Podatek VAT za wrzesień zapłaciłem w ostatnim dniu terminu, który przypadał na dzień 25 września we środę.

W dniu dzisiejszym przychodzi do mnie upomnienie wystawione w dniu 28 września (wychodzi więc na to, że stało się to dopiero w sobotę). W treści upomnienia zadanie uregulowania podatku wraz z odsetkami i kosztami upomnienia.

Dzwonię, pytam o co chodzi.

– A, nic, po prostu pańska płatność zaksięgowała się dopiero 29 września (wychodzi więc, że w niedzielę, co mnie trochę dziwi, ale ja się nie znam).

– Ok – mówię – czyli wszystko jest w porządku i nie muszę niczego płacić lub dopłacać?

– Oczywiście, przecież zapłacił Pan w terminie.

– Dobrze, to po co mi wysłaliście wezwanie, jak się domyślam w poniedziałek rano, zamiast sprawdzić, czy są pieniądze?

– A to już tak system działa proszę Pana…

System tak działa, że ktoś poświęcił czas, żeby napisać wezwanie, zapakować do koperty i mi go wysłać, następnie ja poświęciłem pół godziny na dodzwonienie się (był podany tylko telefon stacjonarny, ale nie e-mail) i wyjaśnienie sprawy.

Nie ma co, fajny ten system!