Tytuł to oczywiście parafraza pytania Henry Kissingera dotyczącego Europy. Chodziło mu o to by w sytuacjach kryzysowych mieć pod drugiej stronie jednego partnera i jasny, z jego strony, przekaz. Zamieszanie komunikacyjne w Pałacu Prezydenckim pokazuje, że nie radzi sobie on kompletnie z zarządzaniem informacją dotyczącą kroków prezydenta w sprawie Wąsika i Kamińskiego. Jednego dnia Duda mówi coś zupełnie innego, jak następnego Mastalarek, szef jego gabinetu.
Jak ważne jest prawidłowe zarządzanie informacją w czasie kryzysu wizerunkowego przekonało się już wiele firm i instytucji. W przypadku tych pierwszych, zła komunikacja może doprowadzić do realnych strat finansowych. W przypadku instytucji publicznych, a taką jest urząd prezydenta, do utraty wiarygodności i zaufania. Nie może być bowiem tak, że kilka osób w kancelarii prezydenta wysyła opinii publicznej sprzeczne sygnały w sprawie ewentualnego ułaskawienia panów wymienionych w leadzie.
To świadczyć może albo o kompletnym chaosie w komunikacji wewnętrznej w kancelarii, albo o labilności decyzyjnej i emocjonalnej głowy państwa, która już się tak zapętliła w tej sprawie, że sama już nie wie co ma zrobić.
Po kilkunastu dniach tej ułaskawieniowej epopei, prezydent Duda jawi się jako człowiek chwiejny, podatny na naciski ze strony Jarosława Kaczyńskiego. Raczej jego marionetka, a nie, mąż stanu. Jeśli o to chodziło panu Mastalarkowi, to cel swój osiągnął. Jego szef jest przedmiotem kpin i żartów polityków, dziennikarzy i sporej części opinii publicznej.
Pamiętam swoją pierwszą sytuację kryzysową jako rzecznika prezydenta Kwaśniewskiego. Byłem rozgrzany do białości, ręce latały jak gałęzie na wietrze. Nie wiedziałem ani co robić, ani co mówić. Od jednego ze starszych polityków w kancelarii usłyszałem – „Calm down” , „uspokój się”. Wziąłem sobie to do serca, usiadłem i spokojnie już przygotowałem propozycje reakcji na kryzys medialny. Potem to już była normalna procedura mówiąca o tym, co, kiedy i do kogo powiedzieć? I ważne było, by wszyscy w kancelarii mówili to samo, a nie dawali upust swojej fantazji. To jest podstawa właściwej komunikacji w czasie medialnego kryzysu. Nawet jeśli jeśli jest kilka głosów, wszystkie brzmią tak samo.
Tego kancelarii prezydenta Dudy zabrakło w ostatnim czasie i to powinno się szybko uporządkować jeśli słowa głowy państwa mają być traktowane poważnie. No chyba, że jest tam teraz atmosfera paniki, jak na Titanicu i nikt nie ma głowy by takimi „drobiazgami” się zajmować .
Autor: Antoni Styrczula
Opinii publicznej kojarzę się jako rzecznik prasowy Prezydenta RP, a także dziennikarz radiowo-telewizyjny i prasowy. Od wielu lat zajmuję się szkoleniami i doradztwem w zakresie public relations i marketingu politycznego. Jestem ekspertem w kreowaniu wizerunku firmy w e-przestrzeni i social mediach oraz zarządzaniu informacją w sytuacjach kryzysowych. W wolnych chwilach podróżuję. Przede wszystkim do Azji. Więcej tekstów autora przeczytacie na blogas24.pl
Zostaw komentarz