Rozmowa Jarosława Kuisza z Bronisławem Wildsztajnem. Trudno o wyraźniejszą różnicę podstaw aksjologicznych. Widać jednoznacznie, że dla szefa Kultury Liberalnej suwerenność ma znaczenie drugorzędne – tym, co się dla niego liczy, jest konkretna forma ustrojowa (liberalna demokracja) i w jej obronie gotowy jest do różnych działań. Suwerenność go właściwie niepokoi, bo taka nieskrępowana wolność do różnych brzydkich rzeczy może doprowadzić. Właściwie, co słusznie podkreśla Bronisław Wildsztajn, konkretna forma ustrojowa liberalnej demokracji, w jej współczesnym, nachylonym mocno w lewo wariancie wydaje się panu Kuiszowi jedną godną suwerenności. Właśnie dlatego nie ma on problemu z wzywaniem obcych mocarstw do nacisków na Polskę, gdyż właściwie stoi on na stanowisku, że suwerenność krajów, które nie spełniają warunków tak określonej „liberalnej demokracji” nie jest wartością zasługującą na ochronę.

Przynam, że bardzo dobre wrażenie zrobił na mnie w tym wywiadzie Bronisław Wildsztajn. Nie jestem jego wielbicielem i byłem raczej przekonany, że Kuisz go bez trudu przegada. Tymczasem nic z tego – sami zobaczcie!