Nie bez powodu pisałem już, że jednym z najbezpieczniejszych miejsc w Polsce będzie województwo opolskie (jeżeli zrobiłoby się bardzo bardzo źle). Tzn. musiałaby zrobić się naprawdę wielka panika, która jest mimo wszystko niezbyt realna, … ale „pofantazjujmy”.

Dlatego gdyby nastąpiła wielka gwałtowna ucieczka (ewakuacja) ze wschodu, Warszawy, to ogromna ilość osób ciągnęłaby dokładnie w tę stronę i tymi trasami.

Autostrady staną się wyborem ryzykownym, aby podjąć nimi próbę przemieszczania się (z wielu powodów). Pozostają inne, lepsze drogi, które mają często możliwość alternatywnych dróg równoległych, miasta miasteczka wokoło do których można zjechać czy przez które można zrobić objazd. To właśnie trasy na zielono.
To co na żółto to zły wybór, ale którego dokona wielu ludzi, którzy tego nie przemyślą.

Pchanie się na Góny Śląsk, w sam środek, to kiepski pomysł, ale część osób wybierze go i będą bardzo tego żałować. Kto porusza się po GŚ ten wie o czym piszę.
Pozostaje więc to co zielone.
Jak pisałem we wcześniejszym poście, pomimo tego, że niby Polska duży kraj, to wybór w skrajnych okolicznościach okaże się wyjątkowo skromny.

Jak popatrzycie na rozłożenie wojsk, baz amerykańskich w Polsce, to zaczynają się dopiero po zachodniej stronie Wisły i to daleko na jej zachód. W opolskim nie ma nic strategicznego.
No elektrownia, która jest jedną z najważniejszych w Polsce (jakby kto nie wiedział) i Azoty Kędzierzyn-Koźle (czysta trucizna i epickie skażenie jakby w to pierdol….ć). Logistyka, wojsko w Opolu jest ważne dla działań zbrojnych (logistyka), ale to raczej nie jest cel priorytetowy z kilku powodów, a jeżeli już to ich położenie nie powinno być zagrożeniem dla większości cywilów, nawet jakby oberwali małym ładunkiem nuklearnym. Najwyżej pod Opolem wypali na kilkanaście km trochę terenu (scenariusz małoprawdopodobny). Niedaleko mnie (kilkanaście km) jest podziemny aktywny wojskowy schron, który może być punktem do dowodzenia jakiś vipów z Warszawy i celem do likwidacji (ale aby ich zlikwidować to trzeba zaatakować bunkrobusterami, co jest raczej wyjątkowo małoprawdopodobne.

Generalnie cały wschód, jeżeli zostałby zmuszony wiać, to ciągnąłby dokładnie w te zaznaczone miejsca w Polsce i tymi właśnie trasami.

Niestety, nad czym boleję, jedna z głównych tras przechodzi obok mnie, a obszar który zamieszkuje wydaje się oczywisty jako punkt do którego warto się udać.

Istotna jest też pora roku.
Pchanie się przez południe (góry) nawet latem może zakońćzyć się tym, że będzie trzeba porzucić auto a co dopiero zimą.

Na mapie jest pokazana Warszawa, ale nie tylko z niej może „iść fala” i spotkać się na „tych zielonych kreskach”.

Nie chodzi o to, że musi to być stałe opuszczenie miejsca zamieszkania, ale wystarczy chwilowa panika jak w 1939.

Dla jasności, aby tak się stało, że ruszą „miliony” w tym samym czasie w tym kierunku, to chyba tylko atom w Ukrainę lub w nas w jakimś miejscu.

Dlaczego nie zaznaczam tras na północ kraju? Dlatego, że z wielu powodów będą dużo mniej „popularne” jako wybór.

Autor: Diario