Ze strony PO cały czas tromtadracja, że zły rząd daje za mało kasy na żłobki, przedszkola, edukację szkolną i na służbę zdrowia.

Tymczasem wszystkie te obszary są finansowane nie tyle ze środków państwowych, co publicznych, czyli ze znaczącym udziałem środków samorządowych.

Czy zatem bogaty samorząd warszawski nie mógłby na przykład dać więcej pieniędzy, aby np. zwiększyć zakres i dostępność opieki psychologicznej dla dzieci i młodzieży, na co tak często narzeka? Albo w ogóle coś?

Jeśli ktoś uważa, że samorząd warszawski ledwie wiąże koniec z końcem i trudnością stać go na wywiązywanie się ze swoich zadań, to się myli.

Prezydent Trzaskowski chce na przykład wykazać się wizjonerstwem w zakresie tzw. rewitalizacji Wisły.

Czy słyszeli już Państwo, że za jedyne 120 mln. zł powstaje kładka pieszo-rowerowa, która połączy Starówkę z Portem Praskim? Ale to nie wszystko! Takich kładek ma powstać jeszcze cztery, na co przeznaczono w budżecie miasta kolejne 480 mln. zł.

Sam lubię jeździć rowerem, ale uważam, że aż tak znaczące inwestycje dla rowerzystów, to jednak gruba przesada. W Warszawie z rowerów korzysta systematycznie jedynie 2% mieszkańców. Ja rozumiem, że miasto chce pokazać „sprawczość”, ale naprawdę są ważniejsze potrzeby!