W opublikowanym wczoraj tekście Wyrok w sprawie wpisu KURDEJ-SZATAN był od początku oczywisty Kazimierz Turaliński przedstawia nam czarno-biały obraz niestety niemający zbyt wiele wspólnego z rzeczywistym.
Wg Turalińskiego:
…wolność słowa w rozumieniu doktryny i orzecznictwa wymusza ze strony urzędników państwowych „grubej skóry”, nie mogą być tak wrażliwi jak typowy Kowalski, gdyż to prowadzi do standardów komunistycznych, władza (każda) musi podlegać w miarę swobodnej krytyce społecznej, w tym również dosadnej i radykalnej. Akt oskarżenia złożył ktoś kto nie znał podstawowego orzecznictwa w podobnych sprawach (vide: legalność nazwania strażników miejskich „ćwokami” mieszcząca się w wolności słowa i prawie do krytyki). Pytanie kluczowe: jak słabe jest państwo, że dla ochrony honoru swych służb musi ingerować w prywatne wypowiedzi artystów opublikowane w mediach społecznościowych? W mojej ocenie to państwo śmieszne, żyjące nie New York Timesem a Pudelkiem, czyli pudelkowe państwo.
Powtarzając za Szwejkiem – ogromnie lubię, gdy ktoś bałwanieje do kwadratu. O tym, jak wygląda „wolność słowa” nie tak dawno miał możliwość przekonać się na własnej d… mój znajomy. Otóż zbulwersowany zachowaniem sędziego na sali sądowej (dodatkowo podparł się treścią jego całkowicie bełkotliwego orzeczenia) powiadomił przełożonych, że sędzia P. wykazuje objawy choroby psychicznej, zatem powinien być odsunięty od orzekania.
Co więcej, jego opinia była ze wszech miar profesjonalna; w tym czasie był bowiem pracownikiem Szpitala Psychiatrycznego w R. jako psycholog kliniczny.
To jednak nie miało wpływu na przebieg późniejszych wydarzeń. Nie dość, że został ukarany grzywną za obrazę sądu, to dodatkowo wszczęto p-ko niemu postępowanie karne z art. 212 KK. Umorzono je po 7 latach, kiedy sędzia P. trafił w końcu do szpitala po tym, jak chcąc uzyskać pożyczkę w banku na zaświadczeniu o zarobkach dopisał sobie cyfrę 1, co zwiększało jego dochody dziesięciokrotnie. Sprawa karna została umorzona ze względu na… niepoczytalność.
Aktualnie P. jest więc… sędzią w stanie spoczynku.
To tak… z praktyki.
Wróćmy jednak do Turalińskiego. A konkretnie do „ćwoka”. Faktycznie, taki wyrok zapadł. Ale… w 1999 roku (sprawa Janowski vs. Polska, skarga nr 25716/94).
Tymczasem całkiem niedawno Trybunał Strasburski rozpatrywał skargę Ireneusza Wojczuka (wyrok z 9 grudnia 2021 r., skarga 52969/13).
Stan faktyczny:
W latach 1997-2008 skarżący, który jest historykiem sztuki, był zatrudniony w Muzeum Łowiectwa i Jeździectwa („muzeum”). W ostatnich czterech latach zatrudnienia pracował jako kierownik działu przyrodniczo-łowieckiego.
B. Zarzucane działania skarżącego w odniesieniu do muzeum
6. W dniach 28 listopada 2007 r. i 10 marca 2008 r. do Izby Skarbowej, Najwyższej Izby Kontroli, Prokuratury Okręgowej i Kancelarii Prezydenta zostały wysłane listy opatrzone podpisem: „Pracownicy Muzeum Łowiectwa i Jeździectwa” .
7. Skarżący zaprzeczył, że był autorem wyżej wskazanych listów.
8. Listy zawierały zarzuty dotyczące niegospodarności środkami publicznymi, naruszeń prawa pracy, błędów w organizacji pracy i księgowości, zatrudniania pracowników po znajomości oraz nieprawidłowości w przyznawaniu premii finansowych. W listach tych stwierdzono również, że dyrektor muzeum, P.Ś., był niekompetentny, nie posiadał odpowiedniej wiedzy i umiejętności organizacyjnych, zawierał nierentowne umowy przetargowe, wykorzystywał środki finansowe muzeum do celów prywatnych, stosował mobbing oraz działał w swoim prywatnym interesie.
9. Jak ustaliły sądy krajowe w opisanych poniżej postępowaniach, listy zawierały następujące stwierdzenia.
„W czasie remontów niszczą się eksponaty, ciągle przenoszone, przechowywane w miejscach do tego nieprzystosowanych, ale to Ś. nie interesuje, on jest zainteresowany, aby jak najwięcej ukraść pieniędzy.
„Rażąco nie umie organizować pracy w muzeum.Stosuje mobbing i ręczne sterowanie.
„Używa słów powszechnie uznanych za obraźliwe …, kieruje się jedynie własnym dobrem i korzyścią.Nie ma żadnych predyspozycji do podejmowania decyzji, nie umie podjąć decyzji, dezorganizuje pracę w muzeum.”
„Ś. [pełne imię i nazwisko P.Ś.] robi za publiczne pieniądze wystawy osobom prywatnym.
10. Listy zawierały również następującą wypowiedź o P.Ś.
„[P.Ś] ma manię prześladowczą. Śledzi i podsłuchuje pracowników. Do monitoringu pracowników wykorzystuje się telefony, internet, i obecnie mają być montowane kamery … Ś. podsłuchuje telefony pracowników.
11. P.Ś. nie był stroną przedmiotowego postępowania karnego (opisanego poniżej). Ponadto nigdy nie wystąpił z powództwem cywilnym wobec skarżącego.
C. Kontrole w muzeum
12. W 2008 r. różne instytucje publiczne przeprowadziły w muzeum szereg kontroli zarządczych i podatkowych.
13. Sądy krajowe ustaliły, że przynajmniej jedna kontrola – przeprowadzona przez Najwyższą Izbę Kontroli – została przeprowadzona z własnej inicjatywy organu. Ustaliły ponadto, że kontrola wszczęta przez Ministerstwo Kultury została przeprowadzona w związku z pismami skarżącego.
14. Trybunałowi nie jest znana treść sprawozdań pokontrolnych.
Skarżący podniósł, że Najwyższa Izba Kontroli potwierdziła nieprawidłowości w zakresie przechowywania i publicznego wystawiania eksponatów muzealnych. Sąd krajowy ustalił (w toku opisanego poniżej postępowania karnego), że wspomniane kontrole nie wykazały żadnych uchybień w zakresie prowadzenia muzeum. Postępowanie przygotowawcze, które wszczęto w wyniku kontroli, zostało ostatecznie umorzone.
15. Sąd krajowy ustalił również, że kontrole czasowo zakłóciły pracę muzeum. Ponadto, w 2008 r., muzeum otrzymało o 50% mniej środków ze źródeł publicznych niż w latach poprzednich. Skarżący zakwestionował to ustalenie w swojej apelacji do sądu krajowego (zob. paragraf 27 poniżej).
(cyt. wyrok – uzasadnienie)
Oczywiście p. Ireneusz przegrał we wszystkich instancjach.
Swoją skargę oparł o art. 10 Konwencji zarzucając, że jego skazanie stanowiło niewspółmierną i nieuzasadnioną sankcję, ponieważ krytykowanie działalności zawodowej kogoś takiego jak dyrektor muzeum, który był osobą publiczną, powinno być tolerowane w społeczeństwie demokratycznym.
Trybunał Strasburski po zapoznaniu się również ze stanowiskiem Polski stwierdził jednak, że:
w niniejszej sprawie sądy krajowe przedstawiły wystarczające i istotne powody uzasadniające ingerencję w wolność wypowiedzi skarżącego.
Nie doszło zatem do naruszenia art. 10 Konwencji.
Najwyraźniej Turaliński nie zna tego orzeczenia, zaś swoje stanowisko opiera na redagowanym przez Marka Antoniego Nowickiego zbiorze wyroków Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, pochodzącym sprzed… 20 lat.
Tymczasem „ćwoki” jakoś trudno zastosować do wypowiedzi Kurdej-Szatan o polskiej Straży Granicznej. Było bowiem znacznie ostrzej.
Dodajmy, że wypowiedź ta była pochwycona przez białoruskie media i wykorzystana przeciw Polsce.
Turaliński idzie z nią łeb w łeb. Wg Kazia – samochwały:
…. niestety zabrakło środków by uratować wszystkie ofiary represji białoruskiego KGB, które pałkami OMON-u wymuszało nielegalne przekraczanie granicy RP w miejscach niedozwolonych i niebezpiecznych. Dlaczego tego nie zrobiono? To uczyniłoby z Polaków bohaterów w oczach cywilizowanego świata i zrzuciło hańbę na Łukaszenkę. Niestety, jak zawsze wśród ministrów zabrakło jednego – fachowców.
Trudno osądzać, czy Turaliśnki ćpa, czy też świat postrzega w pijanym widzie, ale opowiadanie o ofiarach represji naczelnika białoruskiej guberni, do tego zaganianych do Polski pałkami białoruskich bezpieczniaków to odlot nad odloty!
Turaliński powinien jeszcze dodać, że oddziały białoruskiego OMON pałkami zaganiały w Iraku arabskich opozycjonistów Łukaszenki do białoruskich samolotów po to, by ich następnie umieszczać w mińskich hotelach. A jak już sobie pojedli i popili pałkami gnać w stronę granicy Unii Europejskiej!
Kaźmirz, leci z tobą pilot???
Wolność słowa jest wartością nadrzędną. Ale powinniśmy się zastanowić, czy w jej imię należy udostępniać portal nawet oczywistym wariatom?
Co w przypadku Turalińskiego jest i tak łagodną diagnozą.
Gdyby bowiem traktować jego wypowiedź poważnie należałoby go określić ruskim agentem wpływu.
17.02 2023
Zostaw komentarz