Śniły mi się Lipiny. Dużo ludzi, chlewiki, biedne domki, rodziny przed nimi. Gra garbaty skrzypek. Zaczepia mnie jakiś facet, że mam grać w turnieju tenisa ziemnego.
– Twój mecz o 18. Masz rakietę? Pyta. Chłopcy odbijają już pierwsze zielone piłki o ceglaną ścianę familoka…
REAL. Lipiny. Jedna z wielu dzielnic miasta w regionie, którą przejechał walec odrodzonego kapitalizmu. Brakło hut i kopalń. Getta deweloperskie i markety ich nie zastąpią.
Przez Lipiny, dzielnice Świętochłowic, jechałem rowerem rok temu. Cała Barlickiego nie tylko tu, ale i w Chropaczowie rozkopana na dwa metry w dół. Jak na wojnie…
Mówią, że strach tu wieczorem przejść lecz czy na pewno prawda o menelach i melinach jest jedyną w tym przypadku? Na przełomie wieków byłem w studiu TV Katowice na dyskusji po emisji reportażu o Lipinach pt. Gdzie wódka jest Bogiem…
Mówiłem o dziadku mojej żony Grażyny, która był szewcem w Lipinach i zginął pod ścianą bloku 12 w Auschwitz za działalność w konspiracji. Moją wypowiedź wycięto. Nie była trendy.
Lipiny, Bobrek i Karb w Bytomiu, Hugo w Siemianowicach, ulica Marszałkowska w Zawierciu. Takich miejsc jest więcej. Widocznie to cena postępu.
Zbigniew Zew Wieczorek
Ps. W załączeniu mój film z Lipiny. Rok 2010. Boże Ciało.
Zostaw komentarz