącznie dla księży posiadających tradycyjne rodziny nie powinno zakończyć problemu w czasie krótszym, niż życie jednego pokolenia.

Cytowany już ks. Oko mówi przecież wyraźnie:

Ale też nie można pozwolić Judaszowi na to, by dominował i rządził w Kościele. On nie może mieć większych wpływów niż Jan czy Paweł.

Amen.

6.11 2022