PiS przez praktycznie całe swoje rządy dzielił społeczeństwo na trzy grupy, na swoich zwolenników, którzy mieli nie gadać, nie krytykować, nie pytać, tylko popierać, bo „PiS robi wszystko dla nich”, „dla Polski” a oni mają obowiązek PiS popierać bo jak nie, to przyjdą „ci źli”.
Druga grupa, to byli ci „niedoinformowani” którzy nie wiedzą jak dobrze PiS dla nich robi, „nie rozumieją”, jakie szczęście ich spotyka dzięki rządom PiS, z nimi też nie trzeba było się specjalnie liczyć, bo w domyśle są „głupi”, „nie rozumieją”, co częściowo było prawdą.
Trzecia grupa to „wrogowie” to prawdziwi czy wymyśleni „wrogowie”, którzy stając się wrogami PiSu, stawali się automatycznie wrogami Polski i Polaków. To nawet w dużej części było zgodne z prawdą, bo ci ludzie uważali, że nawet jeśli PiS robi cos sensownego, to trzeba z tym walczyć, bo ten kto nie walczy popiera „PiSowców”. Mieliśmy apele wypowiedzi „autorytetów” które wręcz szantażowały ludzi, że ten kto nie walczy z PiSowcami jest „zdrajcą”.
Druga strona czyli „demokratyczna opozycja”, „obrońcy praworządności”, „obrońcy konstytucji”, „którzy dysponują kompetentnymi urzędnikami którym zależy na dobrze państwa a nie na tym żeby się nachapać” okazała się po dojściu do władzy, czymś dokładnie odwrotnym niż deklarowała.
Okazało się że demokratyczny wybór prezydenta, nie ma znaczenia, bo można sztuczkami nie dopuścić do jego zaprzysiężenia, można mieć demokrację i wybory glęboko w d… Konstyucja okazuje się mało ważna, ich racja jest ważniejsza, kompetencje jakie są, każdy widzi. Zadłużenie kraju niespotykane w historii, które spowodowało interwencję UE (objęcie Polski procedurą nadmiernego deficytu, obniżenie ratingu kredytowego Polski, dramatyczny spadek zysków państwowych firm, obsadzenie półgłówkami wielu instytucji państwowych, półgłówkami z politycznego nadania. Nawet pieniądze z KPO okazały się dla tego rządu klęską faktyczną i wizerunkową.
Pisałem wcześniej że moim zdaniem przegrana PiSu była NIEZBĘDNA z kilku powodów.
Główny powód to gdyby nie było „sprawdzam”, czyli gdyby ten rząd nie dostał władzy, to wszyscy którzy na tę koalicję głosowali, byliby przekonani że „PiS kradnie i dlatego wszyscy nie mają pieniędzy”. Mielibyśmy w kraju rewolucję. Teraz już wiedzą że zostali zrobieni w jajo, przynajmniej część z nich. Widzą skrajną niekompetencję półgłówków, którą próbuje się nieudolnie przykryć propagandowymi bredniami. Gdyby KO nie rządziła, byliby przekonani że ci ludzie w cudowny sposób wszystko naprawią, tylko „zły PiS im nie pozwala”
To dlaczego na tę demonstrację przyszło tak mało osób?
Moim zdaniem dlatego że PIS NIC NIE ZROZUMIAŁ.
NIE DA SIĘ FUNKCJONOWAĆ W TEN SPOSÓB. Nie da się funkcjonować WYŁĄCZNIE w oparciu o swoich wyznawców. Nie da się funkcjonować w polityce dzieląc wyborców na wyznawców, wrogów i idiotów. Nie da się osiągnąć większości, nie dopuszczając innego niż swój punktu widzenia, nie próbując PRZEKONAĆ nieprzekonanych, do WSPÓŁPRACY a nie POSŁUSZEŃSTWA. Nie da się wygrać wyborów, nie słuchając wyborców, traktując ich jako niedorozwiniętych nieudaczników którym trzeba dawać pieniądze, które najpierw się wyborcom odbierze.
Sukcesy Polaków, to nie są sukcesy osiągnięte dzięki temu rządowi, to sukcesy które osiągnęli POMIMO tego co ten rząd robił. Okazało się że spora część wyborców jest ZNACZNIE BARDZIEJ KOMPETENTNA niż wyznaczeni przez PiS urzędnicy.
Głosowałem na PiS przez kilka lat, ale w następnych wyborach nie będę głosował, chyba że PiS bardzo się zmieni, że zacznie być partią nie działaczy swojej partii, ale OBYWATELI, którzy też coś wiedzą, często lepiej niż rządzący. Jeśli PiS się nie zmieni, to nie tylko nie wygra wyborów, ale nie będzie miał z kim rządzić, bo nie wszyscy chcą być „wyznawcami”, chcą być PRZEKONANI, do tego co robi rząd, ale przekonani w racjonalny sposób, a nie argumentami typu „Fur Deutschland”.
Skutek tego podejścia jest taki, że na tę demonstrację przyszło tyle ludzi ile przyszło. Na PARTYJNĄ imprezę która miała służyć TYLKO PARTII, przyszli ci którzy są wyznawcami. Gdyby PiS zrobił tę demonstrację innymi partiami, które mają podobne poglądy na ten temat, wtedy pewnie to wszystko wyglądało by inaczej bo byłby to protest przeciwko nielegalnej imigracji, a nie IMPREZA PARTYJNA.

To jest wg mnie najważniejsze, PiS NIE CHCE BUDOWAĆ WSPÓLNOTY PRZEKONANYCH, PiS chce posłuszeństwa od wyborców.

Gdyby PiS szukał możliwości współpracy, punktów wspólnych, tego co można zrobić RAZEM z innymi, czyli tego co zrobił Tusk, świadczyłoby to o tym że coś zrozumieli, ale PiS cały czas jest przekonany, że „TYLKO I WYŁĄCZNIE MY” to jest skuteczna strategia. PiS cały czas ma nadzieję że podział Polski na my i oni czyli reszta, będzie skuteczny i da im władzę. NIE DA I NIE BĘDZIE, WŁADZY NIE DOSTANĄ.