O mięsie produkowanym w laboratorium Michał Rolecki pisze:

„Koniec horroru blisko. Żeby zjeść mięso nie trzeba będzie zabijać zwierząt. (…) „my nic nie tracimy, zwierzęta ZYSKUJĄ ŻYCIE.”

No, życia na pewno nie zyskają, bo po prostu zanikną. Może jakiemuś promilowi kur, czy krów uda się zbiec do lasu i tam przetrwać, ale zwierzęta hodowlane po prostu znikną z powierzchni ziemi.
Nie neguję w czambuł zalet przyszłej, przemysłowej produkcji mięsa i mleka w laboratoriach. Jest ich chyba wiele. Od uwolnionej przez wszelkie fermy i farmy powierzchni, po uniezależnienie od epidemii zwierząt hodowlanych i kaprysów klimatu.

Jednak do szału doprowadza mnie entuzjastyczna wiara, że ludzkość znalazła świętego graala, panaceum na wszystko. Tyle w tym gorączkowym entuzjazmie prawdy, ile w twierdzeniu, że zwierzęta zyskają życie.

Moje wątpliwości oscylują wokół dwu wątków. Pierwszym, łatwiejszym do opisania, jest niepewność co do bezpieczeństwa mięsa (i mleka) rosnącego w przemysłowych wytwórniach. Na krótką metę, wydaje się, że mamy do czynienia z produktem całkowicie dla ludzi bezpiecznym. Nawet bardziej bezpiecznym, niż mięso naturalne, w którym mogą się kryć jakieś bakterie, wirusy, czy pasożyty. To na krótką metę. Ale jakie będą efekty takiego odżywiania po kilkudziesięciu latach, tego nie wiemy i wiedzieć nie możemy. Całe dekady świat rozwijał żywność przetworzoną. Wydawało się, że tak jest taniej, szybciej i łatwiej. Dziś dietetycy i lekarze biją na alarm. Czy syntetyczne mięso jest, czy nie jest żywnością przetworzoną? Być może, wszystko będzie ok, ale wskazana jest pewna powściągliwość w ocenie.

A jakie będą dalekosiężne skutki społeczne upowszechnienia takiej produkcji żywności? To będzie antropologiczna rewolucja. To jednak pikuś wobec rysującego się na horyzoncie niebywałego uzależnienia ludzkości od producentów. Do grona „niezbędnych” korpo cyfrowych i big Farma, dołączą jeszcze bardziej niezbędne korpo żywnościowe. I zanim się zaczniemy zachwycać jakie to będzie tanie i „eliminujące cierpienie zwierząt”, lepiej pomyśleć gdzie i jak umieścić bezpieczniki.

fot. David Teniers: “Fiesta campestre” – fragment [Wiejskie świętowanie]
ok. roku 1647.

Autor: Liliana Sonik
Urodzona 30 sierpnia 1954 r. w Krakowie – polska filolog, wychowanka DA Beczka, po śmierci Stanisława Pyjasa założycielka Studenckiego Komitetu Solidarności, publicystka, dziennikarka, publikowała w „Tygodniku Powszechnym”, „Rzeczpospolitej”, „Dzienniku Polskim”, „Głosie Wielkopolskim”, „Gazecie Wyborczej”, „Znaku”. Pracowała w Radio France Internationale i TVP.