Pojawiają się głosy, że to komisja „polityczna” a zatem „politycznie” będą oskarżane osoby, które działały zgodnie z prawem i że to jest „niekonstytucyjne”.

Moja odpowiedź.

Problem polega na tym, że państwo liberalne zlikwidowało de facto instytucję racji stanu. Jednym słowem – można w sposób całkowicie legalny, zgodny z prawem dokonywać działań agenturalnych kompletnie niezgodnych z interesem państwa. Jest to tym bardziej możliwe, kiedy w ramach liberalizacji utrzymano żenująco niskie kary za szpiegostwo a sądy są obsadzone przez „niezawisłych” sługusów zagranicznych ośrodków siły. Zauważam tutaj, że „działania agenturalne” to nie to samo, co „szpiegostwo”. Można na przykład, będąc urzędnikiem państwowym, wykonywać decyzje zlecane przez zagraniczne ośrodki wpływu nie przekazując przy tym odpłatnie żadnych informacji obcemu wywiadowi. Są to zatem dwa różne i niewspółmierne typy działalności „zdradzieckiej”. Komisja d/s wpływów ma zająć się przede wszystkim działalnością agenturalną. Ma zgłębić, jakie były mechanizmy decyzyjne i jakie względy decydowały o tym, że np. rosyjska grupa kapitałowa Acron była wspierana przez rząd PO-PSL podczas zakupu 20% akcji ZA Tarnów, o czym wprost mówił jej główny udziałowiec Wiaczesław Kantor. Wg jego relacji, to wiceminister skarbu Paweł Tamborski miał namawiać go do złożenia oferty na akcje Z.A. w Tarnowie-Mościcach.

Jednym słowem – Komisja d/s wpływów rosyjskich MA BYĆ KOMISJĄ POLITYCZNĄ a nie sądem zajmującym się badaniem „zgodności z prawem”. Będzie to polski odpowiednik amerykańskiej Komisji d/s wpływów komunistycznych MacCarthy’ego i z bardzo podobnych jak tamta komisja powodów jest już teraz „obsmarowywana” przez lewactwo.

Przypominam, że kiedy po upadku ZSRR ujawniono niektóre archiwa rosyjskie, okazało się, że skala infiltracji państwa amerykańskiego przez agenturę sowiecką była olbrzymia. A jednak – głównie za sprawą amerykańskiej zlewaczonej inteligencji działania Komisji zdewaluowano, a niechętne wobec komunizmu nastawienie opinii publicznej wyszydzono jako „red scare”. Działania te same w sobie były częścią sowieckiej operacji wpływu, co opisał później Jurij Bezmienow. Mówiąc krótko – Rosjanie byli w stanie w ogromnym stopniu wykorzystywać „postępowość” elit amerykańskich, inspirując ich poparcie dla działań godzących w amerykańską rację stanu.

Podsumowując – uważam, że w Polsce, w której nigdy nie udało się przeprowadzić skutecznej, głębokiej lustracji konieczne jest choćby przejściowe działanie komisji politycznej, która obnaży i ujawni mechanizmy infiltracji państwa przez obce ośrodki siły.

Do dyskusji są sankcje, jakie taka komisja powinna mieć do dyspozycji, ale nie powinny one być jedynie symboliczne. Wręcz przeciwnie – sytuacja doszła do tego, że w skrajnie niekorzystnym przypadku, opanowany przez siły antynarodowe Sejm jest w stanie podpisać i ratyfikować umowy międzynarodowe de facto likwidujące niepodległość Polski – i nie potrzebuje do tego ani referendum, ani zmiany Konstytucji. Wszystko w ramach „procesu europejskiego”.

Konieczne jest zatem ujawnienie osób działających na rzecz obcej racji stanu i ich eliminacja z życia politycznego zanim będzie za późno. Skoro państwo liberalne nie ma mechanizmów zabezpieczających je przed samobójstwem, trzeba takie mechanizmy zaimplementować innymi metodami.

Komisja d/s wpływów rosyjskich powinna zapoczątkować proces obrony polskiej suwerenności przed wywłaszczeniem.

Na zdjęciu prezydent Putin z Wiaczesławem Kantorem – właścicielem grupy Acron.