Ukraińskie Państwowe Biuro Śledcze (DBR) prowadzi śledztwo w sprawie możliwego sztucznego zawyżania cen dronów kupowanych za pieniądze publiczne dla wojska. Chodzi o dostawy realizowane w 2025 r. dla jednego z państwowych zamawiających w sektorze obronnym. Według DBR kontrakty objęte postępowaniem opiewają łącznie na prawie 7 mld hrywien, czyli mniej więcej ok. 137 mln euro według kursów z tamtego okresu.
Nie chodzi na razie o „brak dronów”, tylko o podejrzenie, że sprzęt był kupowany po sztucznie napompowanych cenach. DBR podało, że bada możliwe przywłaszczenie / roztrwonienie środków publicznych, a także wątki związane z praniem pieniędzy i nadużyciem stanowisk. To sugeruje, że śledczy sprawdzają nie tylko same ceny, ale też cały łańcuch decyzyjny: kto zatwierdzał zakupy, kto pośredniczył i gdzie mogła „wyparować” różnica między realną a kontraktową ceną.
Według oficjalnego komunikatu badany jest wariant, w którym ceny bezzałogowców były sztucznie zawyżane przy kontraktach państwowych, a nadwyżka mogła trafiać do prywatnych podmiotów lub osób zaangażowanych w procedurę.
Skala sprawy jest politycznie bardzo duża !
To nie jest drobna korupcja „na boku”, tylko sprawa dotycząca jednego z najważniejszych segmentów ukraińskiej obrony — dronów. W 2026 r. Ukraina i jej partnerzy pompują w ten obszar ogromne pieniądze: sama Komisja Europejska uruchomiła 3,9 mld euro na finansowanie zakupów dronów dla Ukrainy, a Wielka Brytania ogłosiła wielkie pakiety dostaw dronów i wsparcia dla produkcji. Innymi słowy: śledztwo wybucha dokładnie w momencie, gdy przez system zakupów dronowych przechodzą miliardy euro pomocy i kontraktów.
Warto zauważyć, że już wcześniej ukraińskie służby prowadziły inne postępowania wokół rynku dronów — np. NABU i SAP informowały w maju o sprawie dotyczącej żądania 1 mln dolarów łapówki w związku z dostawami dronów dla służb granicznych. To nie jest ta sama sprawa, ale pokazuje, że sektor dronowy stał się wielkim polem walki o kontrakty i pieniądze.
Dlaczego to jest groźne dla Ukrainy ? Są tu trzy poziomy ryzyka:
wojskowe — jeśli drony kupowano za zawyżone ceny, to za te same pieniądze Ukraina dostała mniej sprzętu, niż mogła dostać;
polityczne — każda taka afera osłabia narrację Kijowa, że pomoc zachodnia jest wydawana skutecznie i pod kontrolą;
międzynarodowe — to argument dla przeciwników dalszej pomocy wojskowej w UE i USA, którzy będą mówić: „wysyłamy miliardy, a część pieniędzy znika w korupcji”.
Na razie najważniejsze jest rozróżnienie dwóch rzeczy:
fakt potwierdzony: DBR prowadzi śledztwo w sprawie możliwego zawyżenia cen dronów w kontraktach o wartości blisko 7 mld UAH;
rzecz jeszcze niepotwierdzona prawomocnie: kto dokładnie ukradł pieniądze, ile realnie zniknęło i czy cały mechanizm był centralnie sterowany.
Jeśli śledczy pokażą dokumenty, przepływy pieniędzy i konkretne nazwiska, sprawa może uderzyć dużo mocniej — nie tylko w pojedynczych urzędników, ale też w wiarygodność całego systemu zakupów obronnych Ukrainy.
Zostaw komentarz