Ten rodzaj pacjenta jest najtrudniejszy w procesie leczenia.

Dlaczego?

Bo po fazie depresyjnej staje się młodym bogiem, który wszystko może i wszystko mu sie udaje. Szybko zapomina o psychicznym bagnie, w którym grzązł przez z reguły kilkanaście dni i ekscytuje się swoimi możliwościami i osiągnięciami tu i teraz. Ale też wie, że zaraz będzie zjazd w dół, do piwnicy, luster, w których widzimy siebie jako tych złych i nieużytecznych.

Z takimi ludźmi trzeba umieć rozmawiać. A najlepiej z nimi po prostu bywać. Nawet jeśli oni sami stronią od towarzystwa.

I złota reguła: nigdy nie mówić, żeby „wzięli się w garść”. Oni wlaśnie to w swoim poczuciu zrobili i to nic nie dało.

To jedna z tych chorób psychicznych, które mogą być leczone lub zaleczane tylko w kontakcie z innymi ludźmi.

Czytaj więcej.