Przyczyną, dla której Polska właściwie nie ma własnych rakiet (poza pociskami Feniks-Z dla wyrzutni Langusta, które są produkowane w oparciu o importowany z Francji materiał pędny firmy Roxel) jest systemowy brak technologii paliw rakietowych.
Jakbym miał zagadać klasykiem, to powiedziałbym:
INNI SZATANI TUTAJ ZADZIAŁALI
Ale stan faktyczny jest właśnie taki: brak wiedzy na temat wytwarzania paliw rakietowych uniemożliwia Polsce podjęcie własnej produkcji i prowadzi do całkowitego uzależnienia od importu.
Laikom nie wydaje się, żeby akurat materiał pędny do rakiet był barierą ograniczającą możliwości państwa, ale właśnie tak jest. Cała reszta, to przy tym pikuś. To właśnie opracowanie stabilnego i wydajnego paliwa spełniającego założone parametry w szerokim zakresie temperatury i ciśnienia oraz utrzymującego je przez wiele lat wymaga wielkiej liczby eksperymentów, często tzw. pełnoskalowych, a dopracowanie reżimu produkcyjnego, aby parametry te były w pełni powtarzalne jest prawdziwym technologicznym wyzwaniem. Jednym słowem – kosztuje to majątek i nie daje się zrealizować w krótkim czasie.
Współczesne paliwa rakietowe, to są mieszanki pirotechniczne osadzone trwale w ekstrudowanej matrycy polimerowej, przy czym zastosowany polimer ulega w trakcie produkcji tzw. usieciowaniu, dzięki czemu przestaje być topliwy.
Celem jest otrzymanie struktury, która zachowuje wysoką sztywność w ekstremalnych warunkach ciśnienia i temperatury, nie jest przy tym krucha, spala się równomiernie, bez popiołu a prędkość jej spalania nie podlega wahaniom.
Wymagania technologiczne wobec paliw rakietowych są podobne, jak wobec paliwa jądrowego. Najmniejsze odstępstwo od założeń prowadzi do eksplozji silnika i utraty rakiety lub do utraty siły napędowej, co prowadzi do zbyt krótkiego zasięgu.
Paliwo rakietowe musi być trwałe i utrzymywać swoje właściwości przez całe dekady, być odporne na wilgoć, wstrząsy i zmiany temperatury. Zapewnienie tych cech nie sprowadza się do opracowania samego składu chemicznego, lecz wymaga drobiazgowej kontroli wszystkich parametrów technologicznych, takich jak wielkość i kształt ziarna użytych surowców pirotechnicznych, struktura matrycy polimerowej, właściwości fizykochemiczne dodatków, takich jak środki poślizgowe, flegmatyzatory, stabilizatory, modyfikatory lepkości, aktywatory sieciowania (tzw. kickery) itd.
Jednym słowem – długie lata badań i dopracowywania technologii.
Dlatego nie ma chętnych do dzielenia się tą wiedzą.
Najlepsze, co może dziś zrobić Polska, to dogadać się z Ukraińcami, którzy mają tu dużo większe doświadczenie, a są „na musiku”.
Zostaw komentarz