Nakaz aresztowania Putina i postawienia przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym, byłby aktem symbolicznym ale ważnym. Niestety wiedząc, że wydał go ktoś taki, jak sędzia Hofmański, nie można tego traktować inaczej, niż jako czystą groteskę.

Sędzia Hofmański jest prawnikiem peerelowskiego chowu, a znany jest z conajmniej dwóch skandalicznych wyroków lustracyjnych w Polsce. Jednym z nich było prawomocne uniewinnienie od zarzutu kłamstwa lustracyjnego Tomasza Turowskiego – kadrowego oficera SB, pracującego za czasow PRL jako nielegał (w jezuickim nowicjacie) w Watykanie przy papieżu, a także rozpracowującego emigrację we Francji. (Potem Turowski twierdził, ze władze PRL martwiły sie by Papieżowi nie stało się coś złego i on miał go chronić). Turowski w oświadczeniu lustracyjnym napisał, że nigdy nie był pracownikiem służb specjalnych PRL i sąd uznał go za kłamcę lustracyjnego. Jednak sąd apelacyjny zmienił tę decyzję uznając, że Turowski miał prawo napisać nieprawdę, jako że znalazł się w sytuacji kolizji obowiązków. Co prawda z jednej strony powinien był napisać prawdę, ale z drugiej strony, jako agent wywiadu (co gorsza pozytywnie zweryfikowany w RP) miał obowiązek zachowania tajemnicy. Prokurator Generalny Andrzej Seremet wniósł od tego wyroku skargę kasacyjną na niekorzyść Turowskiego , ale skład orzekający Sądu Najwyższego z sędzią Hofmańskim ją oddalił uznając racje sądu apelacyjnego.
Drugim interesującym wyrokiem było uznanie, ze nie jest kłamcą lustracyjnym człowiek, który zataił w oświadczeniu w współpracę z SB, ale jednocześnie zachowało się w aktach jego własnoręczne zobowiązanie do współpracy i 9 donosów, a także pokwitowanie przyjęcia pieniędzy. Sad uznał że przyjecie 1000 zł. mogło być „pozorowaniem współpracy” i nie wykazano by przekazywane informacje „były przydatne dla SB”.

Patrząc współczesnymi kategoriami, to tak rozumując, sędzia Hofmański mógłby zostać łatwo przekonany przez dajmy na to takiego Łukaszenkę ( jeśliby ten trafił pod Trybunał Karny), że udostępnienie białoruskich lotnisk i poligonów dla armii rosyjskiej było tylko pozorowaniem współpracy z Putinem…

A ja może ceniłabym groźnych, pryncypialnych i surowych sędziów i sądziła ich po pozorach, gdybym nie oglądała, jak sędzia Barbara Piwnik wywalała do śmieci wieloletnią wielką pracę prokuratorów przygotowujących akta wielowątkowej afery założycielskiej III RP, czyli afery FOZZ (Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego). Podobnie, gdy wywalała sprawę Trójmiejskiego gangstera Nikosia. Czyniła to z groźną miną, do kąta stawiając i opieprzając prokuratorów, policję, a także adwokatów i surowo odnosząc się do oskarżonych. Tyle, że efekt był znacznie mniej surowy.

Na koniec warto uzupełnić, że za czasów niepodległej RP Turowski pracował na eksponowanych stanowiskach w MSZ (również na kierunku wschodnim) i w Ambasadzie RP w Rosji, gdzie z ramienia ambasady zajmował się organizacją obu wizyt Premiera i Prezydenta, przed katastrofą smoleńską.

A co do tego nakazu aresztowania to przypomina się się stara anegdota ze Studium Wojskowego UW, gdzie moim kolegom wygadanym studentom historii przytrafiła się nastepująca przygoda (może ktoś z kolegów pamięta lepiej i poprawi).

– Z tego materiału będzie teraz kartkówka! – oznajmił prowadzący zajęcia

– Ale panie kapitanie, (majorze? – ranga niepewna) – ta kartkówka to będzie tak pro forma, czy dla jaj?

– No co wy student? Oczywiście, że pro forma.

Grafika: Pixabay.com

Autor: Agnieszka Maria Romaszewska-Guzy
Polska dziennikarka prasowa i telewizyjna, dyrektor Biełsat TV, od 2011 do 2016 roku wiceprezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.