W polskich sądach od zawsze było jedno oczywiste zdanie:
„Sąd orzeka w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej”.
To nie był detal. To była istota naszego państwa. Dlatego nad stołem sędziowskim wisiało godło Polski. Biały orzeł. Symbol państwa, w którego imieniu zapada wyrok.

Ale najwyraźniej komuś to już nie wystarcza.
Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek postanowił, że od 1 maja 2026 roku w salach rozpraw ma pojawić się także flaga Unii Europejskiej. Obok polskiej. Obok naszego godła. Oficjalne uzasadnienie jest proste: podkreślenie europejskiego porządku prawnego.

Nieoficjalne pytanie jest jeszcze prostsze: po co?

Bo sądy w Polsce nie orzekają w imieniu Unii Europejskiej. Orzekają w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej.
Unia nie jest państwem. Nie ma konstytucji obowiązującej Polaków. Nie ma narodu, który wybiera jej władzę w taki sposób jak w państwie narodowym.

Ma za to flagę. Dwanaście gwiazd na niebieskim tle.Nic nie znaczący zadrukowany kawałek materiału. I właśnie ta flaga ma teraz stanąć w każdej sali rozpraw.
Oczywiście ktoś powie: to tylko symbol.

Tylko symbol, który według szacunków będzie kosztował około 4,4 miliona złotych. Tyle ma kosztować zakup flag i stojaków do kilku tysięcy sal rozpraw w Polsce. Cztery i pół miliona. Na symbol.

W kraju, w którym ludzie potrafią czekać na wyrok latami. W kraju, w którym sądy toną w sprawach, a obywatel często ma poczucie, że wymiar sprawiedliwości działa wolno i ociężale.
Ale najważniejsze najwyraźniej jest to, aby w tle była właściwa dekoracja.
Bo dziś polityka coraz częściej sprowadza się do dekoracji.
Flagi, tabliczki, gesty, symbole.

Zamiast reformy sądów dostajemy scenografię sądów.
A przecież państwo poznaje się nie po tym, jakie flagi wiszą nad stołem sędziowskim.

Tylko po tym, czy obywatel wychodzi z sądu z poczuciem, że dostał sprawiedliwy wyrok. Minister powinien zająć się usprawnieniem wymiaru sprawiedliwości a nie dekoracją.