“Konkursy są dla koni”
– mawiała moja dobra znajoma, profesor saksofonu z USA – pani Linda Bangs i miała wiele racji.
To wszak nie one pokazują kto jest najlepszy, lecz kto miał szansę na konkursie i mógł ja wykorzystać. I ma to głębsze odniesienie.
Dochodzą zewsząd głosy że to skandal. Nie, proszę państwa, to nie skandal, to konkurs. I to im. Fryderyka Chopina, w jego ojczyźnie, w której taki mamy klimat że można sobie manipulować dowolnie doborem elity grającej pomimo oczywistych aspektów jakościowych i to pod pozorem komisji składającej się rzekomo z samych tuz śmietanki światowej pianistyki.
Wszystko polega na tym że nie ma tutaj tak jak w sporcie otwartego dla widzów i transparentnego punktowania przez członków jury. Oceniane jest to, co każdy z jurorów uznaje artystycznie za najważniejsze, wg. wewnętrznie ustalanych kryteriów tekstowych, wyrazowych, całościowych. Programy wykonawców są – mimo dzieła obowiązkowego w każdym etapie bardzo różnorodne a wykonawcy bardzo odmienni. Pochodzą z różnych kultur, różnie pojmujących dzieło Chopina. To nie jest żadne kryterium, bo łączy ich miłość do naszego kompozytora i chęć grania jego muzyki.
Ale są w bardzo różnym wieku, od podrostków do ludzi dojrzałych. I to już jest pierwsza sprawa którą powinno się podnieść bo jeszcze chwila i przyjeżdżać będą 10-latkowie a może i dzieci. Skoro uważamy że muzyka ta jest dla dzieci i grają już ludzie 16-letni to niech się to nazywa konkurs młodzieżowy i zamyka granice wieku poniżej 18 roku życia.
Interpretacja będzie taka jaka jest słyszalna
– inaczej bowiem wykonują muzykę ludzie młodzi i bardzo zdolni ale mniej dojrzali duchowo. Nie mówię fizycznie, bo w różnych kulturach jest to różne ale jednak inaczej grają i słyszą dorośli powyżej 19 – 22 – 25 roku życia. Różnice są transparentne i dobrze słyszalne. Pewnych elementów gry nie sposób oczekiwać od nastolatków. Inne najczęściej odchodzą jak głos po mutacji u tych dojrzałych wykonawców, w ich miejsce pojawiają się inne.
Uważam że powinna wprowadzona być kategoria wiekowa, i wówczas byłoby sprawiedliwie, i byłyby inne szanse. Niech to będzie pod tym względem konkurs dla interpretatorów sprawiedliwy, a nie tak bardzo rozbieżny gdy parametr wieku i doświadczenia odgrywa tak wielką rolę w podejściu do grania muzyki Chopina.
Po drugie – konkursowe reguły
które powinny być traktowane równo w stosunku do wszystkich uczestników a nie tylko do tych, dla których wąskie grono oceniających uzna potem, że są adekwatne. Nie ma obiektywnych ocen, nie ma szans na weryfikację, odpowiedzialność zbiorowa komisji wykreśla taką możliwość. A z wieloletniego doświadczenia wiem jak wyglądać mogą ludzkie sprawy wśród oceniających, których kolegów uczniowie grają w konkursie. Bo własnych uczniów oceniać im nie wolno. Jednak już sam fakt, że w ogóle zachodzą takie dalsze związki jest moim zdaniem niezdrowy i pejoratywny.
Pozwalając sobie na dygresje w tym miejscu – życie artystów muzyków jest również takie jakim ukształtował go świat zależności. I to on w dużej mierze decyduje o ich karierach i ich rozwoju. Powiecie Państwo ze to sztuka, inny wymiar rzeczywistości? I co z tego. To taki sam zawód jak każdy inny, takie same albo nawet większe ambicje i marzenia, a byt nieraz bardzo często uzależniony od kaprysu tych, którzy za to chcą płacić.
Więc im dalej na takich jak ten konkursach od podobnych relacji – tym lepiej będzie dla wyniku. Protekcja była, jest i będzie ale to nie ona powinna w podtekście decydować o dalszych etapach na konkursie. Tylko gust i dobór gustu w większym, niezależnym od tych parametrów, niewpływającym na osobiste decyzje gremium.
Po trzecie – repertuar
jest pomimo zmiany regulaminu poplątanie z pomieszaniem, program programowi nierówny. Wykonawcy reprezentują nieraz zupełnie inne poziomy gry, co przy tej rozbieżności wieku jest normalne. Ale skoro 16-latkowie przechodzą dalej, mimo że grają utwory znacznie lżejsze od tych dorosłych i doskonale grających, to coś tu nie gra. Albo albo, inaczej jest to farsa i nieporozumienie. A dla wielu z uczestników dramat, bo mogliby sobie go odpuścić, zamiast latami przygotowywać się do czegoś takiego jak ten konkurs, wierząc w sprawiedliwy werdykt.
Obraz pychy
Już sam fakt, że przy każdym rozpoczęciu każdej kolejnej części sesji przesłuchań komisja, czyli jury, jest jak prezydium partii na XIX plenum przedstawiana w całości, i musi wstawać i się kłaniać – jest zwyczajnie chory. Przedstawienie jej na początku nie wystarczyło? I mimo niezmiennej składu aż do końca konkursu, będziemy mieli ten element celebryckiego show stale? Czy to musi tak wyglądać? Wszyscy są wymienieni w programie, mogą być powitani zbiorowo. A grający? Nie są istotniejsi?
W ten sposób robi się właśnie sztuczny parnas, Olimp na którym siedzą „oceniający” bogowie i oceniają maluczkich, wyrokiem skończonym i nieodwołalnym. Ile razy doprowadzało to już do sytuacji takich jak przy okazji Pogorelića? Gdy nagle okazywało się że to tylko sterowani z zewnątrz wykonawcy poleceń „sił wyższych”? A może trochę skromności, Państwo pedagodzy?
Pedagodzy czy celebryci? A skoro tak się Państwo eksponujecie to dlaczego nie pokażecie punktacji dla każdego uczestnika, każdego z Was? Byłoby to bardzo ciekawe. Miejcie odwagę, prawda was wyzwoli. Bo ludzie się nie znają? A skąd wiecie? Tak traktujecie słuchaczy – przyszłą publiczność laureatów? To ona będzie albo i nie chciała chodzić na ich koncerty, nie zapominajcie o tym.
Wnioski…
Gdy więc oglądać będziemy kolejny etap tego maratonu, na którym dla wielu z nas znów zabraknie tych, o których w I i II etapie uważaliśmy że powinni tam być, pamiętajmy – konkursy są dla koni. A jeśli który złamie nogę lub zachoruje, alb o się nie spodoba bo jest nie z tej stadniny co trzeba, to znaczy że był niewytrenowany lub nieprzygotowany dostatecznie. I dziesiątki milionów, które polskie państwo zapłaciło za konkurs mający promować swojego wielkiego artystę wszechczasów nie mają tu większego znaczenia.
Chopin, gdyby wystartował, wyleciałby prawdopodobnie jako nieznany już po eliminacjach.
No bo po co komu Chopin, skoro jest taki konkurs jego imienia?
Prawda?
Pozdrawiam, jako urodzony 22 lutego…
Zostaw komentarz