Jeszcze o raporcie C40. W progresywnych mediach przekonują mnie, że niczego nie zrozumiałem, że to tylko zalecenia. Problem w tym, że te zalecenia są wyliczone na 100% populacji, że skutek cała impreza odniesie gdy wszyscy mieszkańcy wielkich miast zastosują się do tych zaleceń. Żeby tego dopilnować potrzebna będzie policja klimatyczna takie nowe SB. Ja to już znam i pamiętam. Zawsze zaczyna się niewinnie. Zalecenia, wytyczne, wicie rozumicie, a w końcu bicie po nerkach niepokornych.
Jak bardzo ci tragarze myśli progresywnej są oderwani od rzeczywistości i podobni do kacyków PRL pokazuje fragment z książki Romualda Spadowskiego, ambasadora PRL w USA, który poprosił o azyl po wprowadzeniu stanu wojennego.
„Rapacki wyjaśnił:
– Towarzysz Spasowski właśnie był na urlopie w Kalifornii i tam dotarła do niego wiadomość o waszym przyjeździe.
Gomułka przyglądał mi się.
– To daleko – powiedział – jechaliście pociągiem?
– Nie, samochodem. Jechałem razem z rodziną dookoła Stanów – odpowiedziałem.
– Jak długo trwa taka podróż?
– Z Kalifornii do Waszyngtonu prawie tydzień, towarzyszu sekretarzu, i to szybkiej jazdy – odparłem.
– Co powiecie? – zdziwił się – to rzeczywiście jest duży kraj. Jechałem raz ze Szczecina do Przemyśla w jeden dzień. Ale jechaliśmy bez przerwy.
– W Ameryce są doskonałe drogi – zauważyłem – i można szybko jechać.
– A długo byliście na urlopie? – spytał.
– Pięć tygodni… I musiałem przerwać, żeby zdążyć na wasz przyjazd.
– Ambasador Spasowski jest już pięć lat w Stanach – wyjaśnił Rapacki – i ani razu nie miał urlopu, należy mu się kilka miesięcy.
– A ile kosztuje taki urlop? – zapytał Gomułka.
– Jeszcze dokładnie nie obliczyłem – odparłem – ale na pewno ponad dwa tysiące dolarów.
– Ile?! – krzyknął.
Spojrzałem zaskoczony na Rapackiego, który dawał mi znaki, żeby więcej nie opowiadać.
– Tyle musi kosztować – powiedziałem – motele, benzyna, jedzenie dla czteroosobowej rodziny.
– Stać was na taki wydatek? – dopytywał się Gomułka poirytowanym głosem i patrzył to na mnie, to na Rapackiego.
– A wy, towarzyszu Rapacki – powiedział z przekąsem – opowiadacie mi, że pensje są zaniżone i chcecie podnosić!
– Przecież towarzysz Spasowski oszczędzał przez parę lat – wyjaśniał Rapacki.
– Dwa tysiące dolarów na urlop!? – krzyknął znów Gomułka.
– Po co powiedzieliście, ile to kosztowało – szeptał mi do ucha Rapacki, kiedy szliśmy do samochodu. – Wiesław będzie pamiętał i nie da nam spokoju. Jest znany z oszczędzania. „
Autor: Marek Dzierżak
Zostaw komentarz