Opada kurz po wagnerowskim „Marszu na Moskwę”, ale zgodnie z moimi przewidywaniami nie kończy się „wojna domowa”.
Prigożyn co prawda rzekomo siedzi na Białorusi, choć widziano go w Petersburgu.

„Łysy w czapce” likwiduje swoje firmy w Rosji (między innymi „farmę trolli” i holding medialny), a z jego firmą Concorde zaopatrującą armię w żywność wojsko kontrat zerwało, ale centra rekrutacyjne wagnerowców działają, jak działały, a ludzie Prigożyna kontrolują afrykańskie interesy kliki Putina i nie będzie łatwo ich stamtąd wyrzucić.
Moskiewska propaganda „ujawnia” ile na budżecie zarobili wagnerowcy i jaką słabą są formacją, a jednocześnie na Białorusi powstaje obóz dla ośmiu tysięcy z nich.
Centrum Lewada pokazuje badania opinii publicznej, w których poparcie dla Progożyna spadło do dwudziestu dziewięciu procent, ale gadżety z logo Grupy „Wagnera” idą, jak świeże bułeczki, choć ich cena wzrosła. Raczej mamy tu wiec efekt niedoszacowania spowodowanego ukrywaniem poglądów. Respondenci podają odpowiedzi „słuszne”, a nie prawdziwe.

Według szefa GUR Cyryla Budanowa FSB dostała rozkaz likwidacji Prigożyna, ale nie ma pewności, że zostanie on wykonany, bo tropy związane z „Marszem na Moskwę” prowadzą do… FSB!

Słowem, Putin chciałby rozprawić się z dawnym zausznikiem, alenie jest w stanie. Rosyjskie władze nie są w stanie nawet zablokować „samochodowych wieców” wagnerowców, jakie odbywają się w całej Rosji.
Prigożyn pokazuje właśnie, że jest mimo wszystko panem sytuacji.

Ciekawie też wygląda kontekst międzynarodowy całej afery.
Kilka dni przed Marszem sekretarz Stanu USA Anthony Blinkem odwiedził Pekin, gdzie opowiedział się za jednością terytorialną Chin, co w języku dyplomacji oznacza zdystansowanie się do Tajwanu
Krótko potem emerytowany chiński generał stwierdza, że jeśli Zachód wstrzyma dostawy dla Ukrainy,  to wojna może długo potrwać. Tym samym wezwał kraje zachodnie, żeby broń Boże tegonie robiły.
Już po Marszu na Moskwę Chiny oficjalnie poparły powrót Ukrainy do granic z 1991 roku.
Widać zatem, że Chiny zmieniają front (co nie przeszkadza im uchwalać nkwe antyzachodnie przspisy) i Prigożyn gra właśnie na tę opcję.

Na froncie prawie na całej długości inicjatywa jest w rękach Ukraińców. Koło Chersonia pod Oleszkami SZU uchwyciły przyczółek koło Mostu Antonowskiego. Rosjanie usiłują go zlikwidować, więc ściagają z powrotem siły już wcześniej przerzucone na Zaporoże
Na południe od Bachmutu Ukraińcy obchodzą Kleszczówkę od południa. Z kolei na północ od Bachmutu kolejne uderzenia w Berchówce i Jagodnem zmuszają bojców z 200 Brygady do wycofania się. Trwa nocny szturm na Berchówkę.
Podobnie SZU rozpoczęły natarcie na Staromajorskie na Zaporożu, a ukraińska artyleria ostrzeliwuje Tokmak.
Trwa natarcie z północy na Soledar.

Bilans strat w sprzęcie jest coraz bardziej korzystny dla atakującej Ukrainy.
Tymczasem Moskale wciąż walczą z cywilami. Tu zniszczona strategiczna pizzeria.

Tymczasem opozycja czeczeńska kolportuje informację, że Kadyrow w zasadzie już nie żyje.

Autor: Skipper