Im dłużej się przyglądam temu co się dzieje, tym bardziej jestem przekonany że to bardzo dobrze, że Tusk przejął władzę.
Teraz duża część wyborców, która była przekonana że PiS to banda głąbów, którzy „przypadkiem” zdobył władzę, w sumie nie wykazywał się specjalnie niczym, bo „była koniunktura” i „każdy rząd by sobie poradził jak PiS”, a rząd „światłych”, „wykształconych”, „europejskich”, poradziłby sobie znacznie lepiej z rządzeniem.
Tusk moim zdaniem bardzo sprytnie wykorzystał tę narrację mówiąc, że „PiS kradnie, a my nie będziemy kraść”, więc tych pieniędzy społeczeństwo dostanie znacznie więcej. „Mnie nikt w UE nie oszuka”, czyli to co PiSoiw nie wychodziło w relacjach z UE, Tuskowi wyjdzie, UE zarzuci nas tymi paletami z banknotami euro, które pokazywał w kampanii wyborczej „już następnego dnia”. Państwowe firmy będą w końcu „zarządzane przez profesjonalistów, a nie przez burmistrzów z Pcimia”, spowoduje że wszyscy będziemy się kąpać w pieniądzach które te „profesjonalnie zarządzane” firmy przyniosą. No i w końcu będzie „praworządność”, będzie rządzenie zgodne z prawem, z konstytucją itd.
Teraz postawmy się w roli przeciętnego wyborcy w 2023 roku wygrywa PiS. Mamy sytuację REWOLUCYJNĄ, co prawda wygrywa PiS, ale połowa społeczeństwa jest głęboko przekonana że ich się okrada, „bo PiSowcy kradną”, że się nie rozwijamy, a Tusk by spowodował że będziemy się rozwijać lepiej, szybciej, bardziej, dzięki temu że rządzą „profesjonaliści”, że przez PiS nie ma pieniędzy z UE, która by spowodowała że „wszystkim żyje się lepiej”.
Dla wielu z tych którzy nie są kompletnie zaczadzeni antypisem, oczywistym jest że jest DOKŁADNIE ODWROTNIE. Ludziom nie mieściło się w głowie że można AŻ TAK kłamać, że może nie zrobią tego wszystkiego w takim stopniu jak obiecują, ale powiedzmy że zrobią połowę, a to i tak będzie lepiej niż kiedy rządzi PiS.
Oni widzą że ŻADNA z tych obietnic nie została spełniona, nie tylko nie jest tak jak obiecywał Tusk, nie ma nawet połowy tego co obiecali. Nowe władze zarządzają państwem ewidentnie gorzej, „doją państwo” tak samo, lub jeszcze bardziej, „praworządność” stała się żartem, pieniądze które miały płynąć ze spółek czy UE jakoś nie płyną, a jak płyną do dostają je firmy Kulczyków które kupują za nie wiatraki z Niemiec. Państwo jest zadłużane BARDZIEJ, niż za PiS, pieniędzy jest MNIEJ NA WSZYSTKO i zadają sobie pytanie jak to jest możliwe. Tłumaczenie że to przez PiS, Glapińskiego i Dudę jest żałosne. Czyli oni nie potrafią nawet tego co robił ten „niekompetentny PiS”, który „rozkradał i doił”. Bez tego wszystkiego, co się dzieje, ludzie dalej by myśleli że „to przez PiS żyje im się gorzej”.
Teraz widzą że tak nie jest. To wszystko dzięki Tuskowi i koalicjantom. Rząd Tuska wg mnie został powołany po to żeby odpowiedni ludzie się obłowili, oni byli przekonani że Polska to ten sam kraj który był do 2015 roku, więc będzie można dalej „czyścić” z kasy państwo, a społeczeństwo będzie się cieszyć że rządzą „europejscy” i „wykształceni” bo tak mówią w TVP, TVN i tak piszą w Wyborczej i Onecie i innych mediach, zapomnieli że poprzednio mimo de facto monopolu medialnego przegrali. Okazuje się, że to co w czasie poprzednich rządów Tuska, zajęło im 8 lat, teraz zajmuje im ROK.
W ciągu roku przekonali tę wahającą część wyborców, że ich oszukali, że to co mówili to brednie, puste obietnice, te kolorowe bańki które na spotkaniach wyborczych wypuszczał Tusk czy Hołownia, jak to będzie pięknie, bogato, uczciwie, europejsko, pękły. Tak naprawdę bez tego „sprawdzam” które trwa od roku, byliby przekonani że „PiS ich okrada”, „PiS niszczy Polskę”, „panuje bezprawie”, „łamią konstytucję”, a za chwilę część z nich, będzie ten PiS błogosławić. Rząd Tuska to widzi, widzi że PiSowi nie spada, że to im spada, a przecież to nie tak miało być. Miało spadać PiSowi, a im miało rosnąć. Okazuje się że wybór Trzaskowskiego nie jest wcale taki oczywisty i pewny, a za chwilę wszystko może się posypać, więc może się okazać że potrzebny jest wariant rumuński, że trzeba po prostu „wygrać wybory” nie przy urnach, ale „metodami administracyjno-policyjnymi”.
Pytanie jak daleko się posuną, jak wielu ludzi będzie chciało poprzeć tę metodę utrzymania władzy. Tusk wie że on i najbliżsi uciekną, ale ci trochę niżej mają duży ból głowy, czy angażować się w taki sposób utrzymania władzy, bo wcale nie jest pewne czy to się uda, a raczej pewne jest że się nie uda. Aktualna władza pokazała że elity polityczne przestaną być świętymi krowami, że oni również trafią do pierdla, ale tym razem rzeczywiście pójdą za kraty, nie za ewidentne złodziejstwo, tylko za te działania, które podejmowali jako politycy, za łamanie prawa którego dopuszczali się rządząc, nie za złodziejstwo.
Polecam ten wywiad.
Zostaw komentarz