Ulica Fredry od najdawniejszych czasów pozostaje w czasie rzeczywistym. Takim tu i teraz i ani sekunda nie jest tam szybciej ani później od reszty świata. Tymczasem realne życie upływa tam w zupełnie innym tempie i wyczuwalne jest to napięcie między czasem urzędowym a czasem ogólnoświatowym.
Był czas gdy, kierownik Baru Skoczek wysyłał oficjalne pisma do Światowej Organizacji Czasu (z poczty przy Rynku) z prośbą o spomalenie przebiegu czasu na odcinku ulicy Fredry w Cieszynie. W odpowiedzi jednak pisano, że to zbyt krótka ulica, aby czynić dla niej wyjątek i podawano dla przykładu szereg innych ulic ubiegających się o spomalenie z Azji, Afryki i Ameryki Łacińskiej. Dłuższych, szerszych.
Tymczasem bywalcy baru Skoczek to ludzie jutrzejsi. Każdy z nich już jutro był i z jutra wrócił. I nie dlatego siedzi w Barze Skoczek, żeby napić się piwa, ale żeby dostosować się do czasu oficjalnego. Żeby doczekać do tego czasu, który już spędził.
To bardzo trudno wytłumaczyć tym wszystkim, którzy w tym miejscu nie byli.
Zostaw komentarz