Jeżeli rzeczywiście dojdzie do procedury odebrania Zełenskiemu Orderu Orła Białego, będzie to wydarzenie o znaczeniu znacznie większym niż tylko kwestia jednego odznaczenia. Dla wielu Polaków stanie się symbolem oceny polityki władz Ukrainy wobec pamięci historycznej i stosunku do ofiar rzezi wołyńskiej.
Od lat słyszymy o partnerstwie, solidarności i wspólnych interesach. Tymczasem wciąż pozostaje nierozwiązana sprawa tysięcy Polaków zamordowanych na Wołyniu, których szczątki spoczywają w nieoznaczonych miejscach. Trudno mówić o prawdziwym pojednaniu, gdy ofiary nadal nie doczekały się godnego pochówku. Szczególnie że przez lata Ukraina potrafiła współpracować przy ekshumacjach żołnierzy niemieckich poległych podczas II wojny światowej. Skoro możliwe było prowadzenie takich działań w odniesieniu do żołnierzy Wehrmachtu, wielu Polaków pyta, dlaczego podobnej determinacji zabrakło w sprawie polskich ofiar ludobójstwa wołyńskiego.
Dodatkowe emocje budzi fakt, że Zełenski nie odciął się od kultu Morderców z z UPA Dla wielu obywateli państwa polskiego jest to nie do pogodzenia z posiadaniem najwyższego polskiego odznaczenia. Order Orła Białego nie jest przecież zwykłym medalem. To symbol wdzięczności i najwyższego uznania Rzeczypospolitej.
Jeżeli więc sprawa trafi na biurko premiera Donalda Tuska, nie będzie to wyłącznie formalność. Będzie to decyzja o znaczeniu politycznym i symbolicznym. Właśnie dlatego tak wielu ludzi będzie uważnie obserwowało jego zachowanie
Nie bez powodu. Wielu Polaków pamięta bowiem sytuację, gdy pojawiła się możliwość przeniesienia części wojsk amerykańskich z Niemiec do Polski. Z punktu widzenia polskiego interesu narodowego większa obecność wojsk USA oznaczałaby większe bezpieczeństwo naszego kraju. Donald Tusk stwierdził jednak, że nie należy Niemcom „podbierać” amerykańskich żołnierzy. To były słowa, które dla wielu osób brzmiały zaskakująco. Polski premier, zamiast zabiegać o zwiększenie amerykańskiej obecności wojskowej w Polsce, bardziej martwił się o to, by nie odbyło się to kosztem Niemiec.
Dlatego pytanie wraca również dzisiaj. Jeśli interes Polski wymaga stanowczej reakcji wobec Ukrainy w sprawie Wołynia, to jak zachowa się Donald Tusk? Czy podpisze decyzję zgodną z oczekiwaniami znacznej części polskiego społeczeństwa(kontrasygnatę), czy też uzna, że ważniejsze są względy polityczne i międzynarodowe?
Nie będzie można schować się za dyplomatyczne komunikaty ani ogólne deklaracje ani wypchnąć kogoś innego jak zawsze to robi. Będzie konkretna decyzja i konkretna odpowiedzialność. Będzie to test dla Tuska. Test pokazujący, czy w sprawach pamięci historycznej, godności państwa i szacunku dla polskich ofiar potrafi postawić interes Polski na pierwszym miejscu.