Termin ten pojawił się po II wojnie światowej i oznaczał usunięcie z życia publicznego ideologii nazistowskiej, jej symboli, organizacji oraz osób aktywnie wspierających hitlerowski reżim. W praktyce obejmowało to rozwiązanie organizacji nazistowskich, zakaz propagandy nazistowskiej oraz odsuwanie od stanowisk ludzi odpowiedzialnych za zbrodnie lub współpracę z reżimem.

Kiedy w 2022 roku Rosja rozpoczęła pełnoskalową inwazję na Ukrainę, Putin jako jeden z jej celów wskazał właśnie „denazyfikację” Ukrainy. Rosyjskie władze twierdziły, że na Ukrainie istnieje problem neonazizmu i skrajnego nacjonalizmu.

Większość państw zachodnich oraz wielu ekspertów odrzuciło jednak to uzasadnienie, wskazując, że nie ma dowodów na to, by Ukraina była państwem nazistowskim lub znajdowała się pod rządami nazistów.

Warto jednak przypomnieć kilka faktów historycznych. Stepan Bandera oraz związana z nim frakcja Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów byli przedstawicielami radykalnego ukraińskiego nacjonalizmu. Ukraińska Powstańcza Armia była natomiast zbrojną formacją wywodzącą się z tego środowiska.

Wśród historyków istnieje szeroka zgoda, że ideologia OUN, zwłaszcza w latach 30. i na początku lat 40. XX wieku, miała charakter skrajnie nacjonalistyczny i autorytarny. Część badaczy określa ją również jako ruch faszystowski lub silnie inspirowany europejskimi ruchami faszystowskimi tamtej epoki.

Nie budzi też wątpliwości odpowiedzialność UPA za masowe zbrodnie dokonane na polskiej ludności cywilnej podczas rzezi wołyńskiej w latach 1943-1945. W Polsce wydarzenia te są uznawane za ludobójstwo.

To są fakty historyczne. Nie zamierzam ich komentować ani interpretować za czytelników. Każdy może wyciągnąć własne wnioski